Radna Joanna Myszka złożyła interpelację do prezydenta miasta z wnioskiem o budowę ogólnodostępnej toalety publicznej w dzielnicy Wesoła. Temat od dawna przewija się w rozmowach z mieszkańcami. Przy tej okazji powraca jednak pytanie o stan całej „toaletowej” miejskiej infrastruktury, która od lat pozostawia wiele do życzenia.
Czy na Wesołej powstanie w końcu miejsce, w którym bez przeszkód i pod dachem będzie można załatwić potrzebę fizjologiczną? Radna Joanna Myszka skierowała do włodarza Mysłowic interpelację w sprawie postawienia w tej dzielnicy publicznego szaletu.
„Mieszkańcy Wesołej zgłosili mi potrzebę budowy ogólnodostępnej toalety publicznej. To temat, który od dawna przewija się w rozmowach, dlatego złożyłam w tej sprawie interpelację do Prezydenta Miasta” - pisze w mediach społecznościowych radna Myszka.
Proponowana lokalizacja toalety to ul. Dzierżonia, przy jednym ze skwerów obok przystanku autobusowego.
Temat toalet publicznych w Mysłowicach od lat przypomina telenowelę bez szczęśliwego zakończenia. Budynek szaletu przy ulicy Krakowskiej od lat straszy zamkniętymi na głucho drzwiami i opadającymi z elewacji tynkami. Dobrze, że chociaż osoby odwiedzające park Promenada mogą się załatwić w przenośnej toalecie.
Jeszcze za kadencji prezydenta Edwarda Lasoka powstał pomysł wyburzenia starych toalet przy ul. Krakowskiej i postawienia w ich miejscu nowoczesnych toalet kontenerowych. Mysłowicka Rada Seniorów oraz Rada Dzielnicy Stare Miasto mocno kibicowały tej inicjatywie – ta druga przeznaczyła nawet ze swojego budżetu 50 tysięcy złotych na samo przygotowanie projektu.
Gdy jednak oszacowano koszt całej inwestycji na blisko 750 tysięcy złotych, magistrat uznał, że fizjologia kosztuje zbyt wiele i wycofał się z przedsięwzięcia. Do tańszego wariantu próbowano powrócić w 2021 roku, ale na ogłoszone przetargi nie zgłosiła się ani jedna firma. Od tego momentu zapadła cisza. Mieszkańcy i spacerowicze pozostali z tradycyjnym wyborem: albo liczyć na wyrozumiałość lokalnych restauratorów, albo... korzystać z krzaków.
Problem braku miejskich ustępów nie jest nowością dla obecnego włodarza miasta. Co ciekawe, w 2015 roku – dokładnie 11 lat temu – kwestię tę podnosił ówczesny radny, a dziś prezydent Mysłowic Dariusz Wójtowicz.
Na łamach sprzyjającego mu portalu internetowego, radny Wójtowicz zaprezentował oryginalną i bezkompromisową receptę na opieszałość władz miasta:
„Moja propozycja na zmianę postawy obecnych władz miasta wobec problemu ogólnodostępnych wychodków to zamknięcie ubikacji w budynku urzędu miasta do chwili zakończenia remontu tych na mieście. Może jest to złośliwy pomysł, ale zapewniam, że po zamknięciu urzędowych ubikacji natychmiast znajdą się pieniądze na remont tych na mieście” – mówił wówczas półżartem Dariusz Wójtowicz, składając kolejny wniosek o naprawę miejskich szaletów.
Reklama
Autor tekstu o wstydliwym problemie Mysłowic skwitowali wtedy sprawę krótko:
„Jak widać, obecna władza nadal nie jest w stanie sprostać wyzwaniom współczesnego świata, przez co niemal każda próba opróżnienia pęcherza w Mysłowicach odbywa się pod drzewkiem bądź na klatce schodowej”.
Dziś, po ponad siedmiu latach sprawowania władzy przez prezydenta Dariusza Wójtowicza, w kwestii miejskich toalet niewiele się zmieniło. Skoro radna Joanna Myszka dopytuje o szalet na Wesołej, może warto przypomnieć panu prezydentowi jego własne słowa sprzed dekady? Zamknięcie toalet w mysłowickim urzędzie mogłoby okazać się niezwykle skutecznym i bezkosztowym impulsem do szybkiego rozwiązania problemu – nie tylko na ul. Dzierżonia, ale w całych Mysłowicach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze