Stosowane do połowy XIX w. drabiny przystawne, hakowe i dachowe stanowiły podstawowe wyposażenie oddziałów gaśniczych w miastach. Jednakże drabiny te nie sprawdzały się podczas akcji prowadzonych na dużych wysokościach. W tym przypadku skuteczne działanie wymagało użycia drabin wolnostojących, za pomocą których strażacy docierali ze sprzętem do najwyższych pięter.
Jedna z pierwszych tego typu konstrukcji powstała w 1811 r. w Szwajcarii. Projekt wykonał dowódca miejskiego oddziału gaśniczego w Brnie Anton Hortin. W 1841 r. skonstruowano w Brukseli jedną z pierwszych na świecie drabin przewożonych na czterokołowym podwoziu. Jej zasięg wynosił 16 m. W 1844 r. londyńska firma „Merryweather and Sons” wykonała drabinę dwukołową z przymocowaną do głównego przęsła otwartą rynną, służącą do ratowania ludzi. Wkład w rozwój drabin wniósł w 1872 r. Konrad Magirus, konstruktor drabiny typu ulmskiego. Ten typ charakteryzował się stałym oparciem na dwóch kołach. Kilka lat potem Magirus skonstruował pierwsze drabiny montowane na czterokołowych wozach konnych, dzięki temu zaistniała możliwość przewozu drabiny na dalszą odległość. Od końca XIX stulecia produkcję drabin przejęły specjalistyczne firmy, które wzorowały się na w/w konstrukcjach.

W historii drabin odnajdujemy polskie akcenty. Konstruktorem uniwersalnej drabiny strażackiej był Antoni Szczerbowski (ur. 1859, zm. 1912), zasłużony działacz z Małopolski. Jego drabina składała się z dwóch przęseł i dwóch drążków podporowych. Używano jej w różnych kombinacjach, jako wolnostojącą, przystawną, dachową lub ustawianą w piramidę. Drabina miała zasięg 10 m i ważyła ok. 50 kg. Cieszyła się dużą popularnością w kraju. W 1929 r. Józef Tuliszkowski skonstruował dwukołową drabinę wolnostojącą z możliwością przewozu na samochodzie. Patent polegał na zamontowaniu z tyłu samochodu korytkowej prowadnicy, po której przesuwało się małe trzecie koło umieszczone w dołu ramy drabiny.
Produkcję drabin strażackich prowadziła w Polsce firma „Drabina”. Jej siedziba mieściła się w Łodzi przy ul. Kilińskiego. Firma oferowała: drabiny przystawne o długości 4 i 5 m, drabiny systemu Szczerbowskiego, drabiny drążkowe typu wiedeńskiego (dwu i trzyprzęsłowe) o długości 12 m. Oferowano również drabiny trzyprzęsłowe typu francuskiego, wysuwane za pomocą mechanizmu łańcuchowego. Największą popularnością cieszy się „hakówki”. Zanim trafiły do sprzedaży, poddawano je próbom wytrzymałościowym, polegającym na tzw. zósemkowaniu, czyli skręcaniu drabiny przez dwóch strażaków. Druga próba polegała na wygięciu drabiny z obciążeniem do 80 kg. Firma „Drabina” produkowała drabiny w dwóch gatunkach. Gatunek I wykonywano z twardego jesionu, drabiny te były o 40 proc. lżejsze od gatunku II, wykonanego ze drzewa sosnowego. Drewno sprowadzano z zagranicy. Po sprowadzeniu nakrapiano je kilkukrotnie parą i suszono, następnie malowano.
Dobre wyniki finansowe skłoniły zarząd „Drabiny” do urozmaicenia oferty. Produkowano drabiny uniwersalne dla teatrów, kin, muzeów, szkół, bibliotek, domów towarowych, dla kominiarzy, malarzy, tapicerów, sklepów towarowych i hurtowni. Dla szkół produkowano drabiny typu szwedzkiego, montowanych przy ścianach w salach gimnastycznych. Szkoły zamawiały w firmie również ławki, skrzynie, kozły gimnastyczne oraz drewniane poręcze. Produkowano także drabiny wieżowe, w systemie mechanicznym, pneumatycznym i hydraulicznym. przystosowane do przewozu na samochodach, służące do naprawy trakcji elektrycznych (patrz ilustracja).
Dariusz Falecki
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze