W ramach gorącego powitania wiosny osoba inteligentna - w przeciwnym tego słowa znaczeniu - podpaliła szuwary na stawach Hubertus. Jak pozwoliłem sobie skomentować na naszym portalu takie działanie względem Matki Natury, że jest odpowiednikiem ekstremalnej ondulacji trwałej na gorąco. Jej ludzkim odpowiednikiem byłoby wtarcie łatwopalnego płynu we włosy i przyłożenie do głowy otwartego ognia. Aby dalej nie ubolewać nad tym faktem, pozwolę sobie powrócić do przeszłości, ponieważ byłem tutaj co najmniej trzy razy.

Jest 10 września 2012 roku. Do stawy zwanego Hubertus Czwarty doszedłem od miejsca, gdzie dzisiaj znajduje się świątynia handlu. Jeśli chodzi o staw, to tego dnia penetrowałem jedynie jego południowy brzeg. Na początku były zbiorowiska roślinności ruderalnej porastające tak zwane zwałki budowlane. W drodze do stawów musiałem pokonać płaty nawłoci kanadyjskiej. Z kolei już przy brzegu dominowała bardzo zapalczywa obecnie trzcina pospolita. W tej okolicy łany trzciny pojawiają się także na stoku nasypu po linii kolejowej. Spod niego sączy się woda. W pobliskich drzewostanach pojawia się topola osika. Z kolei przy południowo-wschodnim skraju stawu znajdowało się spore wysypisko śmieci. Na nim dominowała kategoria "budują, remontują, urządzają". Z drzew trafiły się inwazyjne klony jesionolistne oraz czeremchy amerykańskie.

Po raz drugi w tę okolicę zajrzałem w sobotę 11 lipca 2015 roku. To była część większej trasy wycieczkowej. Kiedy po zejściu z ulicy Bernarda Świerczyny udaliśmy się w kierunku stawów zauważyliśmy, że tutaj nie nastąpiły pewne zmiany. Zwałki budowlane znajdujące się bliżej ulicy zostały zniwelowane. W drodze do stawu w dalszym ciągu dominują nawłocie kanadyjskie. Jest sporo trzciny pospolitej. Niejaką osobliwością było pojawienie się kilku płatów chronionej centurii pospolitej. Wysypisko śmieci w zaroślach na południowy wschód od stawów istniało. Tego dnia w lokalnym drzewostanie zauważyłem klon polny, jarząb pospolity oraz brzozę brodawkowatą. Z okazałych bylin na uwagę zasłużył groszek leśny.

Ostatnia póki co wizyta w tej okolicy miała miejsce 19 maja 2020 roku. Na początku szedłem lądem pomiędzy trzecim i czwartym Hubertusem. To zdecydowanie Mysłowice. Wówczas w lokalnym drzewostanie topole obcego pochodzenia oraz klony jesionolistne. Do tego dochodzi inwazyjny rdestowiec japoński. Z kolei z roślinności zielnej wyróżniała się biało kwitnąca trybula leśna. Nad stawami zauważyłem osobliwie ukształtowane wierzby purpurowe. Tego dnia przekraczając Rawę zwróciłem uwagę na jej niewyczuwalność oraz przeźroczystą ciecz w korycie. Trawiaste brzegi rzeki zdominował fiołek trójbarwny. Wśród drzew bliżej Hubertusa Czwartego dominowała robinia akacjowa. Z krzewów uważanych za gatunek inwazyjny występuje tutaj róża pomarszczona. Tego dnia obficie kwitła czeremcha amerykańska. Znane mi wysypisko śmieci wciąż istniało.
Piotr Grzegorzek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze