W ostatnich dniach ze skweru na Placu Mieroszewskich wycięto dwa drzewa. Urząd Miasta Mysłowice opublikował wyjaśnienia w tej sprawie. Usunięcie roślin było konieczne ze względu na ich zły stan zdrowotny, a zgodę na wycięcie wydał Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków w Katowicach, jako że drzewa rosły w strefie ochrony konserwatorskiej.
Decyzja zezwalająca na wycinkę wierzby płaczącej oraz lipy drobnolistnej została wydana przez wojewódzkiego konserwatora 19 marca 2026 roku. Przed wydanie zgody, na miejscu przeprowadzono oględziny - ekspertyza fitosanitarna jednoznacznie wykazała, że oba drzewa były w bardzo złym stanie i nie było szans na ich uratowanie.

Wierzba płacząca miała już odłamane potężne konary, widoczne owocniki grzybów oraz głębokie wypróchnienie pnia w miejscu po wcześniej odciętym konarze. Z uwagi na to, że drzewo rosło w bezpośrednim sąsiedztwie parkingu oraz ruchliwej drogi, stwarzało ono bezpośrednie zagrożenie dla przechodniów, kierowców oraz zaparkowanych samochodów.

Z kolei sąsiadująca z nią lipa drobnolistna była już drzewem obumierającym. W jej koronie stwierdzono silny posusz, co oznaczało, że roślina nie rokowała żadnych szans na dalszą, prawidłową wegetację.
W zamian za wycięte okazy miasto ma obowiązek zrealizować nasadzenia zastępcze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze