Na piątej już wystawie z cyklu „Mysłowiczanie” zaprezentowano sylwetki Bronisława Włodarskiego i Bogdana Kamieńskiego. Wystawa pt. „Mysłowicka kuźnia”, którą otwarto z inicjatywy stowarzyszenia Mysłowicki Detektyw Historyczny, prezentująca dorobek i osiągnięcia życiowe dwóch mysłowickich artystów - kowali, trwa w Mysłowickim Ośrodku Kultury od 9 lutego do 31 marca.
Tych dwóch artystów swoją pasją i pracą przez wiele lat rozsławiało Mysłowice w Polsce i poza jego granicami. Wykonywali prace dla odbiorców indywidualnych, ale też dla świata filmowego - m.in. do filmów „Janosik”, „Czarne chmury”, „Potop”, „Pan Wołodyjowski”, współpracowali też z teatrami i muzeami. Projektowali i wykonywali tablice pamiątkowe, pomniki - choćby tak bliski nam pomnik przy ul. Powstańców 23 Batalionu Saperów Śląskich. Z ich kuźni wyszły elementy zdobnicze statku „Powstaniec Śląski”. Ci zdolni artyści wygrywali wiele konkursów, to oni byli autorami i wykonawcami wystroju Domu Muzyki w Katowicach i wnętrza Sali Sejmowej w gmachu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Mieli uczniów i stażystów z ASP, ale też znanych nam uczniów z Mysłowic, takich jak Andrzej Kuta czy Joachim Przebierała, którzy poszli z czasem w inne zawody. Ten ostatni, wspomniany Joachim Przebierała, przybył również na otwarcie wystawy, by opowiedzieć o swoich nauczycielach kowalstwa i o czasach spędzonych z nimi w warsztacie. Warsztat i kuźnię mieli obok Willi Kuderów w garażach przy ul. Powstańców, obok dworca PKP, jako że Maryla Kuderowa, pisarka i znana mysłowicka lekarka była teściową Włodarskiego.
Wystawa w MOK prezentuje przegląd fotografii działalności artystów w warsztacie, ich wyroby kowalskie ale też nawiązuje do filmów do których wykonywali swoje prace.
Mieli wiele osiągnięć, ale czasem zdarzały się i porażki. W 1984 roku w ich życiorysy wkradło się smutne wydarzenie. Artyści podjęli się renowacji złotych koron z obrazu Matki Boskiej Piekarskiej. Podczas prac wyszło na jaw, że są to tylko pozłacane żelazne wersje. Prawdopodobnie korony zostały podmienione, ale artyści zostali oskarżeni o kradzież oryginalnych koron. Te oskarżenia były przysłowiowym „gwoździem do trumny” w działalności mysłowickich kowali. Wyjechali do Niemiec i tam kontynuowali działalność.
Tradycje artystycznego kowalstwa kontynuuje - choć nie był uczniem Włodarskiego i Kamieńskiego - mysłowiczanin Łukasz Sowa, artysta metaloplastyk, który wykuwa głównie miecze. Jest nauczycielem w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Katowicach. Na wystawie zaprezentował kilka swoich prac, które wzbudziły niekłamane zainteresowanie.
Głównym prowadzącym wernisaż, który opowiedział o artystach, przedstawił gości wernisażu Joachima Przebierałę i Łukasza Sowę, był Leonard Czarnota z Mysłowickiego Detektywa Historycznego.
(SA)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pozwolę sobie tylko uzupełnić informacje :) Wystawa została przygotowana przez Stowarzyszenie Mysłowicki Detektyw Historyczny w imieniu, którego o kuźni opowiadał Leonard Czarnota oraz przez Stowarzyszenie Pro Fortallicium w imieniu, którego o kuźni opowiadał Wojciech Kubowicz.
Pozwolę sobie tylko uzupełnić informacje :) Wystawa została przygotowana przez Stowarzyszenie Mysłowicki Detektyw Historyczny w imieniu, którego o kuźni opowiadał Leonard Czarnota oraz przez Stowarzyszenie Pro Fortallicium w imieniu, którego o kuźni opowiadał Wojciech Kubowicz.