Reklama

O głuchym dialogu

Koszty życia rosną, Zakład Oczyszczania Miasta całkiem nieźle sobie radzi, więc pracownicy wystąpili o podwyżki. Trudno się temu dziwić. Firmy nie odnoszą sukcesów dzięki folderom, banerom i hasłom, tylko dzięki ludziom, którzy codziennie wykonują ciężką, niewdzięczną, ale zarazem potrzebną pracę. Tymczasem od początku roku szefostwo ZOMM, zamiast poważnej rozmowy, wybiera przeciąganie sprawy.

Zoom na ZOMM

A mówimy o spółce szczególnej, w której 100 procent udziałów posiada miasto Mysłowice. To oznacza, że odpowiedzialność za sposób traktowania pracowników nie kończy się na gabinecie prezeski, a sięga także władz miasta, bo to prezydent ma realny wpływ na los miejskich spółek.

Już w maju związkowcy „Sierpnia 80” zwracali się do Rady Nadzorczej o pilne spotkanie z udziałem przedstawicieli Urzędu Miasta. W lipcu pytali zarząd o szkolenia BHP: wstępne, okresowe, ich częstotliwość i osoby odpowiedzialne za ich prowadzenie. To nie są żadne fanaberie. To podstawy zarządzania zakładem, w którym ludzie pracują fizycznie, w terenie, przy sprzęcie, w ruchu i w warunkach, gdzie bezpieczeństwo ma znaczenie każdego dnia. „Sierpień 80” nie domaga się niczego nadzwyczajnego, a tego co w cywilizowanym miejscu pracy powinno być oczywiste.

Reklama

Pracownicy ZOMM zapowiedzieli na czwartek zgromadzenie przed Urzędem Miasta i złożenie petycji do prezydenta. Chcą zaprotestować przeciwko polityce władz miasta i zarządu spółki w zakresie praw pracowniczych, dialogu społecznego oraz BHP. Rozmowy o podwyżkach trwają od stycznia, a związkowcy wystąpili o 800 zł dla pracowników stanowisk robotniczych i 500 zł dla administracji.

Podwyżki to nie luksus

W gospodarce komunalnej podwyżki nie są luksusem, a sposobem utrzymania doświadczonej załogi i ciągłości usług. Śmieci same się nie odbiorą, a ulice same się nie posprzątają. Jeśli mieszkańcy mają mieć porządek, sprawne harmonogramy i bezpieczeństwo sanitarne, ktoś musi tę pracę wykonać. Załoga nie powinna być więc traktowana jak koszt do przycięcia, lecz jak fundament miejskiej codzienności. Szczególnie że ZOMM jest jedyną mysłowicką firmą komunalną wychodzącą na plus.

Reklama

Udawany dialog?

Dialog w spółce komunalnej nie jest filozofią. To regularne spotkania zarządu ze stroną społeczną, jasne zasady nagród i premii, przejrzysta ścieżka podwyżek, wspólny przegląd BHP, protokołowane ustalenia, terminy realizacji i szacunek dla ludzi, którzy mają odwagę mówić o problemach. Jednak w Mysłowicach zamiast spokojnego stołu rozmów mamy napiętą, wrogą atmosferę.

Jeden z liderów „Sierpnia 80” w Mysłowicach, Patryk Pieczko, mówi wręcz o „nagonce” wobec pracowników. Według niego od stycznia na przeciągających się spotkaniach nie pojawiły się żadne konkrety, a rozmów nawet nie protokołowano. To oznaczałoby, że przedstawiciele załogi nie byli traktowani poważnie. W czerwcu, dzięki interwencji związkowców, odbyło się spotkanie z prezydentem, reprezentantom załogi pokazano dokumenty, ale efektów dla pracowników nadal nie ma.

Reklama

– Nikomu z nas nie zależy, aby firmę zarżnąć – mówią przedstawiciele związków. Dlatego chcą poznać dane finansowe i rozmawiać o realnych możliwościach. Tymczasem, według ich relacji, władze firmy miały rozprowadzać wśród pracowników ulotki sugerujące, że liderzy związkowi chcą doprowadzić do zwolnień i zniszczenia spółki. Jeśli to prawda, to mamy do czynienia z próbą skłócenia załogi.

Republika bananowa w ZOMM?

Związkowcy mówią też o niejasnych zasadach przyznawania nagród, braku konsultacji oraz rozmowach, podczas których pracownicy mieli być nakłaniani do podpisywania oświadczeń przeciwko podwyżkom i do wypisywania się ze związków zawodowych. Jeżeli te informacje się potwierdzą, będziemy mieli do czynienia ze standardami bardziej pasującymi do republiki bananowej niż do europejskiego państwa, w którym obowiązuje konstytucja, ustawa o związkach zawodowych i międzynarodowe konwencje gwarantujące prawo do zrzeszania się.

Reklama

Od wielu lat nie słyszałem o tak fatalnie rozumianym dialogu społecznym. Jeśli związkowcy choć w części mówią prawdę, to władze spółki powinny odejść ze skutkiem natychmiastowym. Partnerem dla pracodawcy jest związek zawodowy.

Czy miasto zgadza się na tak fatalnie prowadzony dialog społeczny? Czy stać nas na destabilizację spółki komunalnej i odejście doświadczonych członków załogi oraz na to, by pracowali oni na kiepskim sprzęcie? Pracownicy stworzyli związki zawodowe, bo zależy im na firmie i na mieście. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.

Reklama

Marcin Stroński

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/07/2026 11:26
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości