Rośliny obcego pochodzenia na dobre zadomowiły się wokół nas. Wiele z nich, dzisiaj groźnych zielonych najeźdźców, zaczynało swoją karierę jako osobliwości przyrodnicze sadzone w przydomowych ogródkach. Inne przyszły jakoś tak same z siebie.
Jednym ze źródeł dostaw było importowane zboże czy bawełna. Także masowe migracje z bronią lub bez są jednym ze źródeł dostaw takich gatunków. Te cywilne drogi dostawy to na przykład udział w pielgrzymce czy po prostu wycieczka lub odwiedziny u dzieci. Zawsze coś się czepi buta lub opony. Będąc dopiero co w mieście znalazłem spore populacje kilku z nich. Takie są uroki globalizacji, ponieważ dzisiaj każde państwo zmaga się z tym problemem. I jeszcze jedno. Przybysz zadomowiony to kenofit, przybysz niezadomowiony to efemerofit.
Niedobra ambrozja

Jak powszechnie wiadomo z lektury mitów greckich ulubionym napojem bogów była ambrozja. Do dzisiaj to słowo jest symbolem czegoś wyszukanego, smakowitego. Istnieje jednak roślina, która od pewnego czasu upowszechnia się w naszym kraju, pochodzi z Ameryki Północnej i jest bardzo nieprzyjemna dla sporej rzeszy osób. Dostarcza bowiem pyłku o silnym działaniu alergizującym. Ten gatunek to ambrozja bylicolistna – Ambrosia artemisifolia. Roślinę do tej pory spotykałem sporadycznie zazwyczaj w jednym, góra pięciu osobnikach. Na spory płat tego gatunku natrafiłem wędrując w poniedziałek 9 sierpnia od centrum handlowego w Jęzorze do Mysłowic. To było w Jaworznie pod pierwszym przejazdem pod drogą S1 w rejonie upadowej. Dalej ten gatunek migruje wzdłuż drogi. Jest też tam, gdzie droga przecina Przemszę.

Jest to gatunek jednoroczny. Uwielbia miejsca ruderalne i suche przydroża. Bywa także zanieczyszczeniem w popularnych mieszankach trawnikowych. To jest jedno ze źródeł upowszechniania tego gatunku. Na szczęście nie parzy, łatwo go zauważyć i wyplewić. Właśnie wchodzi w pełnię kwitnienia. Jest gatunkiem wiatropylnym, zatem już wkrótce wielu z nas będzie kichać na wszystko. Trzeba jeszcze dodać, iż pomimo tych wad jest niezłym ziółkiem pomocnym w leczeniu zakażeń bakteryjnych i grzybowych. Jednakże wady przewyższają zalety. Na usuwanie negatywnych skutków jej działania na rolnictwo i zdrowie w samej tylko Unii Europejskiej wydaje się co roku co najmniej 4,5 mld euro. Zatem ta ambrozja jest zdecydowanie niedobra. Do niedawna roślina była zaliczana do rodziny złożonych – Asteraceae. Niedawno dokonano tutaj pewnego rozbicia. Teraz ten i kilka podobnych rodzajów tworzy rodzinę Ambrosiaceae.
Gość z Himalajów

Kilku zielonych najeźdźców reprezentuje rodzinę niecierpkowatych. Dominuje niecierpek drobnokwiatowy. Jest też okazały niecierpek gruczołowaty zwany także niecierpkiem himalajskim lub niecierpkiem Roylego. Pochodzi z zachodnich Himalajów i rozpoczął swoją światową karierę jako roślina ozdobna. U nas to gatunek jednoroczny, ale obficie owocuje rozsiewając bardzo żywotne nasiona. Owady, w tym błonkówki bardzo go uwielbiają. W miniony poniedziałek na wyjątkowo obfitą populację tego gatunku natrafiłem w rejonie zlikwidowanych wiaduktów nad Przemszą. Poza tym, że ładnie wygląda i daje miód nie jest groźna przy bliższym spotkaniu. Poniekąd odstręcza gorzkim smakiem. Jest jednak groźna dla rodzimych nadrzecznych zbiorowisk roślinnych skutecznie zubożając je florystycznie. Poza tym lubi towarzystwo innych zielonych najeźdźców takich jak kolczurka klapowana, słonecznik bulwiasty, barszcz Sosnowskiego, amerykańskie nawłocie oraz azjatyckie rdestowce. Kiedy kilku takich zbierze się w jednym miejscu to rodzime gatunki są bez szans.
Piotr Grzegorzek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze