„Wiosna wybuchła mi prosto w twarz” – śpiewał Organek, ciesząc się, że „znowu wiosna, wiosna, wiosna wokół nas!/ I znowu wiosną, wiosną najlepiej tracę czas!”.
Bardzo mi się podoba to ostatnie zdanie. Istotnie, wiosną, szczególnie tą pierwszą, czas – choć dzień dłuższy – traci się bardzo chętnie i pięknie. Nie trzeba zbyt głęboko doszukiwać się powodów. Aż żal wejść do pracy, do domu, do wnętrza, gdy słońce ogrzewa twarz raz pierwszy od dłuższego czasu. Też tak macie, że odczuwacie absolutną chęć, przymus niemal, by usiąść w jakimś ogródku, ubrać ciemne okulary i posiedzieć, popatrzyć na ludzi?
Najlepiej się wtedy traci czas, choć podobno czas poświęcony czy to na odpoczynek, czy na jakąś refleksję nie jest czasem straconym.
No ale teraz, podążając dalej za Organkiem, „noce są krótsze, coraz więcej dnia”. Coraz więcej widać. Ten przełomowy moment, na skraju zimy i wiosny, nie jest zbyt atrakcyjny wizualnie. Bezlistne kikuty drzew raczej drażnią niż pieszczą oczy. Ale kilkucentymetrowa, nieśmiało wzbijająca trawa jest jak pierwiosnek, zapowiedź „wybuchu prosto w twarz”.
Na takie właśnie trawie, tuż przed Dniem Kobiet, kobiety „wysadziły” Mysłowice, ofiarując nam – niezależnie od płci, kwietne jezioro pięknych żółciutkich krokusów. Cieszą oko kolejny tydzień i myślę sobie, że takie wysadzanie kolejnych trawników byłoby fajnym sposobem na celebrowanie, świętowanie wielu ważnych w naszej kulturze dni. A choćby i Dnia Dziecka, o Święcie Niepodległości nie wspominając, choć w listopadzie wysadzać kwiatków raczej nie bardzo.
Ale są przecież Dni Matki, Dni Drzemki w Pracy i wiele innych dni, które w ten kwietny, może niełatwy sposób, warto uświetnić. W taki miły dla oka sposób.
Pięć tysięcy bratków – pochwalił się mysłowicki ZOMM – w najbliższych dniach zakorzeni się w miejskich donicach, rabatach i skarpach ozdabiając miejskie ulice i place. Też fajnie, bo zawsze fajnie na fajne popatrzyć, czego dowodem niech będzie miejska choinka, która długo po świętach na Rynku w Mysłowicach wciąż stoi (stała jeszcze kilka dni temu). Zielona, iglasta, jak to choinka – niech stoi, myślałem sobie czytając na łamach ct.myslowice.pl tekst o tym, bo kto powiedział, że choinka na miejskim placu stać może tylko bożonarodzeniową porą, skoro w lasach choinki rosną całorocznie, to i na rynkach całorocznie mogą stać.
Pięć tysięcy bratków ma cieszyć oko mieszkańców, choć są rzeczy, które ich cieszyć nie mogą. Na ostatniej komisji finansów przedstawiono sprawozdanie z realizacji miejskiego budżetu obywatelskiego i nie był to widok miły dla oka, jak te bratki przez ZOMM sadzone. Tylko za ubiegły rok władze Mysłowic są winne mieszkańcom ponad 2 mln zł.
Piszę winne, bo budżet obywatelski to przecież umowa między władzą a mieszkańcami – wskażcie czego chcecie, a z miejskiej kasy to sfinansujemy. I tak się stało, że to właśnie zadania z MBO padły ofiarą ubiegłorocznej zapaści finansowej Mysłowic. Na ich realizację wydano jedynie 200 tys. zł z obiecanych 2,5 mln zł. Strasznie mnie zaciekawiło dlaczego np. sfinansowano wskazaną imprezę na Rynku, a nie np. jakiś plac zabaw o tej wartości, bo były tam zadania trwalsze niż jednopopołudniowe tańce i swawole.
Usłyszałem, że kierowano się łatwością, możliwością wykonania zadania. Może to i dobre, może to i skuteczne, ale to jednak wciąż rzeczy nietrwałe, a wydawanie na coś nietrwałego w sytuacji braków finansowych, wydaje się gorszym rozwiązaniem, niż wydawanie na coś służącego dłużej i większej ilości mieszkańców.
Władze Mysłowic mają jednak inne zdanie. Ich prawo, gorsze, że nie mają pojęcia, kiedy te zaległe zobowiązania spłacą. Na urzędniczych półkach leżą niezrealizowane projekty sprzed 2, 3 lat, dochodzą kolejne, bo przecież budżet obywatelski trzeba organizować co rok, ale pomysłu (informacji) jak i kiedy uda się wybrnąć z poprzednich edycji – brak.
Słucham często na sesjach, posiedzeniach komisji takich ogólników i takich uników, że wolałbym chyba patrzeć na te mysłowickie bratki w oczekiwaniu, że staną się mocnymi dębami, bo byłoby to bardziej prawdopodobne niż to, że te budżety obywatelskie staną się budżetami zrealizowanymi.
Krzysztof Bąk
radny Mysłowic. Były dziennikarz Co Tydzień, Dziennika Zachodniego, TVS, TVP i Polsatu News oraz Wydarzeń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.