Reklama

Mysłowicki luksus za publiczne pieniądze

Połowa roku to w magistracie czas tradycyjnego, urzędniczego striptizu. Mowa o oświadczeniach majątkowych za rok 2025. To fascynująca lektura, pozwalająca sprawdzić, ile z naszych podatków idzie na to, aby życie w Mysłowicach było znośne. Spoiler: po przejrzeniu kwot wygodnie poczują się Państwo głównie w fotelu, łapiąc się za głowę.

Absolutnym hitem okazała się pani dyrektor Miejskiego Zarządu Gospodarki Komunalnej. Jej ubiegłoroczny dochód to skromne 358 904,80 zł. Tym samym zdobyła złoty medal w dyscyplinie „Najwyższy urzędniczy dochód w mieście”.

Pani dyrektor obruszyła się na wyliczanie z tego średniej miesięcznej. Zażądała wykreślenia takich kalkulacji, bo matematyka bywa brutalna. Stwierdziła, że to wprowadzanie podatnika w błąd. Fakty są proste: oprócz gołej pensji musiały tam wpaść tłuste nagrody – roczne, jubileuszowe albo takie za bliżej nieokreślone „szczególne osiągnięcia”. Jakie to osiągnięcia w mysłowickiej mieszkaniówce? Tego nie wie nikt. Wiemy za to, że pani dyrektor finansowo odpaliła w kosmos.

Reklama

Nasza liderka bezlitośnie skosiła szefa bliźniaczej instytucji w Jaworznie, mieście z którym ostatnio tak bardzo próbujemy się zakolegować. Tamtejszy Miejski Zarząd Nieruchomości Komunalnych ogarnia mieszkania, śmieci, cmentarze, zieleń i PSZOK. I ile za ten cały kombinat zarobił tamtejszy dyrektor? Jedynie 216 138,66 zł.

Nie będę porównywać stanu kamienic u nas i u sąsiadów, bo ten ranking przegralibyśmy z kretesem i usłyszałaby że to złośliwość. Mogłoby paść bolesne pytanie: „za co my właściwie płacimy?”. I żeby nie było, że to jednorazowy fuks. W 2024 roku było podobnie: Mysłowice – 319 tysięcy, Jaworzno – 212 tysięcy. Stabilna, mistrzowska forma.

Reklama

Analiza naszych instytucji pokazuje piękną prawidłowość: nasz prezydent ma gest. O finanse swoich dyrektorów dba o niebo lepiej niż włodarz Jaworzna. Prawie wszędzie nasi szefowie spółek kasują zdecydowanie więcej. Wyjątkiem jest jaworznicki szpital (408 tys. zł przy marnych 210 tys. zł u nas) oraz Śląski TBS. Ale tam ta instytucja faktycznie buduje na wielką skalę, więc różnica jest w pełni zasłużona.

Za to znacząco więcej wydajemy na dozorowanie kultury i sportu, bo na szefów naszych dwóch jednostek wydaliśmy ponad 408 tys. zł, podczas gdy szef MCKiS z Jaworzna za ub. rok zarobił 271 tys zł.

Reklama

Mysłowicka szczodrość nikogo jednak nie powinna dziwić. To kwestia rozmachu. Nasz prezydent potrzebuje większego spokoju tam gdzie uważa a za to droższych szefów.

Czy za te grube tysiące, dodatkowe etaty i sowite premie dostaliśmy lepsze i sprawniejsze miasto? Z tym pytaniem zostawiam Was samych.

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości