94 miliony złotych podatników wydanych, z czego co najmniej 36 złotych milionów z budżetu Mysłowic. Takie wieści ogłaszają jako swój sukces władze Mysłowic w związku z rozpoczęciem akcji wywożenia odpadów niebezpiecznych z Brzezinki. Tylko czy w ogóle jest się z czego cieszyć?
O tym, że na Brzezince zalegają odpady niebezpieczne wiedziano jeszcze pod koniec kadencji prezydenta Mysłowic Edwarda Lasoka, jakieś 2,5 roku temu. Odpady niebezpieczne pozostawiła tam śląska mafia śmieciowa, która uzyskała legalną zgodę z urzędu, ponieważ spełniono konieczne, wymagane przez prawo warunki. Prawo zbyt liberalnie traktowało przez lata śmieciową działalność, dlatego państwo 2 lata temu zadecydowało, że gminy, w których takie nielegalne składowiska się znalazły otrzymają znaczące wsparcie Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.
Władze samorządowe mają wobec mieszkańców obowiązki, wśród których znajduje się dbałość o bezpieczeństwo, zatem muszą jak najszybciej usuwać toksyczne śmieci zagrażające życiu i zdrowiu mieszkańców. Tymczasem rozpoczęcie wywózki odpadów rozpoczęło się po ponad 2 latach, termin ten był przez prezydenta miasta odsuwany, w przetargu wzięła udział tylko jedna firma, a kwota jaką płacimy – czyli blisko 12 tysięcy złotych za wywózkę każdej tony – okazała się chyba najwyższą w Polsce (czasem dwukrotnie, a nawet trzykrotnie wyższa niż w innych gminach!), z kolei dofinansowanie NFOŚ było poniżej 50 proc., czyli znacznie mniejsze części niż w innych miastach. Budżet Mysłowic z tego powodu będzie cierpiał latami, braknie środków na wiele inwestycji. Inne miasta takie jak Siemianowice dawno podobnych problemów się pozbyły i zdążyły już o nich zapomnieć, a ich finanse obciążyło to blisko 20 razy mniej niż nasze.
I oto mamy do czynienia z sytuacją, że jako mieszkańcy mamy wyrażać zachwyt, że władze Mysłowic wykonały coś co należy do ich podstawowych obowiązków i jeszcze zrobiły to za późno i za drogo. Jako mieszkańcy możemy cieszyć się tylko z tego, że mieliśmy ogromne szczęście, że to składowisko „przypadkiem” nie spłonęło jak wiele innych w kraju oraz że póki co nie odnotowano chorób wynikłych z zanieczyszczenia środowiska.
Niestety dzielnica Brzezinka ma pecha do spraw związanych z ekologią. O ile ze składowiskiem w ciągu najbliższych miesięcy prawdopodobnie się uporamy, to nowa kopalnia, którą prezydent miasta tak mocno forsuje w rozsyłanych do mieszkańców materiałach, będzie problemem dla dzielnicy i całego regionu jeszcze przez długie dziesiątki lat. I tu przypomina się stare powiedzenie, że Polak przed szkodą i po szkodzie głupi.
Patrząc na to wszystko zadziwia mnie propaganda sukcesu uprawiana przez urząd miasta i prezydenta w sprawie toksycznych odpadów z Brzezinki, ponieważ poza tym, że mieszkańcy mieli sporo szczęścia, nie ma się z czego cieszyć. Nie ma też powodu, by władze miasta tak mocno chwaliły się tym, że przywlekliśmy się w ogonie pozbywając się toksycznych śmieci jako jedni z ostatnich i najdrożej. Jednak najgłośniej jak się dało w różnych mediach to władze Mysłowic perorowały o naszym „sukcesie”. Znaczy to tyle, że może w wielu innych sprawach jako miasto kulejmy i odstajemy, jednak w propagandzie sukcesu rządzący Mysłowicami nie mają sobie równych. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Fot. Google Maps
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brzezinka ma pecha? Mieszkańcem Brzezinki jest Edward Lasok, który rządził Mysłowicami przez 8 lat z rzędu jako prezydent do jesieni 2018r. To jego administracja wydała zgodę na wysypisko, którego usunięcie będzie kosztowało 94 mln zł!, a mieli pełne prawo aby odmówić wydania zgody. W sprawie planowanej kopalni Brzezinka, też nie zrobił wiele aby zatrzymać cały proces wydawania koncesji. Co zrobili mieszkańcy Brzezinki w wyborach 2018? Wybrali go ponownie na radnego, po prostu ręce opadają....
Zgodnie z prawem wydano wszelkie zgody i pozwolenia, a miasto nie mogło nic w tej sprawie zrobić? Wątpię. Od pewne czasu wykuwa się w pocie czoła taka narracja ale czy jest słuszna? W końcu zbudowano na podstawie zgód i pozwoleń gigantyczne składowisko odpadów niebezpiecznych tuż przy domach.
Brzezinka ma pecha? Mieszkańcem Brzezinki jest Edward Lasok, który rządził Mysłowicami przez 8 lat z rzędu jako prezydent do jesieni 2018r. To jego administracja wydała zgodę na wysypisko, którego usunięcie będzie kosztowało 94 mln zł!, a mieli pełne prawo aby odmówić wydania zgody. W sprawie planowanej kopalni Brzezinka, też nie zrobił wiele aby zatrzymać cały proces wydawania koncesji. Co zrobili mieszkańcy Brzezinki w wyborach 2018? Wybrali go ponownie na radnego, po prostu ręce opadają....
Zgodnie z prawem wydano wszelkie zgody i pozwolenia, a miasto nie mogło nic w tej sprawie zrobić? Wątpię. Od pewne czasu wykuwa się w pocie czoła taka narracja ale czy jest słuszna? W końcu zbudowano na podstawie zgód i pozwoleń gigantyczne składowisko odpadów niebezpiecznych tuż przy domach.