Pół roku temu zmieniło się prawo, które ma uchronić pieszych przed niebezpieczeństwem potrącenia na pasach i utratą zdrowia, a nawet życia. Ostatnie tygodnie na mysłowickich drogach każą zadać pytanie, czy nowa legislacja odniosła dobry skutek.
Blisko 200 pieszych zginęło w Polsce na pasach w roku 2020, co oczywiście bardzo niepokoi. W związku z tym Sejm zmienił przepisy, które miały poprawić bezpieczeństwo najsłabszych uczestników ruchu
drogowego.
Od czerwca ubiegłego roku nałożono na kierowców nowe obowiązki, które zresztą są dość wierną kopią przepisów, z którymi możemy zetknąć się w innych krajach. Zasiadający za kółkiem mają obowiązek:
Do tego w styczniu wszedł w życie nowy taryfikator, który nakłada na kierowców grzywnę w wysokości nawet 3 tysięcy złotych i 10 punktów karnych (od września będzie to już 15 punktów) za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na pasy. Nigdy piraci drogowi nigdy nie znajdowali u mnie poparcia, sam staram się jeździć ostrożnie, zgodnie z kodeksem drogowym, jednak zastanawiam się, czy
głównym celem nowych przepisów jest karanie nie czy dbanie o bezpieczeństwo.
Media nagłaśniają zwiększenie odpowiedzialności kierujących samochodami, co spowodowało że piesi prawdopodobnie stali się na przejściach mniej ostrożni. A przecież i oni mają pewne powinności i jako uczestnicy ruchu drogowego muszą zachowywać ostrożność:
Stróże prawa mogą nałożyć kary także na niesfornych pieszych, choć nie są one tak drastyczne jak te dla kierowców. Za wchodzenie bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd na przejściu grozi mandat 150 złotych, a za przechodzenie przez przejście, korzystając z telefonu nawet 300 złotych.
Tymczasem w samych Mysłowicach od początku roku doszło do 6 potrąceń pieszych, w tym do jednego wypadku śmiertelnego. Gdy w popularnej wyszukiwarce wpisuję frazę „pieszy potrącony na pasach”, to wyników wyszukiwania za okres od początku obowiązywania zaostrzonych przepisów (czyli od 7 i pół miesiąca) odnajduję niemal 2 razy więcej niż w analogicznym czasie rok wcześniej.
Wprowadzone zmiany przepisów ruchu drogowego chyba tylko uspokoiły część pieszych, którzy dostrzegają obowiązki kierowcy i swoje prawa, a zapominają o niezbędnej ostrożności i wchodzą gwałtownie na przejście bez rozglądania się jak wcześniej. Może dobrym zwyczajem byłoby przynajmniej rozejrzenie się i danie znać ruchem ręki kierowcy, że chce się wejść na pasy? To niewielki wysiłek, a może uratować życie. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Więcej róbcie przejść dla pieszych , to będzie więcej zdarzeń z ich udziałem. Od ronda przy halach w Brzezince do skrzyżowania z Mikołowska w Mysłowicach średnio co 100 metrów jest przejście dla pieszych włączając w to światła..To samo jest na Mikołowskiej.Moze by tak zweryfikować zasadność występowania niektórych przejść pani Ewelina z ifrastruktory drogowej..
Więcej róbcie przejść dla pieszych , to będzie więcej zdarzeń z ich udziałem. Od ronda przy halach w Brzezince do skrzyżowania z Mikołowska w Mysłowicach średnio co 100 metrów jest przejście dla pieszych włączając w to światła..To samo jest na Mikołowskiej.Moze by tak zweryfikować zasadność występowania niektórych przejść pani Ewelina z ifrastruktory drogowej..