Reklama

Chusty okresu wiosenno-jesiennego. Mysłowickie stroje regionalne (cz. 10)

Czas jesiennych chłodów i powolnych wiosennych ociepleń z dodatkiem przymrozków zawsze był dla ludzi nieprzyjemny. Dlatego na ten okres roku szukali nie tylko cieplejszych ubrań, ale kobiety dodatkowo odziewały się cieplejszymi chustami.

Oczywiście chusty tego okresu były cieplejsze niż letnie, ale nie musiały być bardzo grube. Wystarczało, że lekko ogrzewały osoby noszące je na sobie. Dlatego podstawową funkcją chusty wiosennej i jesiennej była funkcja praktyczna. Miała za zadanie ogrzać osobę, która ją nosiła. Jednak nie tylko. Pojawiały się chusty, noszone zwłaszcza w święta wielkanocne i okoliczne niedziele oraz na przykład we Wszystkich Świętych (dziś nam się kojarzy ze świętem zmarłych, ale dawniej inaczej postrzegano ten dzień) zakładano chusty, które były bardziej zdobne. Zatem swoim pięknym wyglądem ozdabiały osobę, która taką chustę nosiła i podkreślały wyjątkowy, świąteczny charakter dnia. Warto też dodać, że zazwyczaj były to chusty duże, kwadratowe, w wymiarach od 135 cm do 150 cm. I jak wszystkie chusty w naszej okolicy były zdobione szczympkami, czyli jedwabnymi frędzlami przytwierdzonymi do krawędzi chusty, zazwyczaj w kolorze samej chusty.
 

Dróciok

Reklama

Najstarszą chustą noszoną w pory wiosenno- jesienne był dróciok. Druga jego nazwa to drajdrótka. To brązowa chusta wełniana. Charakterystyczna jej cecha to krata w kolorze czarnym lub ciemnobrązowym, ale samą nazwę chusta zawdzięcza wplecionej czerwonej nici, która przypominała miedziany drut. Taka konstrukcja kolorystyczna i wzorzysta chusty przypomina bardzo szkocką kratę. Stąd niektórzy wyciągają wnioski, że dróciok może być w naszym stroju o wiele starszą chustą niż się wydaje. Spotkałem się z tezą, że może pochodzić z czasów, gdy na naszym terenie żyli Celtowie, czyli przodkowie dzisiejszych Szkotów i Irlandczyków. Tak, wykopaliska pokazują, że taki lud z plemienia Bojów żył na naszych ziemiach około 2500 lat temu. I, co ciekawe, wiele naszych zwyczajów ma korzenie celtyckie, pomimo że ten lud już dawno się z Ziemi Śląskiej wyprowadził i odszedł w czeluści historii. Zatem dróciok może być jedną z pozostałości pradawnych mieszkańców Śląska, Celtów (żeby lepiej zidentyfikować ten lud, to opowieść o Asterixie i Obelixie dokładnie o tym ludzie opowiada. Tyle że Rzymianie mówili na nich Galowie).

Drajdrótka nie zawsze była wielkości 150 cm x 150 cm, raczej częściej spotykamy mniejsze o wymiarach 135 cm x 135 cm. I jako jedna z nielicznych chust nie była zakończona szczympkami. Jedynie powyciągane poziome nici sprawiały, że zakończenie krawędzi przypominało niewielkie szczympki. Takie rozwiązanie było częściej praktykowane w dawniejszych czasach i w niewielu chustach można je zobaczyć do naszych czasów. Chusta oczywiście była w kwadracie, a składano ją po przekątnej i zarzucano na głowę i ramiona, a następnie krzyżowano na piersiach.

Reklama

Sztofka

Na jesienne chłody idealnie nadawała się chusta sztofka, nazywana także chustą sukienną. Nazwa pochodziła od sztofu - wełny, z której była zrobiona lub sukna. Była chustą kwadratową, składaną na trójkąt. Zazwyczaj gładka, nie miała innych ozdób oprócz szczympek, czyli jedwabnych frędzli. Sztofka miała różne kolory. Można spotkać sztofki brązowe, zielone, niebieskie oraz czarne. Te ostatnie zakładano na pogrzeby lub, w przypadku gdy adwent był ciepły, można było ją założyć na niedzielę adwentową, gdyż była to chusta skromna i nadawała się na czas żałobny. Poza adwentem noszono sztofki w innych, wspomnianych już przeze mnie kolorach. Chusta zawsze miała wymiary 150 cm x 150 cm (plus szczympki). Składano ją w trójkąt i zarzucano na głowę i ramiona, krzyżując chustę na piersiach. Oprócz swej praktyczności w noszeniu i ogrzewaniu ciała, miała jeszcze jedną zaletę. W dawniejszych czasach można było łatwo kupić grubszą wełnę lub sukno i w sytuacji, gdy nie dało się już kupić gotowych elementów strojów, można było taką chustę wykonać samemu lub dać do zrobienia komuś, kto umiał ją uszyć i zrobić szczympki. Dlatego, zwłaszcza po II wojnie światowej, ta chusta bardzo mocno się rozpowszechniła. Sukno jako materiał czasem bywało nieprzyjemne w dotyku, gdyż "drapało" lub "gryzło", zwłaszcza po delikatnej twarzy. Miało to więc też nieprzyjemny wymiar w noszeniu.

Reklama

Chusta plisiowo

Kolejną chustą, noszoną chętnie w okresie wiosenno- jesiennym była chusta plisiowo. Nawę swoją wzięła od materiału, z którego została uszyta. Pliś to po polsku aksamit. Zatem chusta plisiowo to chusta aksamitna. Pliś był delikatny w dotyku, nie stwarzał więc takich problemów jak sztof. Był zatem delikatniejszy i przyjemniejszy w noszeniu. Chusty plisiowe miały piękny połysk. Były ozdobione tylko szczympkami. Chociaż te najładniejsze miały na swojej powierzchni tłoczony wzór. Był to tak zwany pliś lizany. Zazwyczaj chusty plisiowe były czarne, chociaż zdarzały się inne kolory, ciemniejsze. Spotkałem się z kolorem zielonym. Chusty tego typu były wielkości sztofek i podobnie się je nosiło. Czyli były kwadratem o boku 150 cm i były składane po przekątnej w trójkąt.

Reklama

Chusty tureckie

Dosyć ciekawymi chustami tego okresu są chusty tureckie, które zakładano na najważniejsze święta jak Wielkanoc czy Wszystkich Świętych. Są czymś w rodzaju lekkich szpigieltuchów lub grubszych szpigli. Były na podkładzie niezbyt grubej wełny lub grubszego jedwabiu i na powierzchni miały tkany jedwabną nicią wzór w arabeski. Miały różne kolory. Były brązowe, żółte, czerwone, zielone, niebieskie lub w kolorze stalowym. Często były dwustronne. Nie miały zazwyczaj szczympek, chociaż te młodsze szczympki już posiadały. Nie były takie duże jak chusty sztofki lub plisiowe. Zazwyczaj ich wielkość to kwadrat 130-140 cm. Oczywiście składano go po przekątnej w trójkąt i zakładano w taki sam sposób jak chusty plisiowe. Innymi słowy, zakładano na głowę i ramiona oraz krzyżowano je na klatce piersiowej. Jedynym wyjątkiem był moment, gdy chusta była zakładana do stroju weselnego. Wtedy na głowie była purpurka, na szyi korale, a sama chusta o której mowa spoczywała na ramionach.

Reklama

W okresie międzywojennym, a zwłaszcza bezpośrednio po II wojnie światowej pojawiły się chusty w podobnym typie, jak opisany powyżej, ale nie było tkanin ze wzorami orientalnymi. Za to pojawiły się wzory kwiatowe. Dlatego pojawiły się takie chusty, które na całej powierzchni wełnianej lub jedwabnej posiadały tkane kwiaty i liście. Także te chusty wyglądały imponująco. Te z kolei, jako wykończenie, posiadały szczympki, ale były one w barwach kwiatów z powierzchni chusty.

Tomasz Wrona

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/07/2026 09:22
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości