Któż z nas nie patrzył w niebo? W ciągu dnia, czy mamy chmury, czy piękny błękit nieba. A w ciągu nocy? Często spoglądamy w bezmiar pięknie migających gwiazd, które wspaniałym całunem pokrywają czerń nocnego nieba. Często podziwiamy je, bo są nie tylko niesamowite, ale też bardzo tajemnicze. Niebo jest wspaniałe. Spoglądamy w nie w każdym wieku, chociaż najczęściej robią to ludzie młodzi, zwłaszcza ci, którzy są zakochani. I wcale nie jest prawdą, że młodzi patrzą tylko w ekrany telefonów.
Ale bywają noce, że oprócz gwiazd i księżyca w różnych stadiach, można zobaczyć spadającą gwiazdę. Szczególnie często dzieje się tak latem, zwłaszcza w sierpniu. Starsi w tej gwieździe widzą kometę lub spadający meteoryt, młodzi myślą sobie życzenie, bo uważają, że je spadająca gwiazda spełni. Ale wcześniejsze pokolenia widziały w spadającej gwieździe coś więcej. Widziały istoty nadprzyrodzone. A nazywano je Lotawcami. Jasne. Obecnie lotawce to kojarzą nam się z puszczanymi na wiatr obiektami. Po śląsku nazywamy je też drachami. Ale dawniej Lotawce to istoty, które z nieba spadały na ziemię.
Lotawce miały świetliste, przezroczyste ciało. Ciało, które wydzielało z siebie piękny blask, przyciągający wzrok. Najmocniej świeciła mu twarz, więc sprawiała wrażenie błyszczącej gwiazdy. Ale reszta ciała także świeciła, dlatego ludziom przypominało to ogon komety. Oprócz tego Lotawiec miał piękny złocisty warkocz oraz świetliste skrzydła, które pozwalały mu się unosić na nieboskłonie.
Lotawce uwielbiały wędrować nocną porą po niebie. Lubiły też być podziwiane przez ludzi. Zwłaszcza przez młode dziewczyny. I nie wiadomo dlaczego, nieraz taki Lotawiec spadał na ziemię. Czy to dlatego, że wpadła mu w oko jakaś panna, czy też sam zapatrzył się w piękność i stracił orientację? A gdy go ziemia przyciągnęła, to już było pozamiatane. Nie mógł już wrócić na swoje miejsce na nieboskłonie. Ale też musiał zapłacić za to wysoką cenę. Tracił swój niebiański blask i zdolność latania. Za to stawał się niesamowicie pięknym młodzieńcem. I wtedy zaczynał uwodzić dziewczęta.
Jego uroda, piękna twarz i wspaniała budowa ciała powodowały, że gdy go jakaś dziewczyna zobaczyła, zakochiwała się w nim bez pamięci. W istocie przestawała należeć do naszego świata. I robiła wszystko, by z takim urodziwym Lotawcem nieustannie się spotykać. Dlatego dziewczyny wymykały się z domów po nocach, gdy reszta rodzina spała. Zwłaszcza gdy spali rodzice, którzy byli odpowiedzialni za pilnowanie takiej dziewczyny. A gdy się wymykały, czym prędzej udawały się na spotkanie z tym niesamowitym młodzieńcem, który w istocie był niebiańskim demonem, a nie człowiekiem. A gdy nie mogła się z nim spotkać, spoglądała z tęsknotą w niebo. I taki romans mógł trwać długo. Pod jednym wszakże warunkiem, że Lotawiec miał się gdzie schronić, by go nie dosięgły promienie słoneczne. Bo wtedy dla takiego stworzenia rozgrywała się tragedia.
Jak podają stare przekazy, gdy promienie słoneczne dotkną ciała Lotawca, ten na początek traci swoje skrzydła i piękny złocisty warkocz. Ale słońce w ciele Lotawca czyni jeszcze większe spustoszenia, których na pierwszy rzut oka nie było widać. Dlatego Lotawiec, który utracił skrzydła i swój warkocz po tygodniu musiał umrzeć. Mimo swojego nadprzyrodzonego charakteru, umierał jak zwykły człowiek. A dziewczyna, która się w nim zakochała, przeżywała tragedię.
Zatem warto uważać, by nie spotkać Lotawca na swojej drodze życia, bo to może się niedobrze skończyć. Tak jak się skończyło u niejednej panny w przeszłości.
Tomasz Wrona
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze