Są takie demony, które ludziom dokuczają. Są też takie, które szkodzą i są takie, które intrygują. Bez wątpienia do takich demonów należą te, które przybierają formę czarnych psów. Bo nie ma bata, muszą to być diametralnie różne demony, skoro mają takie dziwne i różne właściwości. A przecież pojawiały się między ludźmi w powłoce bardzo popularnego wśród nas zwierzęcia.
Psy, pod którymi ukrywały się niektóre demony, musiały być duże. O czarnej sierści, ale także o świecących na czerwono oczach. Biegały w wybranych miejscach. I tylko z sobie znanych powodów. Ale ludzie byli dobrymi obserwatorami, a czasami dysponowali wiedzą, dlaczego te demony pojawiają się w dokładnie jednym miejscu. Tym miejscem był zazwyczaj ukryty skarb.
Zatem czorne psy to demony, które były strażnikami ukrytych skarbów. Wynika z ich zachowania, że były chciwe na złoto, a ukryte skarby traktowały jak swoje dobra, których należało strzec. Wniosek z tego jest taki, że były to złe istoty. To demony, którym pewnie było bliżej do diobłów niż aniołów, wszak nie pilnowały skarbów, by mógł się nimi cieszyć właściciel lub jego spadkobiercy! O nie! To miały być skarby, które cieszyły demona. Dlatego pojawiał się zawsze w nocy, około dwunastej godziny. Bo to najlepsza pora działania wszelkiej maści duchów i demonów. Zatem pojawianie się demonów o tak znaczącej godzinie wprowadzał ludzi nie tylko w osłupienie, ale także w przerażenie, tym bardziej, gdy zobaczyli czerwone ślepia. Wtedy widziane demony napawały ludzi jeszcze grozą. Bo w czasach, gdy ciemność nocna była normą, każde nadzwyczajne zjawisko było powodem do przerażenia. Chyba, że się wiedziało, że tam jest ukryty skarb. A skąd można było o tym wiedzieć? Przecież niektórzy chowali skarby w ziemi osobiście, inni taką lokalizację znali z rodzinnych przekazów. Z doświadczenia wiedziano, żebyło to bezpieczniejsze niż trzymanie oszczędności w domach. Dziś mamy banki, kiedyś ludzie takim kosztownym luksusem nie dysponowali.
Czasem się zdarzało, że ktoś ukrywając skarb, specjalnie sadził w pobliżu drzewo, żeby pamiętać, gdzie ów skarb ukrył. Drzewo sobie rosło, owocowało, przynosiło rodzinie pożytki, a przy okazji przypominało, gdzie jest ukryty skarb. Pamiętajmy, że to były czasy, że gdy sadzono w ogrodzie drzewo, to musiało być owocowe, bo posadzenie jakiegoś innego, to zwyczajna strata dla rodziny. Strata pieniędzy i zdrowia, gdyż kupując takie owoce ze sklepu musimy pamiętać, że są chemiczne, więc szkodliwe.
Ale często się zdarzało, że silne wiatrzysko drzewo wywróciło, albo zwyczajnie drzewo uschło ze starości i trzeba było je wyciąć. I tutaj czas zaczął zacierać pamięć o zakopanym skarbie. Więc kolejne pokolenia wiedziały, że mają skarb gdzieś w ogrodzie, coś mówili, że pośrodku, czy jakoś tak...
I tym miejscu okazuje się, że siły nadprzyrodzone potrafiły niesamowicie rodzinie pomóc. Bo skoro zaobserwowali, że w jednym, konkretnym miejscu, zawsze lub prawie zawsze, po ogrodzie biega czarny pies, który ma na dodatek świecące oczy, to od razu wiedziano, że tam jest ukryty skarb. I dobrze go wykopać, by znowu nie zaginął. No chyba, że rodzina bała się zemsty demona, który go strzegł. Ale to już indywidualna sprawa takiej rodziny.
W czasach, gdy wierzono w psy strzegące skarby (pytanie, czy one się skończyły, skoro jeszcze niejedna rodzina w naszych czasach o nich opowiada), byli ludzie, którzy celowo wędrowali po różnych odludnych terenach i obserwowali zakątki, które mogły być prawdopodobnym miejscem ukrytego skarbu. Albo wiedzieli z rodzinnych podań, że gdzieś tam takie skarby się znajdują. Wtedy wypatrywali około północy czarnych psów. Gdy takowe się pojawiały, wiedzieli, że to jest miejsce ukrycia skarbu.
Ale często odnalezienie skarbu było też uwarunkowane dodatkowymi zasadami. Na przykład można było skarb odkopać tylko o północy. I w czasie kopania nie należało się wystraszyć jego strażników (czasem to nie tylko czorny pies, ale podania mówią o gadającej kozie, utopcach i duchach). Bo gdy się człowiek wystraszył takich strażników skarbu, musiał się liczyć z tym, że skarb gwałtownie zapadnie się dwa razy głębiej niż leżał. A wtedy się go tak łatwo już nie odnajdzie.
A więc, drodzy czytelnicy, obserwujcie o północy wasze podwórza i inne miejsca, czy czasem nie biega czorny pies, któremu świecą ślepia na czerwono. Bo to niechybny znak, że jesteście właścicielami skarbu zakopanego w dawniejszych czasach. I pomimo, że demon nie jest dobry, to jednak jest dobrym znakiem. Teraz tylko łopata w ręce i do pracy. Bogactwo czeka!
Tomasz Wrona
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze