„Bozo” i jego naśladowcy mają powody do niepokoju. Imieliński magistrat reaguje na powtarzające się akty wandalizmu i niszczenie wspólnego mienia. Zdjęcia kolejnych amatorów malowania sprayem po znakach drogowych zostały już przekazane policji.
„Bozo” – pod tym pseudonimem ukrywa się grafficiarz, który za cel obrał sobie m.in. urządzenia na lokalnych placach zabaw. Władze miasta postanowiły podejść do tematu nieszablonowo – za pośrednictwem mediów społecznościowych burmistrz zaprosił autora bazgrołów do urzędu na rozmowę przy herbacie. Zaproszenie, choć wciąż aktualne, do tej pory nie doczekało się odpowiedzi. W międzyczasie w mieście pojawili się jednak kolejni naśladowcy.
Jak informują urzędnicy, w kategorii „mistrzów sprayu” wyrosła nowa konkurencja. Tym razem ucierpiały znaki drogowe. Sprawcy nie mogą jednak czuć się bezkarni, ponieważ ich działania zostały precyzyjnie zarejestrowane przez miejski monitoring.
– Dzięki czujności i kamerze zyskaliśmy zdjęcia dwóch kolejnych „artystów”. Zdjęcia z tego występu przekazaliśmy już policji – informuje Urząd Miasta Imielin.
Lokalne służby zapewniają, że ustalenie tożsamości autorów nielegalnego graffiti to tylko kwestia czasu. Sam dzielnicowy uspokaja i podkreśla, że policja dysponuje odpowiednimi narzędziami, by uwieczniona na nagraniach dwójka wkrótce odpowiedziała za swoje czyny i wytłumaczyła się z niszczenia miejskiej przestrzeni.
Władze Imielina zapowiadają bezkompromisową walkę z wandalizmem i dziękują mieszkańcom za dotychczasową czujność: – Nie ma zgody na niszczenie naszego wspólnego mienia. Mamy oczy szeroko otwarte. Interesujemy się każdym takim przypadkiem, a „darmowe sesje zdjęciowe” z monitoringu przekazujemy dalej ekspresowo – podsumowują urzędnicy.
żet
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze