Reklama

Tropikalne Mysłowice, czyli rekuperacja i pechowa protekcja

Nareszcie wakacje! Uczniowie mogą odetchnąć. Całe szczęście, bo przy obecnych 40-stopniowych upałach szkolne klasy bez klimatyzacji zamieniłyby się w darmową saunę.

A propos klimatyzacji. Ciekawa jestem czy w nowej szkole na Laryszu prezydent Mateusz Targoś zdążył zamontować prawdziwe chłodzenie? W ub. roku o tej porze uczniowie uciekali przed duchotą na szkolny plac, a podobno i zdarzało się, że kucharki nawet mdlały z gorąca przy garach.

Na razie prezydent nie odtrąbił sukcesu, to może jednak jest z tym jakiś kłopot? Aż strach pomyśleć, co dzieje się tam dzisiaj.

Larysz to jednak pikuś przy „Demonstratorze Technologii”. Ten blok naszpikowany rzekomą nowoczesnością za miliony z rządowej kasy stał się technologicznym koszmarem. Zamiast ekologii mieszkańcy dostali szokująco wysokie rachunki - bo magazyny energii okazały się za małe - i anomalia termiczne. W jednym pokoju mieli niemal tropikalny ukrop, w drugim biegun północny. Czy temat został załatwiony? Niestety, raczej nie. A teraz powstał jeszcze gwarancyjny zonk - podwykonawca od rekuperacji właśnie ogłosił upadłość.

Reklama

Jak się zatem schłodzić w tym mieście? Tylko nad Hubertusem. Ten jeszcze działa. Wprawdzie z dojazdem wyboistą drogą, ale za to z nowym parkingiem.

Zapomnijcie o dawnym, kultowym basenie na Słupnej. Niestety, po remoncie z wielkich planów zostanie tylko namiastka dawnego basenu.

Natomiast na pocieszenie jest kurtyna wodna i fontanna na Rynku, która działa. Tu brawa dla radnych opozycji, bo wymusiła na prezydencie jej uruchomienie.

Szkoda tylko, że Rynek świeci pustkami. Wróciła wprawdzie dawna magiczna kawiarnia, ale póki co rusztowania na fasadzie budynku go zasłoniły i na razie jest tylko dla wtajemniczonych. Miasto próbując ratować fason, gdzie tylko się da wstawia sztuczne kwiaty, historyczne ekspozycje czy obrazy w oknach pustych lokali handlowo - użytkowych. Ot takie stwarzanie nadziei, że Mysłowice jednak żyją i jest OK.

Reklama

Wyludnienia Rynku natomiast nie przetrwała nawet Caffe Art Nova. Ta sama, w której prezydent świętował wyborczy triumf. Nie pomogła magistracka pomoc de minimis, etat dla właścicielki w magistracie, ani kulinarne zlecenia na miejskie imprezy. Biznes splajtował.

Może lepiej jednak, żeby władza nie pomagała lokalnym przedsiębiorcom tak „intensywnie”. Po pierwsze: i tak nie starczy dla wszystkich. Po drugie: nasz gospodarz ma wyjątkowego pecha do wybierania swoich faworytów.

Co Państwu daję pod rozwagę, szukając cienia.

Reklama

Grażyna Haska

 

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości