W Mysłowicach mamy do czynienia z sytuacją, która wyglądałaby na komedię, gdyby nie dotyczyła tysięcy mieszkańców i realnych pieniędzy z ich kieszeni. Na scenie występuje główny aktor – Urząd Miasta – który w oświadczeniu przekonuje, że wszystko jest zgodne z prawem, mieszkańcy nie mają się czym przejmować, a media sieją ferment.
Fakty są nieubłagane: prokuratura Okręgowa w Katowicach zaskarżyła cztery uchwały z lat 2020–2022. Sądy – najpierw Wojewódzki Sąd Administracyjny, a potem Naczelny Sąd Administracyjny – przyznały rację prokuratorom. Uchwały dotyczące stawek za odpady, ulg dla rodzin wielodzietnych i osób kompostujących zostały prawomocnie unieważnione. W praktyce obowiązywały... nielegalnie, więc nie wywoływały skutków prawnych. Pobrane na ich podstawie pieniądze są nadpłatą, którą należy zwrócić.
Mieszkańcy płacili 6,80 zł miesięcznie od osoby za dużo, co przez 43 miesiące daje 292,40 zł nadpłaty na osobę. Osoby z kompostownikiem – 131,58 zł, a wielodzietne rodziny z ulgą – 204,68 zł. Mówimy więc o skali nawet kilkunastu milionów złotych, które trafiły do miejskiej kasy bez podstawy prawnej.
Rodzina czteroosobowa mogła więc nieświadomie oddać miastu ponad 1000 zł – a wszystko przez błędne kalkulacje urzędników i radnych.
Tymczasem z urzędowego oświadczenia, jakie pojawiło się na stronie miasta i w innych portalach sprzyjających Dariuszowi Wójtowiczowi, nie dowiemy się o tym ani słowa. Zamiast faktów – manipulacje. Oto kilka z nich:
Urząd sugeruje, że mieszkańcy są „zbulwersowani informacjami medialnymi”, zamiast być zbulwersowani samą sytuacją nadpłat. To klasyczne odwrócenie uwagi.
Pojawiają się ogólniki typu „wiele miast ma ten sam problem” czy „przepisy są nieprecyzyjne”. Ale to miasto Mysłowice uchwaliło błędną stawkę i to one przegrały w sądzie.
Retoryczne „można spać spokojnie”, co brzmi jak: „nie będziemy was karać – dziękujcie”.
Wielokrotnie powtarza się fraza, że „nie ma podstaw prawnych do zwrotu opłat”, co nie wynika z żadnego konkretnego przepisu, tylko jest interpretacją korzystną dla miasta.
Jak zwykle płytkie manipulacje. “Ciemny lud to kupi?” - jak mawiał klasyk.
Z punktu widzenia mieszkańca sytuacja jest jasna: miasto pobierało za wysokie opłaty na podstawie uchwały uznanej przez sąd za nieważną. Pieniądze zostały pobrane bezprawnie – co oznacza, że należy je zwrócić albo uczciwie rozliczyć jako przyszłe wpłaty. Odpowiedzialność za uchwałę leży po stronie władz miasta, a nie mieszkańców. Nie ma przeprosin, nie ma nawet przyznania, że doszło do błędu, jest za to unikanie winy.
Pozostają więc dwa scenariusze: miasto może uznać nadpłaty jako akonto przyszłych opłat – i to byłoby uczciwe rozwiązanie. Albo – co prawdopodobne – mieszkańcy zaczną składać indywidualne wnioski o zwrot. A jeśli te zostaną odrzucone, sprawy trafią do sądów i kolegia będą mieć pełne ręce roboty. W sprawie odzyskania środków pomoc obiecuje radna Klubu Koalicji Obywatelskiej Dorota Konieczny-Simela, która wraz z prawnikami analizuje problem.
Skoro uchwały nie obowiązywały, to nie mogły stanowić podstawy do pobierania opłat, dlatego każdy mieszkaniec ma prawo złożyć wniosek o zwrot nadpłaty.
Miasto oficjalnie informuje, że "nie zamierza wykorzystywać wyroków przeciw mieszkańcom" – jakby miał to być powód do wdzięczności, sugerując, że system był „sprawiedliwy, rzetelny i transparentny”. Tymczasem:
Stawki zostały ustalone na podstawie nieaktualnej analizy sprzed dwóch lat.
Pominięto część mieszkańców i nieruchomości w kalkulacji.
Zwolnienia dla rodzin wielodzietnych były przyznawane na podstawie niedozwolonego obowiązku przedstawienia Karty Dużej Rodziny.
Wartość zwolnienia dla osób kompostujących ustalono bez żadnej kalkulacji.
Warto, aby Urząd Miasta rozwiązał sprawę w rzetelny i zgodny z prawem sposób bez znanych medialnych zagrywek. Czy jest do tego zdolny? Myślę, że władze samorządowe pójdą w zaparte. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.