Zaledwie godziny potrzebowali policjanci z Mysłowic, aby namierzyć i zatrzymać sprawcę kradzieży hulajnogi elektrycznej, do której doszło w środę, 8 lipca, tuż przed godziną 9:00 rano przed galerią handlową przy ul. Katowickiej. Choć sama kradzież jednośladu nie jest niestety rzadkością, to motywacja, jaką kierował się 43-letni sprawca, jest zaskakująca.
Wszystko zaczęło się od zgłoszenia pracownicy jednego ze sklepów w galerii, która rano przyjechała do pracy na swojej hulajnodze wartej około 1100 złotych. Kobieta zabezpieczyła pojazd specjalną linką i zostawiła go przed budynkiem. Gdy po jakimś czasie zorientowała się, że hulajnoga zniknęła, wezwała policję.
Skierowani na miejsce funkcjonariusze z mysłowickiej patrolówki przejrzeli nagrania z kamer monitoringu. Kamery zarejestrowały mężczyznę w charakterystycznym ubraniu, który podjechał pod galerię samochodem. Sprawca podszedł do jednośladu, przeciął linkę zabezpieczającą, zapakował łup do auta i odjechał.
Mając rysopis złodzieja, stróże prawa rozpoczęli przeczesywanie dzielnic sąsiadujących z centrum handlowym. Intuicja ich nie zawiodła. Już po kilkudziesięciu minutach na jednej z ulic w dzielnicy Wielka Skotnica zauważyli pieszego, którego ubiór idealnie pasował do nagrania wideo. Mężczyzna szedł sam i nie miał przy sobie skradzionego pojazdu.
Policjanci zatrzymali 43-letniego mieszkańca gminy Leśna. Podczas rozmowy z mundurowymi mężczyzna przyznał się do winy. 43-latek wyjaśnił policjantom, że ukradł pojazd, ponieważ chciał zrobić... „na złość” właścicielce. Jego zdaniem pozostawienie tak cennej rzeczy przed sklepem było skrajnie nieodpowiedzialne, postanowił więc w ten osobliwy sposób dać kobiecie nauczkę.
Mysłowiccy mundurowi szybko odzyskali sprawną hulajnogę i przekazali ją właścicielce. Z kolei „wychowawcza” misja 43-latka znajdzie swój finał w sądzie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze