Reklama

Tradycje doroczne - Wielki Tydzień

30/03/2021 13:56

Wielki Tydzień to czas, który poprzedza bezpośrednio Wielkanoc. Na przełomie wieków XIX i XX miał dużo większe znaczenie niż obecnie. My jesteśmy zalewani w marketach wielkanocnymi gadżetami i reklamami, powszechnie słucham radia i telewizji. Ludzie w dawnych czasach tego wspaniałego „luksusu” nie mieli. Mogli się więc wyciszyć i skutecznie przygotować do nadchodzących świąt.

Nie kłócono się i głośno nie wołano. Warto też zwrócić uwagę, że uważano, iż ten okres (ze świętami włącznie) jest momentem różnych zabiegów, które mają zapewnić zdrowie, urodzaje i bezpieczeństwo przed złymi siłami. Inaczej niż na Boże Narodzenie, gdy próbowano odgadnąć przyszłość i zapewnić sobie szczęście w nadchodzącym roku.

Czas po Niedzieli Palmowej to moment na ostatnie porządki. Często przygotowywano też wędzonki, które potem z apetytem wcinano w święta. Gromadzono zapasy jajek, przygotowywano mąkę na wypieki. To też czas, gdy powszechnie chodzono do spowiedzi. Nie możemy zapominać, że ludzie w tamtym czasie rzadko chodzili do komunii, zazwyczaj było to właśnie na Wielkanoc. Ścinano też brzozowe gałązki, które wkładano do wazonów, by puściły listki. Często w Wielką Sobotę ozdabiano je np. wstążeczkami. Brzoza symbolizowała życie, wszak te święta były związane z odradzaniem się życia, ze zmartwychwstaniem.

Reklama

W Wielką Środę czyniono ostatnie porządki. Wyparzano garnce, by na następne dni nie było w nich ani grama tłuszczu. Zbierano też różne drewniane elementy (mogły być i stare meble, ale częściej były to gałęzie) i palono je. Potem rozsypywano popiół po polach, uważając, że ten zabieg sprawi, że będą lepsze plony. Ale też zamiatano podwórza miotłami szkrobokami, a potem palono je i z płonącymi jak pochodnie szkrobokami młodzi chłopcy biegali po polu. Wołano często przy okazji „żur pola, buchty chwola”. Od tego „polynio żuru” nazywano też Wielką Środę żurową środą (strzodôm). To też jest dowodem, że postu mieli po prostu wszyscy dosyć.

W Wielki Czwartek ludzie uczestniczyli w mszy świętej w kościele. Wtedy milkły organy i dzwony. Mówiono powszechnie, że dzwony poszły do Rzymu. Za to w kościołach pojawiały się kołatki nazywane klekotkami. Ale też młodzi chłopcy przygotowywali takie klekotki na Wielki Piątek.

Reklama

 

Maria Polko z Kopciowic wskazuje też na ciekawy zwyczaj. W związku ze sprzedażą Jezusa przez Judasza za 30 srebrników, starano się w Wielkim Tygodniu, a zwłaszcza od Wielkiego Czwartku, nie używać pieniędzy przy zakupach. Uważano, że pieniądze przypominają czyn Judasza i nie należy ich używać, by nie mieć potem takiego wstydu jak on. Kupowano więc na książkę, ale zaraz po świętach oddawano dług.

Wielki Piątek to dzień nadzwyczajny pod wieloma względami. Starano się wstawać bardzo wcześnie, jeszcze przed wschodem słońca. Dzieci bardzo często bito na pobudkę witkami brzozy wołając „suche śledzie”. Jeszcze mój ojciec Henryk (rocznik 1947) wspominał takie praktyki w swoim rodzinnym domu. To na pamiątkę biczowania Jezusa. Zresztą takich działań w tym dniu związanych z męką Pana Jezusa było więcej. Potem ludzie szli do potoku lub rzeki, by się obmyć. Uważano, że płynąca woda ma o świcie nadzwyczajne właściwości, zwłaszcza jeżeli płynęła z zachodu na wschód. Zatem na ładną cerę i urodę myto twarz, a po to, by zapewnić sobie zdrowie myto nogi, a nieraz całe ciało. Po ludziach do potoków zapędzano zwierzęta hodowlane. We wspomnieniach ludzi są nawet wskazane potoki, w których owe obmycia następowały. Dla przykładu Wilhelm Wrona (1918-1994) z Brzęczkowic wspominał potok Strugę w swojej rodzinnej miejscowości, a Jadwiga Kołodziej z domu Klimczok (1928-1994) z Kosztów - potok Zarękawnik, któremu potem nadano romantyczną nazwę Rów Kosztowski. W każdej miejscowości znajdował się potok, do którego chodzono się myć. Po kąpieli mężczyźni pili po kielichu gorzkiej wódki tatarczówki, na pamiątkę napojenia Jezusa octem. Także, nieco później, łykano 5 kawałków chrzanu, by wspomnieć 5 ran Jezusa Chrystusa.

Reklama

Potem robiono krzyżyki z palmy, by je wetknąć w pola w Wielkanoc. Następnie też łykali bazie z palmy, by zapewnić sobie ochronę przed bólem gardła i brzucha.

Ponieważ w Wielki Piątek umarł na krzyżu Jezus, uważano, że została zachwiana równowaga między dobrem a złem. Żeby się ochronić przed złymi mocami zapalano zeszłoroczną palmę wielkanocną i okadzano nią wszystkie pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze. Uważano, że dym spalanej palmy skutecznie odpędza złe moce. Rozsypywano też popiół ze spalonej palmy po polach, by zapewnić sobie urodzaj. Poza tym pojawiali się chłopcy z klekotkami. Obchodzili każde domostwo (przy okazji otrzymywali za to jakieś słodycze, jajka lub inne przysmaki). Klekotanie, jak powszechnie wierzono, także odstraszało złe moce od domostw.

Reklama

Wielki Piątek to dzień, w którym było (jak wierzono) niebo otwarte. Maria Polko z Kopciowic wspominała, że ludzie musieli w tym dniu zachowywać się jak w kościele. Czyli musieli zachowywać milczenie lub rozmawiać szeptem. Uważano, że jak ktoś był o dobrym sercu, mógł zobaczyć w niebie aniołów lub Matkę Boską. Na dodatek uznawano w związku z otwartym niebem, że gdyby ktoś umarł, to natychmiast w tym czasie dostanie się do nieba. Nie był to więc powód do przeżywania tragedii. Ale nie wolno było pracować w polu i ogrodzie, gdyż to zwiastowało śmierć.

Oczywiście ludzie masowo uczestniczyli w nabożeństwie Drogi Krzyżowej i nabożeństwie wielkopiątkowym. Potem czuwano przy Bożym Grobie. W tym dniu obowiązywał całkowity post.

Reklama

Wielka Sobota to również czas nadzwyczajny. Przygotowywano ciasta, świąteczne potrawy, w tym zupę chrzanową, Ozdabiano dom i jajka wielkanocne, które były przecież symbolem życia. Zazwyczaj gotowano je w naturalnych barwnikach - łuskach cebuli, buraczkach, korze dębu (uzyskiwano barwę czarną), modrej kapuście. Bardzo często przygotowywano kroszonki, czyli na barwionych skorupkach ryto igłą lub brzytwą wzory roślinne, a zwłaszcza kwiatowe. Te kroszonki nie były aż tak dekoracyjne jak te spod Opola, jednak również te są godne podziwiania.

Na przełomie wieków nie święcono w naszych stronach potraw w kościołach. Dopiero w okresie międzywojennym rozpowszechnił się ten zwyczaj na terenach śląskich przyłączonych do Polski w 1922 roku. Jednak w godzinach dopołudniowych odbywały się w kościołach obrzędy święcenia wody. Ludzie często brali w nich udział, wszak święcona woda była w domu potrzebna.

Reklama

Uczestniczono także w adoracjach przy Bożych Grobach. Nieraz aż do poranka wielkanocnego.

Tomasz Wrona

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości