Reklama

Służba Stanisława Komorowskiego (cz. 2)

08/08/2022 09:14

1 lutego 1939 r. Komorowski zakończył służbę w Łodzi i przeniesiono go do Warszawy. W styczniu 1939 r. otrzymał pismo od Naczelnego Inspektora Związku Straży Pożarnych Józefa Milewskiego wzywające go do stolicy.

J. Milewski urzędował na warszawskim Żoliborzu. Poinformował Komorowskiego o zamiarze przeniesienia go z Łodzi do utworzonego w 1939 r. Centralnego Ośrodka Wyszkolenia Pożarniczego (COWP) na stanowisko instruktora. Komorowski wracał do Łodzi uszczęśliwiony, tam druhowie i znajomi urządzili mu uroczyste pożegnanie. Pomyślności na przyszłość życzył Bronisław Kroh - naczelny Inżynier zakładów Scheibler-Grohmann oraz prezydent Łodzi M. Godlewski. Komorowski wynajął w Warszawie kawalerkę w prywatnym mieszkaniu na Bielanach.

COWP, jako najlepszy ośrodek szkolenia strażackiego, zdobywał w Polsce coraz większą popularność, nie brakowało chętnych na etat do ośrodka. Gros kandydatów zostało odrzuconych. Nieformalnie pytano, dlaczego przyjęto Komorowskiego? J. Milewski wyjaśniał to następująco: „Komorowski wykazał się umiejętnością wejścia na wierzchołek wolnostojącej 42-metrowej drabiny mechanicznej warszawskiej straży bez zatrzymania, drugim wyczynem było wejście na piąte piętro budynku po balkonach przy pomocy drabiny hakowej, trzecim wyczynem było odlinowanie się i zjazd z piątego piętra ślizgiem”. Służba w Warszawie była wyróżnieniem, jednakże Komorowski nie cieszył się długo odpowiedzialną funkcją. Nadchodziła wojna.

Reklama

W połowie sierpnia Komorowski był świadkiem nieformalnej rozmowy. Pewnego dnia wyjechał samochodem służbowym w celu przywiezienia do ośrodka inspektora J. Milewskiego, który przyszedł do samochodu w towarzystwie premiera F. Składkowskiego. W czasie jazdy premier poinformował obu o nieuchronności wojny, dodając, że „korytarz to tylko pretekst”. Następnego dnia Komorowski otrzymał niebieską kartę mobilizacyjną, co znaczyło, że jest reklamowany i pozostaje w jednostce. Większość strażaków z jego oddziału trafiła do wojska.

Dwa ostatnie dni sierpnia upłynęły na gromadzeniu zapasów. Sytuacja stawała coraz bardziej napięta. O godz. 3 w nocy rozległ się alarm lotniczy. Przed siedzibą COWP zebrała się grupa ok. 100 osób, którzy domagali się wpuszczenia do schronu. Schron był już i tak zatłoczony. Komorowski zezwolił na wejście, a sam z kilkoma rezerwistami pozostał na zewnątrz i obserwował walkę powietrzną. Alarmy lotnicze pojawiały się coraz częściej. Około godz. 11.00 (autor nie podaje daty) toczyła się walka powietrzna nad Pragą. Na wysokości Bródna polski samolot zmusił niemieckiego bombowca do ucieczki. Ten po nawrocie zrzucił bomby, jedna spadła ok. 200 metrów od siedziby COWP.

Reklama

5 września 1939 r. Komorowski otrzymał rozkaz wyjazdu w kierunku Puszczy Kampinoskiej do pożaru magazynów amunicji. Kolumna strażacka podążała drogą przez Bielany i Łomianki do Palmir. Szosa była zatłoczona przez wozy i wystraszonych ludzi. Uciekinierzy opowiadali o niemieckich mordach i ostrzale samolotowym do cywilów. Po dotarciu na skraj lasu strażacy spostrzegli ogień. Jak się okazało, Niemcy zrzucili na las setki bomb zapalających, z których większość leżała jeszcze nie zapalonych w trawie i piasku. Przy magazynach amunicji dwie sekcje otrzymały rozkaz zabezpieczenia obiektu przed rozprzestrzenieniem się pożaru do czasu wywiezienia amunicji. W rejonie magazynów znajdowały się zbiorniki podziemne, tam ustawiono motopompy i rozłożono linie gaśnicze. Akcja przebiegła pomyślnie.

Dariusz Falecki

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości