Drzewa w mieście nie pełnią jedynie roli ozdobnej! Znaczenie drzew jest dla ludzi wręcz zbawienne – o czym przekonuje przyrodnik Piotr Grzegorzek. Proste doświadczenie. Termometr postawiony w cieniu drzew wskazuje 27 stopni Celsjusza. Kilkanaście metrów dalej, na betonowej pustyni - już ponad 37.
- Drzewa działają więc jak ochładzacz powietrza. Po pierwsze liście odbijają docierające do nich promienie słoneczne, a więc one już są pozbawione szansy na dotarcie do gleby aby je ogrzać. Poza tym transpirując wydzielają parę wodną, ta również pojawiając się w większej ilości w obrębie korony drzew także schładza okolicę. To są dwa najważniejsze mechanizmy mające zastosowanie w schładzaniu powietrza poprzez obecność drzew - wyjaśnia Piotr Grzegorzek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To oczywista oczywistość! Pytam się jednak, gdzie byli wszyscy obecnie zatroskani, jak drzewa szły pod topór w zeszłym roku i dwa lata temu. W tym mieście nie prowadzi się pielęgnacji drzew, nie przycina się chorych gałęzi czy zagrażających konarów, ( jeszcze parę lat temu taka przycinka drzew miała miejsce na mojej ulicy), tylko korzysta z nadarzającej się sytuacji, żeby po najmniejszej linii oporu wycinać jak leci. Czy jest jakiś organ nadzorujący te sprawy i znający się na tym? Klepie się frazesy o ekologii, środowisku, bo to się dobrze sprzedaje wizerunkowo, natomiast w praktycznym działaniu używa się wyłącznie piły mechanicznej i po "kłopocie". Po na już nie potop, tylko betonowa pustynia!
Na razie mogę tylko ze smutkiem obserwować daleko idącą beztroskę władzy w każdym odwiedzanym przez siebie mieście w tym temacie. Na przykład tutaj w Mysłowicach 40 karłów zamiast 122 olbrzymów i o z błogosławieństwem instytucji odpowiedzialnej na ochronę przyrody.
A mnie niestety pozostaje tylko ze smutkiem śledzić stopniową eliminację drzew w wielu odwiedzanych miastach. A tak nawiasem mówiąc, czy koś jest w stanie sprawdzić jak się mają drzewa (raczej patyki) sadzone na okoliczność rocznicy miasta.
To oczywista oczywistość! Pytam się jednak, gdzie byli wszyscy obecnie zatroskani, jak drzewa szły pod topór w zeszłym roku i dwa lata temu. W tym mieście nie prowadzi się pielęgnacji drzew, nie przycina się chorych gałęzi czy zagrażających konarów, ( jeszcze parę lat temu taka przycinka drzew miała miejsce na mojej ulicy), tylko korzysta z nadarzającej się sytuacji, żeby po najmniejszej linii oporu wycinać jak leci. Czy jest jakiś organ nadzorujący te sprawy i znający się na tym? Klepie się frazesy o ekologii, środowisku, bo to się dobrze sprzedaje wizerunkowo, natomiast w praktycznym działaniu używa się wyłącznie piły mechanicznej i po "kłopocie". Po na już nie potop, tylko betonowa pustynia!
Na razie mogę tylko ze smutkiem obserwować daleko idącą beztroskę władzy w każdym odwiedzanym przez siebie mieście w tym temacie. Na przykład tutaj w Mysłowicach 40 karłów zamiast 122 olbrzymów i o z błogosławieństwem instytucji odpowiedzialnej na ochronę przyrody.
A mnie niestety pozostaje tylko ze smutkiem śledzić stopniową eliminację drzew w wielu odwiedzanych miastach. A tak nawiasem mówiąc, czy koś jest w stanie sprawdzić jak się mają drzewa (raczej patyki) sadzone na okoliczność rocznicy miasta.