17 lat temu na mysłowickim Rynku stanęła fontanna św. Jana Chrzciciela. Przypominamy archiwalne zdjęcia z czasu, gdy była budowana.
Fontanna została wzniesiona w 2004 r. Zdjęcia, które przypominamy pochodzą z początku tamtego roku i z wiosny (z góry widać już gotową nieckę).
Fontanna przedstawia postać św. Jana Chrzciciela – patrona Mysłowic, który stoi w Jordanie, w ręku trzyma muszlę i chrzci miasto. Jest to pomysł Zbigniewa Augustyna, który do 2002 r. był prezydentem Mysłowic oraz Tomasza Szewczyka.
Przepych tego projektu wzbudzał wówczas wśród mieszkańców Mysłowic mieszane uczucia. Fontanna Jana Chrzciciela miała sporo przeciwników, zdaniem innych – stała się ozdobą Rynku. Dziś już raczej nie budzi kontrowersji, na stałe wpisała się w krajobraz, nie brakuje też mieszkańców i przyjezdnych, którzy robią sobie przy niej pamiątkowe fotografie.
Przy okazji patrząc na archiwalne zdjęcia można porównać jak przez 17 lat zmienił się mysłowicki Rynek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kiedyś to były czasy. Budowano coś z czego można było być dumnym. A dziś? W Mysłowicach hucznie otwiera się wiatę na śmietniki czy prezydent chwali się nowym koszem na nakrętki. Sukces na miarę możliwości władzy. Małe gminy realizują projekty za grube miliony, pozyskują środki unijne, zmieniają się na lepsze nie do poznania. A u nas? Długi, długi i deweloperzy co robią co chcą i zabudowują resztki zieleni. Ostatnio jak się zmienia władza każdy podchodzi z nadzieją że gorzej to już być nie może a potem okazuje się że może.
Kiedyś to były czasy. Budowano coś z czego można było być dumnym. A dziś? W Mysłowicach hucznie otwiera się wiatę na śmietniki czy prezydent chwali się nowym koszem na nakrętki. Sukces na miarę możliwości władzy. Małe gminy realizują projekty za grube miliony, pozyskują środki unijne, zmieniają się na lepsze nie do poznania. A u nas? Długi, długi i deweloperzy co robią co chcą i zabudowują resztki zieleni. Ostatnio jak się zmienia władza każdy podchodzi z nadzieją że gorzej to już być nie może a potem okazuje się że może.