Reklama

Mysłowickie stroje regionalne (cz. 4)

Po ukształtowaniu się strojów ludowych na Górnym Śląsku, możemy wymienić kilka ich rodzajów, wśród nich także mysłowicki. Należy do rodziny strojów śląskich. Jest to typowy strój pogranicza, gdyż charakteryzuje się długimi kieckami i czerwonymi chustami (purpurki) jak w stroju bytomskim, ale jakla jest zdobiona na sposób pszczyński. I nieraz, gdy jeździłem z zespołem Kosztowioki na przeglądy folklorystyczne, słyszałem uwagi etnografów dotyczące strojów.

Czasem padały zarzuty w stylu "coście to za stroje wymyślili? Kiecka, fartuch rozbarski, góra pszczyńska!". Bo (na nasze nieszczęście) strojów mysłowickich nikt w etnograficznej literaturze nie opisał. Więc naukowcy nasi kochani, bardzo potrzebni przecież, nie mieli o tym stroju wiedzy. Dopiero gdy zacząłem wozić zdjęcia na te przeglądy, nasi jurorzy ze zdziwionymi oczami je przeglądali. Bo na przedwojennych zdjęciach kobiety w naszych strojach wyglądały pięknie.

Stroje mysłowickie rozciągają się od mniej więcej Szopienic, poprzez Nikiszowiec, Janów Katowicki (dawniej Wiejski), aż po Bijasowice i Zabrzeg na południu (to część obecnego Bierunia Nowego). Południowe miejscowości występowania stroju mysłowickiego należały dawniej do parafii w Chełmie. Interesujące jest zjawisko, że ten strój występuje wzdłuż południowego biegu rzeki Brynicy, następnie wzdłuż Czarnej Przemszy i Przemszy, chociaż fragment dochodzi do rzeki Wisły. Zawsze jest to zachodnia strona tych rzek, chociaż pewne elementy stroju przekraczały rzeki i pojawiały się w strojach naszych sąsiadów za Przemszą.

Reklama

I wreszcie w oczy rzucają się trzy formy tego stroju, które różnią się szczegółami, które nawet mało wprawne oko wyłowi. To stroje grupy miejscowości brzezińskiej (dawna parafia mysłowicka - od Szopienic poprzez Janów, Ćmok, Mysłowice, Słupną, Brzęczkowice po Brzezinke, Larysz, Hajdowiznę i Morgi na południu), grupa kosztowska (Kosztowy, Dziećkowice, Krasowy i Wesoła) oraz imielińska (dawna parafia chełmska - Imielin, Chełm, Goławiec, Kopciowice, Czarnuchowice, Bieruń Nowy, Porąbek, Zabrzeg i Bijasowice). Zostanie to opisane szczegółowo w przedstawionym cyklu.

Musimy też pamiętać jeszcze o dwóch zjawiskach. Po pierwsze, gdy kobiety zmieniały swoje miejsce zamieszkania, bardzo często zachowywały swój strój pochodzący z rodzinnej miejscowości. To czyni nieco zamieszania. Ludzie mówią, że ta kiecka jest po babce, a babka mieszkała w Brzezince. A zapominamy, że mogła pochodzić np. z Wesołej, a tam już mamy kiecki plisowane. I mamy przed sobą kieckę nie z Brzezinki, ale z Wesołej. Na to zjawisko zwracam uwagę.

Reklama

Druga sprawa, to tzw "cudoki". Czasem się zdarzało, że ktoś próbował się na siłę wyróżniać. Czyli widzimy, że kobieta z miejscowości, w której nie noszono jakli z bufkami, kazała sobie uszyć jakle z tym elementem, bo jej się tak podobało. Albo pojedyncze kobiety plisowały kiecki w miejscowościach, gdzie obowiązywał kanon kiecki nieplisowanej. Dlatego tak ważna jest wiedza szczegółowa, oparta na informacjach od chopionek, fotografiach i materiale historycznym, w postaci dawnych elementów strojów. Cudaczne też są interpretacje ludzi, którzy o strojach nie mają zielonego pojęcia. I tak na przykład na Wikipedii, w informacjach o stroju w Imielinie, wyczytałem, że był tam strój krakowski. To nie jest prawda.

Jak każdy strój śląski, także nasz strój mysłowicki składał się z podstawowych elementów: kiecki, fartucha, jakli, chust i halek.

Reklama

 

Kiecka

Kiecka, czyli suknia, to najważniejszy i najdroższy element naszego stroju. Szyto ją przede wszystkim z cienkiej wełenki, ale także z grubego tłoczonego jedwabiu (strój panny młodej), a te, które noszono po domu były szyte z płótna lub kretonu. Ponieważ kreton po śląsku nazywa się kartonem, to kiecka była nazywana kiecką kartonką. Kiecki wyjściowe były jednokolorowe, kartonki miały wzorek np. w kropki, gdyż ukrywało to potencjalne zabrudzenia. Kiecki kartonki raczej były ciemne - czarne lub ciemnogranatowe, natomiast kiecki wyjściowe miały bardziej zróżnicowaną kolorystykę (od czarnej począwszy - kiecki wielkopostne, żałobne, ślubne), poprzez zielenie, granaty, aż do barwy wiśniowej. Barwy żółtej i białej w tym przypadku nie używano. Przy czym młodsze dziewczyny często zakładały jaśniejsze kiecki (czerwony, morski, czyli turkusowy, błękitny), starsze nosiły ciemniejsze kiecki.

Reklama

W zasadzie kiecka musiała być długa do kostek, kończyła się ok. 10 cm nad ziemią. Wyjątek stanowiła dawna parafia chełmska (nazywana będzie tu grupą imielińską - od pierwszego mojego zidentyfikowania charakterystycznych cech stroju właśnie w Imielinie), gdzie noszono kiecki najdłuższe - kończyły się na dwa palce od ziemi, więc spod kiecki wystawał tylko obcas buta. Stąd utarło się trochę prześmiewcze powiedzonko "idzie chełmionka, a keckom droga zymiato".

Kiecka mysłowicka musiała być szeroka. Szyto ją z 4-5 dawnych szerokości materiału, każda miała ok 70-75 cm szerokości, zatem wychodziło to ok. 3 - 3,5 metra szerokości. Przy czym fałdy kiecki układano tak, że prawie ich nie było z przodu, a sporo po bokach i z tyłu. Miało to wyeksponować, wzorem mody z XVIII i XIX wieku, tyłek kobiety. W górnej części kieckę wszywano do stanika o nazwie lajbik. Był on prosty i bez ozdób, zapinany z przodu. Zazwyczaj szyty z tego samego materiału co kiecka. Miał za zadanie nie tylko utrzymać kieckę, by nie osunęła się i nie spadła, ale także pełnił rolę obecnego stanika, czyli utrzymywał biust kobiety. Przy czy dodam, że chopionki nie eksponowały biustu, jak to się czyni obecnie, ale układały piersi na klatce piersiowej tak, by wyglądać płasko.

Reklama

W dolnej części kiecka mysłowicka miała doszytą listwę, zwaną też uokłodką. Listwa miała od 10 do 20 cm szerokości i był to pas materiału doszyty od strony wewnętrznej do dolnej części kiecki. Oczywiście musiała być w ciemnym kolorze (niektóre zespoły ludowe używają koloru czerwonego, bo ładnie wygląda w tańcu, ale to nie jest kolor tradycyjny!), gdyż nie tylko obciążała kieckę, by wiatr jej nie podniósł do góry (jak w sławnym filmie z Marylin Monroe), co mogło być powodem do wyśmiewania i wstydu. Listwa także chroniła wewnętrzna część kiecki od ubrudzenia np. błotem w czasie deszczu. Dlatego musiała być w ciemnym kolorze. Kiecka i listwa były zakończone szczotką o nazwie pliśborta. Pliśborta była takiego samego koloru jak kiecka i chroniła ją przed uszkodzeniem i przetarciem, podobnie jak obecnie tasiemki w męskich spodniach.

Reklama

Ponad szewkiem listwy robiono zogibkę. To zaszewka ciągnąca się równolegle do dolnej krawędzi kiecki. Miała szerokość ok. 1-2 cm. Miała za zadanie nie tylko ukryć szewek wszycia uokłodki, ale także była odpowiedzialna za lepsze układanie się kiecki. Dodam, że zogibkę stosowano w grupie brzezińskiej (miejscowości dawnej parafii mysłowickiej) i w kosztowskiej (Kosztowy, Dziećkowice, Krasowy, Wesoła). Przy czym w grupie kosztowskiej czasem stosowano (wzorem pszczyńskim) kilka (2-3) mniejszych zogibek. Miały być dodatkową ozdobą. natomiast w grupie imielińskiej takich zogibek nie stosowano.

Czasami też doszywano w okolicy zogibki jedwabną wstążkę o nazwie blynda. Miała ona ok. 5 cm szerokości. Czasem naszywano dwie lub trzy, ale wtedy były one szerokości 1 cm. Czasem te węższe wstążki były z aksamitu. Stosowano zasadę, że albo są one w kolorze kiecki albo w kolorze czarnym- dla kontrastu. Ale jeszcze się zdarzało, że zamiast wstążek stosowano czarną koronkę tzw. ajnzac lub byzac. Ale było to niepraktyczne z racji uszkodzeń, gdy się kiecką zahaczyło o ostry przedmiot. I znowu w grupie imielińskiej tych elementów nie stosowano.

Reklama

Kiecki, które noszono w stroju mysłowickim mogły być plisowane lub nieplisowane. W grupie brzezińskiej i imielińskiej z zasady kiecek nie plisowano. Zbierano kiecki przy lajbiku w fałdy i wszywano je do niej, a następnie puszczano wolno. Tworzyły wtedy w dolnej części eleganckie fale. Natomiast tylko 4 miejscowości (Dziećkowice, Kosztowy, Krasowy i Wesoła) plisowały kiecki. Ale plisy były szersze niż plisy pszczyńskie, gdyż miały ok. 3,5 cm szerokości. I układano te plisy według kilku wzorów. Czasem spotykamy takie ułożenie, że od jednej strony do drugiej układano plisy jedna za drugą. Czasem widzimy też, że rozpoczynano układanie plisy na środku tylnej części kiecki i rozchodziły się one w obie strony. Wszystko zależało od krawcowej lub osoby zamawiającej.

Reklama

Dodam tylko, że kiecki kartonki na terenie całego stroju mysłowickiego były nieplisowane.

Kiecki mysłowickie były szerokie i ciężkie. Ale dobrze poukładane i właściwie założone były prawdziwą ozdobą kobiet. Wyglądały w nich jak królowe, więc nie dziwmy się, że tak długo utrzymały się stroje ludowe w naszych stronach, a i obecnie jest sporo chętnych osób, by te stroje nosić. Dodam, że kiecki musiały być równe, gdy tylna część opadała i była dłuższa, mówiono, że są ogoniate i to było niewłaściwe. Często, żeby sprawdzić, czy kiecka jest równa, wykorzystywano listwy podłogowe do tego, porównując brzeg kiecki do nich.

Reklama

Tomasz Wrona

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/06/2026 11:15
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości