Reklama

Chusty zimowe. Mysłowickie stroje regionalne (cz. 11)

20/07/2026 13:08

W obecnych czasach zimy obchodzą się z nami łaskawie. Zazwyczaj nie doznajemy silnych mrozów. Opady śniegu też są stosunkowo niewielkie. Na dodatek najczęściej wozimy się samochodami lub w ciepłych autobusach. Dawniej ludzie tak dobrze nie mieli.

Siarczyste mrozy, często sięgające -20 stopni, duże opady śniegu, silne wiatry. To wszystko dawało w kość. Na dodatek trzeba było wszędzie dreptać pieszo lub jeździć odkrytymi saniami. To wszystko nie było łatwe do przeżycia. Dlatego ludzie starali się ciepło ubierać. W stroju kobiet taką praktyczną funkcję odziewczą pełniły chusty zimowe. Ogrzanie osoby, która nosiła taką chustę to jej najważniejsza funkcja. Ale także zimowe chusty pełniły inne funkcje - przede wszystkim podkreślały żałobny lub świąteczny charakter stroju. Ale także pełniły funkcję zdobniczą i na samym końcu obrzędową, wszak niektóre chusty były noszone do stroju ślubnego (panna młoda) i weselnego (goście weselni).

Chusta rubo

Reklama

Jedną z najstarszych chust, noszonych przez mysłowickie kobiety była chusta rubo. Była to dwustronna chusta z grubej wełny. Jej wielkość w kwadracie to bok 150 cm. Nie miała szczympek, ale zakończenie krawędzi wykonywano ze skręconych nitek, które stanowiły wyjście osnowy z głównej części tkaniny. Wełna była dwustronna - najczęściej jednobarwna z jaśniejszym pasem okalającym brzegi chusty. Na drugiej stronie barwy były odwrotne - jaśniejsze tło i ciemniejszy pas okalający brzegi chusty. Czasem chusty rube miały drobną kratkę. Ponieważ noszono te chusty w adwencie i Wielkim Poście, zazwyczaj były w ciemnych kolorach - czarnym, szarym, granatowym. Chustę składano w trójkąt i zarzucano na głowę oraz ramiona, a następnie krzyżowano na klatce piersiowej.

Chusty rube w okolicy Mysłowic noszono w XIX wieku i zasadniczo do II wojny światowej. Potem wyszły z użycia. Nie wiem, by jakaś przetrwała do naszych czasów. Pozostały w pamięci ostatnich chopionek. Prezentowana na zdjęciach pochodzi z okolicy Bytomia z kolekcji tamtejszego zbieracza strojów Kuby Karaska., ale dokładnie takie noszono w naszej okolicy.

Reklama

Szaltuch

Drugą bardzo starą chustą, noszoną w adwencie i Wielkim Poście jest chusta szaltuch. Była ona cieńsza niż chusta rubo, ale też szyta z wełny. Zazwyczaj była biała lub szara, ale miała na całej powierzchni kratę. Bardzo często była to krata czarna, szara lub brązowa. Chociaż zdarzały się szaltuchy bardziej kolorowe, zawierające elementy kraty czerwone, popielate, niebieskie i granatowe. takie szaltuchy raczej nie były noszone w adwencie i Wielkim Poście, ale w okresie Bożego Narodzenia w ciągu tygodnia. Te noszone w adwencie i Wielkim Poście musiały być w czarną lub szarą kratę. Zazwyczaj szaltuchy były w kwadracie i miały 150 cm szerokość boku. Ale zdarzały się większe, w prostokącie o wielkości 150 cm x 300 cm. Te kwadratowe składano po przekątnej w trójkąt. Te większe trzeba było najpierw złożyć w kwadrat, a potem po przekątnej. Wtedy chustę zakładano na głowę, zarzucano na ramiona, opatulając całe ciało i krzyżując na klatce piersiowej.

Reklama

Tak jak chusty rube, szaltuchy nie miały szczympek, które były elementem bardzo dekoracyjnym, więc niegodnym noszenia w okresie żałoby, a tylko wystające nici były skręcane razem, by się chusta nie strzępiła.

Plyjty

W okresie międzywojennym w handlu pojawiły się chusty plyjty. To grube, wełniane chusty, przypominające koc. Były w kolorze ciemnym zielonym, brązowym lub granatowym, ale w całości były pokryte kratą. Brzegi krótsze miały wykończone frędzlami wykonanymi ze skręconych końcówek materiału. Plyjty składane były w prostokąt i to były jedyne chusty w stroju mysłowickim noszone w ten sposób. Zarzucano je na głowę i ramiona oraz krzyżowano na piersi. Ponieważ były bardzo grube, świetnie chroniły przed zimnem. Pojawiły się w okresie międzywojennym i początkowo zastąpiły chusty rube, a już po II wojnie światowej niemal całkowicie wyparły szaltuchy. Noszono je zimą zawsze do stroju wyjściowego w ciągu tygodnia, a w czasie adwentu i Wielkiego Postu także w niedziele. Plyjt kojarzy nam się ze strojem zimowym ostatnich chopionek, gdyż był powszechnie przez nie noszony aż do czasu ich wymarcia, czyli do pierwszych lat XXI wieku (2014 rok).

Reklama

Czasem, gdy zimy były łagodniejsze, noszono chusty plisiowe lub sztofki, ale obowiązkowo musiały być czarne lub ciemogranatowe.

Szpigeltuch

Ostatnia zimowa chusta, którą chciałem dzisiaj zaprezentować najbardziej mnie zachwyca. Gdy zacząłem się interesować strojami ludowymi, otrzymałem jedną taką chustę w prezencie. Gdy moja rodzina ją zobaczyła, zaczęła się zastanawiać, czy przypadkiem ktoś sobie ze mnie nie zażartował i nie podarował mi kapy na łóżko. Tak, chusta była imponująca i dlatego poszedłem się zapytać jednej z żyjącej w sąsiedztwie chopionki, co to za chusta. I usłyszałem, że to najdroższa chusta w całym stroju ludowym. To chusta szpigeltuch. Co takiego w niej nadzwyczajnego? Po pierwsze rozmiar, gdyż była wielkości 150 cm x 300 cm. Rzadko zdarzały się w kwadracie o boku 150 cm i zazwyczaj mniejsza wielkość wynikała z tego, że kiedyś rozcięto dużą chustę na połowę. Duże chusty składano najpierw na połowę, a następnie po przekątnej w trójkąt. Po drugie chusta była robiona z delikatnej wełny. O ile szalktuchy i plyjty miały szorstką wełnę i "gryzły", o tyle wełna zastosowana do szpigeltuchów była delikatna. Na dodatek miała wzory tkane na całej powierzchni jedwabną nicią. Zazwyczaj wzory układały się w arabeski, czyli wzory tureckie. Jak te jedwabne nici mieniły się na powierzchni chusty, to naprawdę trudno opisać! Kolorystyka też była ważna. Zauważyłem, że szpigeltuchy noszone w okolicy Chorzowa, Rudy Śląskiej czy Bytomia miały kolory czerwone i pomarańczowe. Nasze, mysłowickie (ale też w całej ziemi pszczyńskiej) miały barwy zielone, żółte, niebieskie z dodatkiem brązu czy lekkiego pomarańczu. Zdążyłem zapytać chopionek, dlaczego to się różni. I zdumiała mnie odpowiedź. Bo my jesteśmy ludem lasów i łąk i gustujemy w takich kolorach, które odzwierciedlają łąki, pola i lasy, a ci na północy są ludem hut i stąd gustują w barwach ognia. Ciekawa interpretacja. Czy rzeczywista? Dodam, że wzory były bardzo zróżnicowane. Mam przyjemność posiadać aż siedem szpigeltuchów i żaden wzór na nich się nie powtarza.

Reklama

Szpigeltuchy były chustami wybitnie świątecznymi. Kobiety zakładały je tylko na Boże Narodzenie i w niedziele stycznia, w karnawale. Gdy zaczynał się luty, te piękne chusty wędrowały do szaf i czekały na kolejne Godnie Świynta na besrok (czyli na kolejne święta Bożego Narodzenia w przyszłym roku). W ciągu tygodnia ich nie noszono wcale.

Chusty te pełniły także funkcje obrzędowe. Podkreślały wagę ślubu. Dlatego zimową porą były koniecznym elementem stroju ślubnego panny młodej. Przy czym wtedy zarzucano tę chustę na ramiona, a nie na głowę. Przecież tam był osadzony gruby mirtowy wieniec. Także goście weselni zakładali na wesela szpigeltuchy. I nosili je do korali i purpurek. Dlatego również starano się nie zakładać ich na głowę, chociaż w bardzo mroźne dni widać, że szpigeltuchy spoczywają na głowach, a spod nich wystają chusty purpurki.

Reklama

Podsumowując, widzimy, że temat chust zimowych jest także dosyć ciekawy i rozbudowany. To przede wszystkim sprawa ogrzania osoby noszącej chustę w mroźne dni zimowe, ale także ozdabianie i wskazanie, jaki okres liturgiczny aktualnie jest reprezentowany w stroju ludowym. No i wreszcie funkcja obrzędowa - bo chusta podkreślała ważny charakter ślubu i wesela.

Tomasz Wrona

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/07/2026 19:53
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości