Tuż po objęciu przez Komorowskiego stanowiska komendanta bielskiej straży pożarnej uwidocznił się brak autodrabiny. Sprzęt ten był niezbędny w mieście, w którym dominowały wielopiętrowe kamienice.
Na początku lat 50. XX w. Komorowski gościł w Poznaniu i przypatrywał się tamtejszym strażakom, którzy budowali we własnym zakresie drabiny z pojedynczych elementów. Komorowski zwrócił się do ówczesnego komendanta poznańskiej straży - płk. Wł. Pilawskiego o pomoc w budowie drabiny na podwoziu ciężarówki General Motors. Dowiedział się, że we wsi koło Poznania użyto drabiny jako podpory dla dzwonnicy. Strażacy pojechali tam i odkupili przęsła. Następnie Komorowski dostarczył do Poznania samochód i po kilku tygodniach Bielsko posiadało 22-metrową ręcznie spawaną drabinę. Dzięki tej drabinie uratowano 21 osób w czasie pożaru fabryki.
Strażacy z Bielska nie posiadali także żadnego sprzętu transportowego. Otrzymany w ramach pomocy UNRRA samochód postanowiono dostosować do przewożenia wody. Temu posłużył znaleziony w fabryce mydła zbiornik o pojemności 2,5 tys. litrów. Po dorobieniu rur spustowych, przymocowano zbiornik do podwozia. W niedługim czasie zmontowano następną autocysternę.
W 1957 r. S. Komorowskiemu powierzono stanowisko komendanta wojewódzkiego w Katowicach. Do największych sukcesów zaliczyć należy budowę pierwszej w powojennej Polsce siedziby dla komendy wojewódzkiej. Ewenementem była budowa w sercu aglomeracji poligonu pożarniczego w Rudzie Śląskiej. Tym sposobem idea pożarnicza miała emanować na cały Śląsk. O dużym nakładzie prac świadczą: budowa trybun, boiska, wyasfaltowanie dróg, doprowadzenie energii elektrycznej. Postawiono tam dwie wspinalnie, wkopano zbiorniki na wodę, urządzono tor przeszkód i tunel do ćwiczeń w zadymieniu. W ten sposób powstał jeden z najnowocześniejszych kompleksów do ćwiczeń strażackich w kraju. Na jego terenie planowano budowę pożarniczej szkoły podoficerskiej.
Komorowski współorganizował pierwsze pożarnicze zawody krajowe w Zabrzu. Na drugich zawodach krajowych, które odbyły się we Wrocławiu ekipa Komorowskiego zajęła pierwsze miejsce. Z tej okazji zaproszono go do Komitetu Wojewódzkiego na rozmowę z Edwardem Gierkiem - I Sekretarzem PZPR. Po wymianie uprzejmości Komorowski przystąpił do konkretów. Mówił o śląskich miastach podkopywanych przez kopalnie, co zwiększało ryzyko pęknięć przewodów elektrycznych i gazowych. Zwracał uwagę na duży ruch kolejowy i samochodowy. Wspomniał o braku szkoły podoficerskiej. Postulował stworzenie batalionu z kompaniami specjalistycznymi: ratunkowym, łączności i oświetlenia. Zaproponował przejęcie przez straż pożarną ratownictwa w komunikacji szynowej i kołowej. Podał przykłady akcji prowadzonych przez ekipy zakładowe, które działały nieskutecznie z powodu przestarzałego sprzętu. Gierek wysłuchał gościa i obiecał pomoc.
W lipcu 1972 r. Komorowski napisał do gen. Jerzego Ziętka (ówczesnego wojewody katowickiego) raport z prośbą o przejście na emeryturę. Generał prosił o pozostanie jeszcze na jeden rok. Komorowski postanowił odejść, tłumacząc to zwiększającą się biurokracją, a on, jak zawsze sam twierdził, był człowiekiem czynu. Swoje spisane wspomnienia zakończył zdaniem: „Charakter mam surowy, ale tylko wobec ludzi, którzy dużo mówią a mało robią”.
St. Komorowski zmarł 15 października 1982 r. w Wiśle. Spoczywa na cmentarzu przy ul. Francuskiej w Katowicach.
Dariusz Falecki
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze