Akronim to takie sztuczne słowo stworzone dla naszej wygody poprzez skrócenie wyrażenia składającego się ze słów kilku, jak np. Mysłowicki Budżet Obywatelski, którego literowy akronim piszemy MBO, a zgodnie z naszym alfabetem czytamy jako „embeo”. Dlaczego piszę, że ten jest fałszywy? Ano mysłowicki może on i jest. Nie ma też wątpliwości, że chodzi o budżet, czyli o kasę, ale czy jest obywatelski? Chyba nie, skoro obywatele od kilku lat nie mogą z niego w pełni skorzystać.
Od 2019 roku tworzenie budżetu obywatelskiego w miastach na prawach powiatu jest obowiązkowe, a jego wysokość nie może być mniejsza niż pół procenta budżetowych wydatków z ostatniego roku. W Mysłowicach w tym roku to 2,3 mln zł.
Jak widać państwo zadbało, by ta forma konsultacji społecznych miała w gminie jakieś konkretne znaczenie. By mieszkańcy mieli przeświadczenie, że choć w części miejskie władze wydają pieniądze wg ich preferencji i potrzeb. Jeśli zaś chodzi o Mysłowice, to nic bardziej mylnego.
Od 2019 roku do dziś wiele zadań wskazanych do wykonania przez mieszkańców w ramach mysłowickiego budżetu obywatelskiego nie zostało zrealizowanych. Mało tego, są wśród nich i takie, które nie wiadomo kiedy zostaną zrobione. Przykładem niech będzie czekające na realizację utworzenie miasteczka rowerowego w Krasowach, o które w miniony poniedziałek upominali się miejscowi społecznicy. Zaległości z realizacją zadań budżetowych dotyczą też 2020 roku.
Jak mało ważna jest dla mysłowickich władz realizacja budżetu obywatelskiego, niech świadczy też sposób potraktowania tegorocznych zadań oraz ich wnioskodawców. Na 32 złożone wnioski, odrzucono 19. Powodem dyskwalifikacji – zdaniem urzędników – były zbyt ogólne opisy zadań i ich lokalizacji oraz nierzetelne określenie kosztów czy nawet brak kosztorysu, którego w regulaminie, jako obowiązującego załącznika, nie było i nie ma.
Okazało się przy tym, że wiele z odrzuconych zadań zostało powtórzonych z ub. roku, kiedy to uzyskały ocenę pozytywną i weszły do tury głosowań. Przegrały jedynie w głosowaniu, więc wróciły do MBO w tym roku.
Określenie „nierzetelne” zabolało wnioskodawców, którzy wyceny zadań zrobili wspólnie z kosztorysantami i budowlańcami. Wygląda na to, że do nich zabrali się urzędnicy weryfikując wyceny zastosowaną metodą, jak w przypadku zadania z Dziećkowić opisanego TUTAJ.
Zdaniem wnioskodawców to chwyty poniżej pasa. Mają też swoją opinię co do przyczyn takiego „przesiewu” wniosków. To próba oszczędzania na wydatkach w przyszłym budżecie w tej pozycji budżetowej z jednej strony i okazja do skreślenia dzielnic, w których aktywiści uchodzą za niepokornych wobec obecnej władzy.
Tymczasem jak wyjaśnił obecny na poniedziałkowym spotkaniu w Krasowach wiceprezydent Mateusz Targoś, to skutek wyjątkowo rzetelnej weryfikacji wyceny zadań przez urzędników. Szkoda tylko, że o tegorocznym – nad wyraz rygorystycznym – podejściu urzędników do oceny zadań, nie uprzedzono wnioskodawców.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze