Wczoraj informowaliśmy na naszych łamach o sytuacji na mysłowickim Rynku, gdzie przez kilka dni w ciągu doby bez przerwy świeciły się uliczne latarnie. Jak poinformował lokalny przedsiębiorca odpowiedzialny za infrastrukturę elektryczną w mieście, usterka została już usunięta. Zgłoszenie z Rynku przyniosło jednak odzew ze strony czytelników, którzy zwracają uwagę na problem z oświetleniem w zupełnie innej części miasta – tym razem polegający na całkowitym braku światła.
Głos w sprawie zabrała mieszkanka osiedla Bończyk, opisując sytuację niedziałających latarni przy chodniku prowadzącym od bloków w stronę przystanku autobusowego „Mysłowice Bończyka”. Chodzi o odcinek przebiegający w sąsiedztwie lasku.
„Wczoraj musiałam iść z latarką, bo strach chodzić” - opisuje kobieta.
Autorka wiadomości zwróciła przy tym uwagę, że zielony teren jest zaniedbany.
„Fajnie byłoby zrobić tam park, a tak straszy i nie wiadomo kto wyskoczy z tej ciemności” - dodaje nasza czytelniczka.
Reklama
Mieszkańcy mają nadzieję, że służby odpowiedzialne za miejskie oświetlenie zareagują na problem na Bończyku w równie ekspresowym tempie, jak miało to miejsce w przypadku awarii na Rynku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pańskie oko konia tuczy
Pańskie oko konia tuczy