Obserwując świat wokół, dostrzegamy wielką różnicę między czasami dawnymi a obecnymi. Dziś wiele wierzeń, bytów duchowych, czy też nadprzyrodzonych uważamy za zabobony i w nie nie wierzymy. Nasi przodkowie byli przekonani, że świat duchowy istnieje równolegle do naszego, ale także mocno się z naszym światem przenika. Dlatego wierzyli oni, że niejednego ducha, stwora lub demona można spotkać na swojej drodze życia. Unikali więc miejsc według nich nawiedzonych i skrupulatnie przekazywali sobie informacje, jak się przed złymi siłami bronić. Było to wielkie bogactwo wiedzy, która nie tylko wynikała z legend czy podań, ale była wprost przekazywana przez starsze pokolenie młodszym.
Jasne, dawni ludzie byli gorzej wykształceni od nas, ale bardziej zżyci ze światem przyrody. Wręcz żyli jego rytmem. Towarzyszyły im zwierzęta, których potrzeby dawni ludzie rozumieli. Rozumieli rytm roślin na polach. Ale też rozumieli zagrożenia przyrody. Że należy chronić kobietę w ciąży i w połogu, że nie należy się kąpać w zbyt zimnej wodzie, że należy unikać wielkiego słońca, że trzeba pilnować dzieci, że trzeba samemu zachowywać się przyzwoicie i pilnować ciszy nocnej.
Oczywiście, żeby łatwiej zapamiętać niektóre zasady, ubierano je w odpowiednie legendy, opowiadania o duchach i demonach. Więc demony, którymi się straszono pełniły rolę wychowawczą. Lepiej było postraszyć, niż potem płakać nad utopionym dzieckiem lub takim, które bez opieki zawieruszyło się w lesie i zginęło. To bardzo ważny walor straszenia się duchami. Ale, czy tylko? Przecież nieraz wchodzimy do jakiegoś pomieszczenia i czujemy się nieswojo. Czujemy, jakby coś niewidzialnego w tym miejscu było. A jak nas jeszcze owieje jakiś zimny wiatr lub przeleci dreszcz, to już wiadomo wszystko. I właśnie takie miejsca rozpalały wyobraźnię naszych przodków.
Warto też spojrzeć na świat duchów przez pryzmat przedchrześcijańskich wierzeń. Bo nagle się okazuje, że dawna religia, w tych zapomnianych bogów słowiańskich, wcale nie umarła! Że pomimo 1100 lat chrześcijaństwa, nadal starzy bogowie żyją i mają się całkiem dobrze! Tyle że już nie oddaje się im czci w starożytnych chramach ani na ołtarzach położonych gdzieś w lesie. Przez wieki te bóstwa przeistoczyły się w opowieściach o demonach, którymi zaczęto się straszyć. I tak bóstwo wodne Wodnik oraz Rusałki przekształciły się w nasze utopce i utopcule. Z kolei bóstwo podziemne Weles, to nasz Żmij, który jest strażnikiem skarbów. takich przykładów można mnożyć wiele. Więc rodzimowiercy, którzy uważają, że starą religię zamordowało chrześcijaństwo, po prostu się mylą. Ta stara religia była wyznawana w nieco odmieniony sposób aż do połowy XX wieku.
Przedstawiony przeze mnie poczet demonów jest ciekawy i przybliża nam wiele postaci znanych z podań i legend. Jednak zdaję sobie sprawę, że jest niepełny. Niepełny, gdyż nie porusza wszystkich wątków związanych z istotami nadprzyrodzonymi. Ale też niepełny, gdyż nie udało mi się dotrzeć do wszystkich postaci, które żyły w ludowych opowieściach naszego regionu.
Na usprawiedliwienie mam tylko jedno zbadanie. Urodziłem się zbyt późno i zbyt późno zrozumiałem, że legendy należą do naszego tradycyjnego, śląskiego dziedzictwa. To zbyt późne urodzenie ma wady i zalety. Wady, bo większość tych, którzy znali ogromne bogactwo podań już wymarło, ale zalety, gdyż w dzisiejszej dobie można bardzo łatwo dzielić się zdobytą wiedzą wszędzie, gdzie się da. Dlatego wykorzystuję do przypominania starego świata legend i podań prasę, radio, telewizję, a także nowoczesne środki przekazu, jak na przykład Facebook. To daje mi pewną siłę przekazu skierowaną i do starszych i do młodszych. Dlatego nie uważam, że urodziłem się zbyt późno. Widać, z pozycji zachowania dawnych wierzeń w sam raz!
I na koniec, żebyśmy tak nie utonęli w szczęściu nowoczesności, uważając dawnych naszych mieszkańców za niewykształconych, zabobonnych głupców, to dodam, że my, pomimo naszego wykształcenia i nieraz wręcz pogardy do dawnych wierzeń, sami pokazujemy, że w tej materii niewiele się zmieniło. Nadal jesteśmy zabobonni. Świadczy o tym popularność horoskopów, czy coraz częstsze odwiedziny u wróżek. Czyli jednak. zabobon kwitnie i ma się dobrze. A jak do tego dodam wierzenia ludowe w to, co nam prawią nasi politycy, to będziemy mieli pełny obraz naszego "nowoczesnego" i "niezabobonnego" społeczeństwa. Taka to już natura człowieka. Jak nie wierzy w Chrystusa lub utopce to będzie wierzył w polityka tego czy owego.
Naszej natury nie zmienimy. Warto jednak spojrzeć na duchy, demony i istoty nadprzyrodzone żyjące w naszych legendach i podaniach jako na nasze, śląskie dziedzictwo. Czyli dobra, także te duchowe, które pozostawili nam nasi przodkowie. Nie zapominajmy o tradycjach, nie zapominajmy o dawnych duchach i demonach. Bo to wszystko stanowi koloryt naszej ziemi i naszego życia. To wszystko nas odróżnia od naszych sąsiadów. A w dobie globalizacji jest to bardzo ważne.
Tomasz Wrona
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze