Reklama

Plaża Dziećkowice po raz drugi

08/10/2022 08:26

Kolejna zapowiadana wycieczka zaliczona. To było 24 września. Tym razem poruszaliśmy w zasięgu naszych mediów. Na początku padło na rejon Plaży Dziećkowice. Co nieco podałem w poprzednim artykule. Tym niemniej w dalszym ciągu pozostaniemy pomiędzy północnym brzegiem jeziora imielińskiego, jak chcą lokalni patrioci, a północnym skrajem lasu.

W wodzie

Uprzednio zbiornik intensywnie obserwowałem w 2014 roku. Potem czasami tutaj wpadałem, ale głównie od południa i południowego zachodu. Już wówczas zauważałem jego postępującą eutrofizację, znaczy się wzrost żyzności wody skutkującej zwiększoną bioróżnorodnością. To oczywiście dzieje się z przyczyn naturalnych. Ma także związek z wykorzystywaniem akwenu jako kąpieliska i łowiska. Kiedy jakiś czas temu odwiedziliśmy pełniący analogiczną rolę zbiornik Kozłowa Góra, w związku z zakwitem sinic, dowiedzieliśmy się, że stacje uzdatniania są w stanie przerobić na wodę pitną nawet gnojówkę, tylko niech nikt się nie dziwi rachunkom za tak uzyskaną ciecz dostępną w kranach. Teraz, chociaż pora była chłodna, widzieliśmy tutaj bladozielone smugi po obumierających sinicach. Na brzegu rozwijają się szuwary trzcinowe. One akurat pełnią rolę podczyszczalni wyciągając z wody tak zwane biogeny. Poza tym na brzeg były wyrzucane pędy rogatka sztywnego. Trafiła się też rdestnica przeszyta. Gatunek ten tworzy swoiste zbiorowisko roślinne. Ma duża liczbę stanowisk w wielu regionach kraju. Nie jest zbyt wymagający, ale preferuje wody żyzne. Nasza bohaterka posiada wszystkie liście zanurzone. Są one duże, okrągławe lub jajowate, sercowate u nasady. Ich kształt może się zmieniać w zależności od środowiska. Ciemnozielone blaszki liściowe obejmują łodygę.

Reklama

 

Gładysz kruchy

Rozglądając się po lesie na jednym zgrupowaniu traw oraz opadłych szpilkach sosnowych zauważyliśmy sporo pomarańczowych kolbkowatych tworów. Tak wyrasta śluzowiec noszący polską nazwę gładysz kruchy. Tylko w tym stadium rozwoju jesteśmy w stanie te organizmy zobaczyć, ponieważ znaczną część swego życia spędzają w glebie jako ameby. Tak jak w tym przypadku ujawniają się, kiedy odczuwają potrzebę wymiany materiały genetycznego, a następnie przedłużenia gatunku. Teraz jest już po wszystkim. W miarę dorastania widoczne zarodnie pociemnieją, a z dojrzałych zarodników wyjdą na świat ameby, aby kiedyś znowu powtórzyć ten cykl. Nasz bohater uchodzi za gatunek pospolity, jednakże są takie lata, kiedy niemalże zupełnie się nie pojawia w widocznej dla nas postaci.

Reklama

 

To i owo

Rozglądając się uważnie zobaczyłem na liściach robinii akacjowej palczaste wyrostki motyla minującego z rodziny kibitnikowatych. Motyle tej grupy starannie wyjadają miąższ blaszki liściowej, pozostawiając skórkę i charakterystyczne dla swego gatunku ślady żerowania. Te owady oznacza się po minach. Tutaj jest to Paractopa robiniella. Z kolei na skraju lasu na glebie pośród traw natrafiłem na łojka bezkształtnego. Jest on bohaterem jednego z filmów na Rok Botaniki. Poza tym mijając bniec biały zauważyłem, że jego pylniki zniszczyła pyłkoniszczka.

Reklama

Piotr Grzegorzek

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości