Nucę sobie w głowie, bo śpiewać nie potrafię, niczym Tewje mleczarz ze słynnego musicalu „Skrzypek na dachu”. Bo co właściwie zrobiłbym otrzymując zaufanie mysłowickich wyborców? W jakim celu w ogóle iść z do rady miasta? Czy tylko po to, aby utyskiwać jak źle się dzieje w grodzie Mysława? Zdecydowanie nie!
Wyrwanie z marazmu
Mysłowice obowiązkowo potrzebują kopa naprzód, zaangażowania mieszkańców. Pokłady energii są nieprzebrane. Potencjalny radny musi wsłuchiwać się w głosy mysłowiczan w różnych sytuacjach życiowych, o całkiem odmiennych światopoglądach, znajdować rozwiązania, na zrealizowanie potrzeb nas wszystkich, wykazać się kreatywnością.
Chodzi o realne działania, a nie propagandowe malowanie jednej ławki przez osiem osób, by pstryknąć sobie fotki. Bo to zwykła praca służb komunalnych, która powinna być realizowane cyklicznie, gdy ławki będą wymagały odnowienia. Jako radny będę się domagał, by sprawy zwykłe, które w samorządach na około po prostu dzieją się w ramach codziennych obowiązków miasta, u nas w Mysłowicach, nie uchodziły za coś nadzwyczajnego.
Jako radny chciałbym, aby rzeczy zwykłe po prostu się działy, bez pompy, robienia wokół tego szumu. Czyste ulice i elewacje, zadbane boiska, place zabaw, parkingi, drogi bez dziur, kamienice bez przeciekających sufitów powinny być normalnością. Mysłowic nie stać na łatanie czegoś na szybko, by za chwilę to znowu naprawiać. Ta filozofia bylejakości w zarządzaniu miastem musi się zmienić. I tego przypilnuję jako reprezentant mieszkańców.
Miasto nie najdroższe
Mysłowice nie mogą zajmować czołowych miejsc w Polsce, pod względem cen wody, śmieci, podatków, czynszów. Władze miasta muszą znaleźć inne sposoby na finansowanie wydatków, niż tylko zaglądanie do kieszeni mieszkańców. O to zabiegałem organizując akcje społeczne, bo wiem jak to jest, gdy opłaty zżerają znaczną część dochodów. Trzeba przyciągnąć do nas inwestorów, którzy zechcą płacić tu podatki, jednak nie takich jak nowa kopalnia, której działalność bardziej zrujnuje nieruchomości mieszkańców i środowisko, niż nam pomoże.
Potencjał historyczny
Mysłowice to miasto z olbrzymim potencjałem. Już przeszło sto lat temu Trójkąt Trzech Cesarzy, Przemsza, Promenada, wieża Bismarcka przyciągały turystów. Wyobraźmy sobie spacery trasami od Górki Słupeckiej, przez Promenadę, Przewiązkę, Rynek, aż do Parku Zamkowego. Do tego opcja wejścia na wieżę widokową, spływy kajakowe Przemszą, a później odpoczynek w Parku Słupna. Mamy niezaprzeczalne walory, aby tak właśnie się stało. Zabiegałem o to zgłaszając projekty do budżetu obywatelskiego i zabierając głos jako mieszkaniec na sesjach. Jako radny zyskam sprawczość i zrobię to.
Słuchać ludzi
Najważniejsze to słuchać mieszkańców, być w kontakcie z każdym, kto ma potrzeby, wymagania wobec miasta. Przekaz nie może być jednostronny, poprzez bilbordy i gazetki, media społecznościowe, gdzie samorządowcy zamęczają na co dzień swoim wizerunkiem. Bez drogiej propagandy za to z dialogiem, bo tego potrzebują Mysłowice. Słuchania ludzi, nie nienawiści podszytej sztucznym uśmiechem i blokowania dyskusji. Mysłowice zasługują na bycie miastem otwartym na różne światopoglądy. Jako radny będę rozmawiał z każdym najzagorzalszym krytykiem.
Jeśli otrzymam od Państwa kredyt zaufania, to będę współtworzył miasto aktywne, gospodarne, piękne i odważne, o jakie zabiegam od dawna jako mieszkaniec. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze