Reklama

Tradycje doroczne - procesja Bożego Ciała

03/06/2021 09:03

Wśród dorocznych tradycji związanych zarówno ze świętami kościelnymi, jak i z tradycjami ludowymi możemy wymienić uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, nazywana tradycyjnie Bożym Ciałem. Obchodzone jest w czwartki po oktawie Zesłania Ducha świętego, czyli mówiąc najprościej we czwartek półtora tygodnia po Zielonych Świętach.

Najważniejszą jej częścią jest procesja teoforyczna, czyli procesja z Najświętszym Sakramentem, który niesiony jest w ozdobnej monstrancji. Dla obecnych chrześcijan katolików taka procesja jest ważnym wydarzeniem (w jakiś sposób dla niewierzących też, bo mają zazwyczaj wolny długi weekend), a ponad sto lat temu miała jeszcze większe znaczenie.

Procesje Bożego Ciała są znane w Europie od XIII wieku. Po raz pierwszy zorganizowano ją w Liege w 1246 roku. Już w I połowie XIV wieku wprowadzono je w całym Kościele Zachodnim. Zatem także pojawiły się w naszej okolicy, na terenie istniejących parafii w Lędzinach, Mysłowicach, a następnie w Dziećkowicach.

Reklama

Do święta Bożego Ciała ludzie na przełomie XIX i XX wieku przygotowywali się przez kilka dni. Kobiety wyjmowały wstążki, obrazy, czasem figury przedstawiające świętych. Wyjmowano także elementy zdobnicze z materiałów i koronek, które wywieszano na parapetach, by dodatkowo zdobiły okna. Mężczyźni uczestniczyli z kolei w przygotowaniu czterech ołtarzy, które były budowane na trasie procesji. Szli do lasu, by ścinać tatarak i gałęzie brzóz. Następnie przygotowywano ołtarze. Musiał być tam blat na monstrancję oraz najczęściej jakiś obraz lub napisy związane z Ewangelią. Potem wszystko ozdabiano brzozami, a ziemię okładano tatarakiem. Oprócz tego ustawiano bukiety kwiatów w wazonach.

W domach w dniu procesji ozdabiano okna. Wystawiano do okien obrazy lub figury, na parapetach instalowano materiały zwisające na zewnątrz, a oprócz tego ustawiano dla ozdoby kwiaty. Dzień wcześniej dziewczynki zbierały kwiatki, które zanoszono na procesję, by przed księdzem z monstrancją je rzucać. Poza tym wyciągano najbardziej odświętne stroje. W okresie międzywojennym utarł się zwyczaj, że na procesję ubierano się w paradne stroje, takie, w jakie dawniej ubierały się druhny weselne.

Reklama

Po odpowiednich przygotowaniach wszyscy odświętnie ubrani (kobiety często w białych fartuchach, a druhny w zielonych mirtowych wiankach na głowach zamiast galand z kolorowych kwiatów) udawali się do kościoła na mszę. Po mszy rozpoczynała się procesja. Na początku szli ministranci z krzyżem, potem poczty sztandarowe różnych organizacji kościelnych i społecznych, za nimi mężczyźni. Potem niesiono fenetrony (przenośne obrazy i figury), które często niosły dziewczyny i kobiety w odświętnych strojach. Za nimi szli też ludzie w paradnych strojach ludowych, mundurach górniczych i hutniczych i różnych innych. Wreszcie szły dzieci pierwszokomunijne i takie, które rzucały kwiaty. Za nimi pod baldachimem szedł ksiądz z Najświętszym Sakramentem i za nim szły kobiety. W trakcie procesji ludzie śpiewali pieśni i się modlili. Natomiast przy ołtarzach ksiądz odczytywał odpowiedni fragment Ewangelii, a potem błogosławił mieszkańców, domy i wszystkie pola. Procesja ma więc także charakter zapewniający plony.

Po zakończeniu procesji ludzie zabierali tatarak i gałązki brzozy do domów. Uważali, że mają ona nadzwyczajną moc. Z kilku zresztą powodów. Od dawnych czasów (co już nieraz podkreślałem) uważano te rośliny za magiczne. Zgodnie z pogańskimi, przedchrześcijańskimi wierzeniami, uważano iż brzoza ma moc odganiania złych mocy. Na dodatek jest to wzmocnione poświęceniem i bożym błogosławieństwem udzielonym przez księdza chrześcijańskiego. Patrząc na to dostrzegamy ideę „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”. Takie podwójne wzmocnienie mocy odpędzających zło uważano za wręcz idealne. Moce starego, przedchrześcijańskiego świata, połączone z mocami nowego świata, chrześcijańskiego. Początkowo po wprowadzeniu chrześcijaństwa może kogoś dziwiło takie połączenie, jednak z biegiem czasu tak się to zrosło, że dziś nie zauważamy w tych chrześcijańskich obrządkach pogańskich elementów.

Reklama

Co robiono z gałązkami i tatarakiem? Zatykano je przy domu, ale częściej przy chlewach i oborach, by chroniły zwierzęta hodowlane. Wtykano je też do ziemi ornej - pól i grządek, by zabezpieczać je przed złem i zapewniać dobre plony w czasie nadchodzących żniw. Maria Polko z Kopciowic wspomina także, że suszono listki brzozy używanej do ozdabiania procesyjnych ołtarzy i rozsiewano po polach, także by zabezpieczyć ich dobre plonowanie.

Także kobiety zbierały płatki kwiatów z drogi, po której szła procesja i przechowywały je w domach na pamiątkę tego, że Jezus chodził po kwiatach rzucanych mu (jak rzecze tradycja ludowa) pod nogi, gdy wkraczał do Jerozolimy.

Reklama

Maria Polko wspomina także, że dawniej w dniu Bożego Ciała ustawiano niedaleko stodół i chlewów drzewko lub żerdź, którą nazywano bożą stodołą. Nie podała znaczenia tego zwyczaju. Być może miało to chronić zabudowania. Ale to tylko domysły.

Tomasz Wrona

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości