Mysłowice to nie jest miasto dla starych drzew. Ten trend firmuje swoim nazwiskiem Dariusz Wójtowicz i jego podwładni. Ironią losu jest, że dzieje się to pod płaszczykiem realizacji inwestycji proekologicznych. Zapowiadana masakra piłą mechaniczną przy ulicy Zielnioka jest najlepszym przykładem tego trendu. Dopiero co, bo 11 września odwiedziłem to miejsce, gromadząc spory materiał zdjęciowy i filmowy. Zanim to wszystko ogarnę zapraszam do niewielkiego lasu położonego po wschodniej stronie ulicy Marii Konopnickiej.
Las jako taki należy na pierwszy rzut oka do kategorii "szału nie ma". Dominują brzozy brodawkowate oraz dęby czerwone. Są robinie akacjowe. Jest wiele lip drobnolistnych. Dęby mają się bardzo dobrze, o czym świadczy masowość siewek tego gatunku. Sporadycznie pojawiają się siewki dębu szypułkowego. Trafił się jeszcze jesion wyniosły. Ten jest głównie reprezentowany przez siewki. Warto jeszcze odnotować liczne opole osiki. Bliżej południowego skraju lasu teren jest podmokły. Tutaj pojawia się olsza czarna. Niewielką domieszką jest jarząb pospolity, czyli jarzębina. Innym gatunkiem śladowym jest głóg jednoszyjkowy. Do tego z gatunków obcego pochodzenia dochodzi czeremcha amerykańska. Są drzewa iglaste. Te reprezentuje sosna zwyczajna. W lesie jest sporo martwego drewna, ale nie cieszy się ono zainteresowaniem grzybów zwanych potocznie hubami. Na uwagę zasługuje jedynie hubiak pospolity. Są nieliczne gatunki pasożytnicze jako to mączniak – Erysiphe alphitoides atakujący liście dębu szypułkowego.
Mchy stanowią ważny element leśnego ekosystemu. Tutaj dominuje pospolity krótkosz szorstki. Jest rokiet cyprysowy między innymi porastający skorupy żeliwa. Z gatunków chronionych na uwagę zasługuje drabik drzewkowaty. Drugim chronionym gatunkiem jest tutaj dzióbkowiec Zetterstedta. Trzecim gatunkiem chronionym jest widłoząb kędzierzawy. Zbite poduszki na pniach brzóz tworzy kędzierzawiec wąsaty. W okolicy bardziej wilgotnej pojawia się brodawkowiec czysty. Całość uzupełnia złotowłos strojny. Na razie pojawia się lista obecności. Stosowne wizerunki w pełnym fotoreportażu na Wędrówkach z Grzegorzkiem.
Teraz skupię się na południowym krańcu tego lasu. Wspomniałem, że z drzew dominuje tutaj olsza czarna. Tu i ówdzie stała woda. Z traw pojawił się wilgociolubny śmiałek darniowy. Są płaty sitowia leśnego. Trafił się łan bluszczyku kurdybanka. Ta okolica jest strefą zasilania strumienia, który płynie w dolinie pomiędzy ulicami Zielnioka i Polskiego Czerwonego Krzyża. Jak każda struga i ona może okazać się być wylewną, co powinni brać pod uwagę ci, którzy dali się skusić na kupno działki budowlanej. Idąc ulicą PCK zauważyłem częstą w naszym kraju praktykę – bagno zasypię, dom postawię.
Wchodząc do lasu zauważyłem, że na liściach robinii pojawiły się palczaste miny motylka z rodziny kibitnikowatych. Ma on łacińską nazwę Paractopa robiniella. W Europe pojawił się dopiero w 1970 roku. Po prostu w końcu podążył za swoim amerykańskim żywicielem. Na szczęście w nieszczęściu żywiciel i szkodnik żyją w pewnej równowadze. Rozsądne bydlę.
Piotr Grzegorzek
PS. Siedemnasta tegoroczna wycieczka odbędzie się 28 września. Spotykamy się w Chrzanowie przy ulicy Mickiewicza 13 do godziny 9.00. Cel wędrówki ustali się tego dnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze