Informacją tygodnia, choć – po prawdzie – dwoma informacjami tygodnia, ale sprowadzającymi się do wspólnego mianownika, o czym za chwilę, jest chęć sprzedaży MPWiK-u i wola zaciągnięcia kolejnego długu. Wspólnych mianowników jest właściwie więcej.
Pierwszy to taki, że obecna władza miejska – Dariusz Wójtowicz i jego pretorianie – nie mają absolutnie żadnego pomysłu na zarządzanie miastem jak zadłużanie się na potęgę i wyprzedaż miejskiego majątku. Nie jest to odkrywcza myśl, towarzyszy mi ta świadomość od kilu dobrych lat. A to kolejny dowód, że jest jak jest. Jest tak jak uważam i piszę.
Drugi wspólny mianownik to brak jakiejkolwiek umiejętności pozyskania dodatkowych pieniędzy z zewnętrznych źródeł. Nie dajcie się zwieść opowieściom o setkach milionów pozyskanych do Mysłowic. Część z nich stanowi oczywiście wartość dodaną. Część z nich (dotacja na wywóz niebezpiecznych odpadów) być może trzeba będzie, przez różne grzechy, zwrócić. Część z nich niby pozyskano, ale.. jak pamiętacie, albo i nie, ubiegłoroczne 35 mln zł obligacji, tuż po rozpoczęciu nowej kadencji, zaciągnięto właśnie na prace (m. in. remont Armii Krajowej i sąsiednich ulic), na które Wójtowicz i spółka dostali wcześniej dofinansowanie. Ciekawy zabieg prawda? Pieniądze niby były, ale ponieważ na pensje nie można zaciągać kredytów i obligacji, zaciągnięto właśnie na dofinansowanie inwestycje.
Teraz mamy sytuację inną. Jest trzydzieści kilka milionów z Polskiego Ładu, ale okazało się, że prace będą kosztowały więcej – o mniej więcej 16 mln zł. Co robi w takim przypadku człowiek zadłużony? Zaciąga kolejny kredyt? Czy rezygnuje z kupna kolejnego telewizora?
Nauki społeczne dają prostą odpowiedź na tak postawione pytanie. Ci, którym nigdy nie udaje się wyjść z biedy, kupują kolejne dobra konsumpcyjne. Ci, którzy chcą być nieco bogatsi, zaczynają oszczędzać, ciąć koszty, a kupować w momencie, gdy ich sytuacja się poprawia.
Jakim typem są aktualni włodarze miasta? To pytanie retoryczne. Ale odpowiem. Obecni włodarze naszego miasta są typem: po nas tylko potop.
Dość powiedzieć, że poprzednie obligacje, to pod koniec swojej pierwszej kadencji zacznie spłacać następca Wójtowicza. To wygląda na to, że aktualny prezydent chce, by do spłacenia miał, żebyśmy do spłacenia mieli jeszcze więcej.
A dlaczego? Dlatego, że – jak sądzę – jego wizerunek gościa, który „coś zrobił” w mieście – jak głosi od lat jego propaganda, jest dla niego ważniejszy niż, tak naprawdę, los i pomyślność miasta. Gdyby liczyło się to drugie, to z szeregu tych kilku rzeczy, na które udało się pozyskać 30 baniek z Polskiego Ładu, wybrałby te ważniejsze dla mieszkańców, a nie swojego wizerunku.
Zestawcie proszę dwie inwestycje – rewitalizację kąpieliska i budowę schroniska dla zwierząt. Co waszym zdaniem jest bardziej potrzebne i użyteczne dla mieszkańców Mysłowic? W oczywisty sposób kąpielisko. To dlaczego prezydent nie chce zrezygnować z budowy schroniska dla zwierząt? Wstyd mu, że nie udało mu się wybudować go przez 6 lat swoich rządów, mimo że dwukrotnie obiecywał to w wyborach?
Jakie jest uzasadnienie budowania schroniska dla zwierząt w obecnej sytuacji miasta i w sytuacji, w której sytuacja finansowa Mysłowic byłaby dużo lepsza? Żadne. Czy bezdomne psy i koty wałęsają się watahami po mieście? Czy to jest w ogóle problem? Oczywiście, że nie i oczywiście, że nie jest. Kwestię bezdomnych zwierząt nasze miasto już kilka lat temu rozwiązało w sprytny i ekonomiczny sposób. Kosztem mniej więcej 300 tys. rocznie – bezdomne, złapane w Mysłowicach zwierzęta, mają opiekę w sąsiednim Sosnowcu. Wiecie co to oznacza, że te 5, 6 mln zł na budowę schroniska, wystarczyłoby na 20 lat dopłacania do schroniska w Sosnowcu. Nie licząc oczywiście kosztów eksploatacji mysłowickiego, zwierzęcego przytuliska. Bo to tylko szacunek na podstawie kosztów budowy – nie uwzględniający jego utrzymania i zatrudnienia tam pracowników.
Rezygnacja z budowy schroniska wydaje się być decyzją jak najbardziej konieczną. To nie jest pierwsza potrzeba naszego miasta na dnie finansowym. Są inne – drogi, niedofinansowane szkoły, kolejny żłobek na południu Mysłowic.
Podobnie jest z kąpieliskiem, ale jak pisałem, jest to inwestycja o wiele bardziej potrzebna i użyteczna społecznie niż schronisko.
Z MPWiK-iem sprawa jest zabawna, bo już dawno moglibyśmy pozbyć się tego balastu, ale – najgłośniej protestował – właśnie Wójtowicz. Ten sam, który teraz chce to sprzedać. To o tyle zabawne, że spółka miała zdążać w dobrym kierunku. Chyba nie zmierza. O czym świadczą informacje, że odchodzą z niej pracownicy. Piszą, że odchodzą, a to oznacza dobrowolność, bo z tego co słyszę, to raczej nie mają wyjścia innego niż podpisania polubownego rozwiązania umowy o pracę. Cóż, pracodawcy imają się różnych sztuczek. Choć oczywiście uczciwsze byłoby, gdyby przeprowadzić program zwolnień grupowych. Wtedy ci, wieloletni z kilkumiesięcznymi odprawami mieliby przy okazji poczucie sprawiedliwości, że firma tak łatwo nie wypięła się na nich.
Te dwie historie świadczą jednak o jednym. Nasze miasto jest na głębszym finansowym dnie niż się wydaje. No może jeszcze o tym, że obecna władza nie jest w stanie wykorzystać poprawy sytuacji (rząd Tuska dał samorządom więcej pieniędzy niż poprzednicy), dzięki czemu Mysłowice mają budżet większy o ok. 100 mln zł niż rok wcześniej.
Kredyt, obligacje, kredyt, pożyczka – to jedyny pomysł na doczekanie końca kadencji. I robią to ludzie, którzy średnio, zarabiają po 20 tys. zł brutto miesięcznie. Za takie pieniądze naprawdę można zatrudnić dobrych finansistów i menedżerów.
Krzysztof Bąk
radny Mysłowic. Były dziennikarz Co Tydzień, Dziennika Zachodniego, TVS, TVP i Polsatu News oraz Wydarzeń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pytanie retoryczne– Czy można szczerze kochać zwierzęta i jednocześnie być przeciwnikiem budowy schroniska w Mysłowicach? Oczywiście że tak, ale tam gdzie polityka to zdrowy rozsądek i logika ginie. Gratuluję odwagi autorowi.
Lanie wody o dupie, ledwo do połowy ,,artykułu,, dotarłem. Szkoda czasu
Pytanie retoryczne– Czy można szczerze kochać zwierzęta i jednocześnie być przeciwnikiem budowy schroniska w Mysłowicach? Oczywiście że tak, ale tam gdzie polityka to zdrowy rozsądek i logika ginie. Gratuluję odwagi autorowi.
Lanie wody o dupie, ledwo do połowy ,,artykułu,, dotarłem. Szkoda czasu