Nie wiem, czy Karola Nawrockiego, kandydata Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta RP, można określić jako ostrego jak brzytwa, jednak widziałem jak uchwycili się go przedstawiciele władz Mysłowic na ostatnich obchodach Barbórki. Czy kandydat PiS to jedyna nadzieja na ratunek dla Wójtowicza i jego ekipy?
Wskazanie prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Karola Nawrockiego jako kandydata na prezydenta z ramienia Prawa i Sprawiedliwości to niemałe zaskoczenie. Nawrocki nie należał do politycznych działaczy, nie piastował stanowisk ministerialnych, nie zasiadał w sejmowych ławach, a nawet nigdy nie kandydował z list partii do parlamentu, czy samorządu. Jedyne jego doświadczenie polityczne, to pełnienie funkcji przewodniczącego jednej z gdańskich rad dzielnic.
Jeśli spojrzymy na obecnego prezydenta Andrzeja Dudę i jego poprzedników, to każdy z nich miał doświadczenie parlamentarne, czy w przewodzeniu dużej organizacji społecznej jak w przypadku Lecha Wałęsy. Nawrocki nie miał jeszcze okazji poddawać się demokratycznej weryfikacji, stąd jego wybór na kandydata na prezydenta to spora niespodzianka.
Jak sobie poradzi w wyborach szef IPN, to dopiero się okaże, jednak na jego kampanijnym szlaku już pojawiły się Mysłowice. Kandydat przybył na obchody Dnia Górnika do naszego miasta, gdzie został podjęty przez prezydenta i jego świtę z honorami godnymi urzędującej głowy państwa. Gorliwie czapkowali Karolowi Nawrockiemu prezydent Wójtowicz i jego zastępcy, przyklejali się do niego radni Prawa i Sprawiedliwości z przewodniczącym Mariuszem Wielkopolanem na czele. Zresztą Mariusz Wielkopolan i radny Wspólnie dla Mysłowic Artur Bula założyli górnicze mundury, by robić medialne tło dla kandydata PiS.
Z górniczej tradycji udało się zrobić polityczny wiec. Możne i takie barwy kampanii, jednak gorliwość mysłowickich władz nie ma sobie równych w Polsce.
Dzięki wsparciu rządu Prawa i Sprawiedliwości, pomimo słabego zarządzania, władze Mysłowic mogły utrzymać się na powierzchni. Gdy brakowało środków w budżecie miasta, to nieraz jakieś zaskórniaki z rządowej kasy się znajdowały.
Czy zatem Karol Nawrocki to jedyna nadzieja na uniknięcie odpowiedzialności za nieudolne zarządzanie Mysłowicami przez Dariusza Wójtowicza i jego kiepskiego zastępcy Mateusza Targosia? Panowie mogą się srogo rozczarować, bowiem nawet w przypadku zwycięstwa Karola Nawrockiego w kampanii prezydenckiej, nie będzie on miał wpływu na budżet państwa. Nie złapią się oni więc Nawrockiego, jak ostatniej brzytwy ratunku.
Poza zrobieniem sobie fotek z kandydatem – a fotki włodarze Mysłowic kochają najbardziej – to niewiele z wizyty wynika dla Mysłowic, poza potwierdzeniem kilku faktów. Po pierwsze szefowie magistratu są w pełni podporządkowani głównej partii opozycyjnej, a Dariusz Wójtowicz to tylko farbowana lewica. Po drugie na wizycie w Mysłowicach szef IPN może więcej stracić, niż zyskać, bo nad rządami Wójtowicza i jego ekipy od dłuższego czasu zbierają się ciemne chmury.
Może się okazać, że tak jak ostatnio kandydaci na prezydenta zapomnieli kim jest prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, tak jutro Karol Nawrocki może nie chcieć pamiętać kim jest Dariusz Wójtowicz. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nawrocki to wypisz wymaluj Duda 2 długopis PiS mafi
Nawrocki to wypisz wymaluj Duda 2 długopis PiS mafi