Reklama

Historia kopalni Dar Wildsteinów (Wildsteinsegen Grube)

16/04/2023 09:10

Tytułowa kopalnia była jedną z największych na terenie dzisiejszych Szopienic. Pierwsze urzędowe nadanie pola górniczego Wildsteinsegen nastąpiło w 1856 roku. Właścicielami kopalni byli wrocławski kupiec Gustav Drescher i arystokratka Waleska von Tiele-Winckler.

Tuż po załatwieniu formalności w urzędzie górniczym wspomniana dwójka odsprzedała pole wydobywcze spółce „Spadkobiercy Gieschego”. Nazwa kopalni „Wildsteinsegen” (Dar Wildsteinów) odnosiła się do nazwiska rodziny – współudziałowców spółki „Spadkobiercy Gieschego”. Wildsteinowie dołączyli do spółki wchodząc w związki małżeńskie z potomkami Georga Gieschego. W tym przypadku były to młodsze córki Gieschego, które poślubiły rodziny o szlacheckim rodowodzie, co nastąpiło jeszcze na początku XVIII wieku. Nazwa kopalni była więc ukłonem w stronę Wildsteinów, którzy mieli największy udział finansowy przy zakupie tytułowej kopalni.

Reklama

Pierwsza tona węgla wyjechała na powierzchnię w 1863 roku. Zakład o łącznej powierzchni blisko 100 hektarów należał do największych pól górniczych w okolicy. Pomyślny rozwój kopalni możliwy był dzięki bogatym pokładom węgla. Z tego powodu zarząd postanowił o rozbudowie kopalni. Kilka lat później zbudowano dwa szyby głębinowe „Grundmann” i „Prittwitz” – pochodzące od nazwisk ówczesnych reprezentantów zarządu spółki. Następnie, w ramach kolejnej rozbudowy, wytyczono kolejne szyby: wydobywczy „Kronprinz” (późniejsza nazwa Królewicz), wentylacyjny, drzewny i wodny. Najlepszym pod względem wydobycia był rok 1873 z 130 tysiącami ton węgla.

Ze względu na naturalny proces łączenia odrębnych kopalń i pól górniczych w jeden podmiot gospodarczy, zarząd spółki Spadkobiercy Gieschego postanowił włączyć pole „Wildsteinsegen” do kopalni „Giesche” (obecnie Wieczorek), co nastąpiło w 1883 roku. Dzięki temu zachowała się przez kolejne lata kopalniana infrastruktura. Zabudowania gospodarcze kopalni w tym szyby, cechowania i warsztaty dominowały w krajobrazie pomiędzy zachodnią częścią Wilhelminy a przysiółkiem Bagno. Linia kolejowa Mysłowice-Wrocław przechodziła przez sam środek pola górniczego. Tuż obok torów znajdowały się szyby wydobywcze oraz kilkunastometrowy komin.

Reklama

Taki stan trwał jeszcze kilkanaście lat po zakończeniu II wojny światowej. Następnie stopniowo likwidowano dawną przestarzałą infrastrukturę kopalni. Obecnie po dawnej kopalni nie ma najmniejszego śladu. W miejscu, gdzie stały kopalniane zabudowania teren został zrównany z ziemią. Jedyną pamiątka po świetności kopalni jest „zameczek”, zwany przez miejscowych Pritwicem, co odnosi się do nazwiska dawnego właściciela.

Dariusz Falecki

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama