Reklama

Sobczyk. Poczet postaci, duchów i demonów występujących w podaniach i legendach.

Trzeci i ostatni rozbójnik, o którym opowiadają nasze legendy i podania to Sobczyk. To nie jest tak popularny rozbójnik jak Elias i Pistulka, ale jednak coś się o Sobczyku opowiadało. Konkretnie zachowała się jedna legenda o nim w Dziećkowicach. Na dodatek przetrwała o nim pamięć nie jako o śląskim Robin Hoodzie, jak w innych rejonach, ale jako autora nalewki alkoholowej na bazie soku porzeczkowego, która została na jego cześć nazwana Sobczykiem!

Tymczasem, podobnie jak pozostali robójnicy, Sobczyk jest postacią historyczną. Jako Carl (Karol) Sobczyk urodził się w Tworogu 27 kwietnia 1853 roku. Powołany został do wojska, oczywiście niemieckiego. Tam dał się poznać jako świetny strzelec. Dlatego powierzono mu funkcję strzelca wyborowego, którego nazywano po prostu snajperem. Jeżeli wierzyć przekazom, dzięki swoim talentom Sobczyk znał samego cesarza Niemiec Wilhelma I.

Po zakończeniu służby wojskowej ożenił się z Franziską Ziaja. Zamieszkali razem w Nowej Wsi Tworoskiej. Jednak pojawiły się w tej rodzinie problemy z zatrudnieniem i Carl Sobczyk nie mógł zapracować na utrzymanie. Prace dorywcze nie przynosiły stałego i dużego dochodu. Dlatego, jako świetny strzelec, zajął się kłusownictwem. Grasował po okolicznych, koszęcińskich lasach, i polował na zwierzynę, której mięsem zaopatrywał swoją rodzinę oraz okolicznych sąsiadów.

Reklama

Ale jego działalność kłusownicza była bardzo uciążliwa dla właścicieli lasów, więc ponaglali władze, by schwytały Sobczyka. W tym celu skierowano nawet z Oleśnicy 6. Batalion Strzelców. Jednak znany ze sprytu rozbójnik skutecznie się ukrywał w okolicy. Być może wlaśnie w tamtym czasie trafił w nasze okolice. Stworzył też bandę z dwoma kompanami.

Sobczyk wynajmował izbę u gospodarza Ksienzyka. Wyznaczona nagroda za ujęcie lub wskazanie miejsca pobytu rabsika wynosiła 500 marek. To skusiło gospodarza, by wydać rozbójnika władzom. W trakcie obławy, w której wzięło udział kilku ludzi, sprawny strzelec Sobczyk ciężko ranił gajowego, który zmarł kilka miesięcy później, a także zastrzelił policjanta. Sam rozbójnik uciekł, poprzysięgając gospodarzowi zemstę. Miało to miejsce 20 stycznia 1895 roku. 10 dni później, 30 stycznia 1895 roku, niedaleko Pniówek, tuż za Nową Wsią, Sobczyk zastrzelił wiarołomnego gospodarza.

Reklama

To spowodowało podwyższenie nagrody za ujęcie zbója do 5300 marek. Wysłano za nim też list gończy. Ostatecznie w lipcu 1895 roku został ujęty, a następnie osadzony w bytomskim więzieniu. Tam skazano go na karę śmierci przez ścięcie. Wyrok wykonano 8 stycznia 1896 roku. Była to ostatnia egzekucja na Górnym Śląsku przy użyciu gilotyny.

Tak zakończył się żywot postaci tragicznej. Ostatniego górnośląskiego zbója, który niemal do ostatnich swych dni zajmował się zbójnickim procederem. Zbója, który przeszedł do legendy, a na naszych terenach dał swoje imię nalewce porzeczkowej.

Reklama

Tomasz Wrona

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości