Gdyby część energii, którą współpracownicy prezydenta Mysłowic wkładają w propagandę, skierować na inne tory, Mysłowice byłyby dużo lepszym miastem niż są.
Gdyby część energii, którą otoczenie Wójtowicza poświęca dokopaniu myślącym inaczej, poświęcono na zrównoważenie mysłowickiego budżetu, w naszym mieście dzielilibyśmy dziś nadwyżki, a nie zaciągali kolejne długi – jak w ZUS-ie ostatnio.
Niestety świat idealny nie istnieje. Choć chyba należy do niego dążyć. Ale z Mysłowic, choć żyjemy w centrum Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii do niego dosyć daleko.
Mysłowickiemu światkowi do ideału daleko. Trudno mi ocenić, czy jest to półświatek, czy ćwierćświatek, czy po prostu patologiczna prowincjonalność rządzącej kasty. Sprawy ważne często leżą nierozwiązane, albo ich rozwiązanie odsuwa się w czasie, bo ciężko podjąć decyzję. O dobrej decyzji nie wspominając.
Przykładów takiego odsuwania i zaniechania nie trzeba szukać daleko. Wystarczy przejść się po centrum miasta, by widzieć jak bardzo brak w Mysłowicach spojrzenia w przyszłość, jak bardzo brak strategicznego planowania, jak bardzo żyjemy chwilą i jak bardzo nie planujemy w ogóle.
W centrum powoli dobiega, sporo opóźniona, inwestycja Tramwajów Śląskich w przebudowę linii tramwajowej, a przy okazji i remont ulic Powstańców, Szymanowskiego, Starokościelnej i skrawka Bytomskiej.
Piszę: inwestycja Tramwajów Śląskich, bo tak jest napisane na tablicach informacyjnych i taka jest prawda: dzięki Tramwajom Śląskim mysłowiczanie zyskają nowy plac przy dworcu PKP, nową ulicę Powstańców, nową Szymanowskiego, nowe rondo przy Krakowskiej, nową Starokościelną i Bytomską.
Taka jest prawda, choć pewno niedługo urzędowa propaganda będzie na wszystkich swoich frontach mówiła mysłowiczanom, że to zasługa jaśnie panującego Dariusza W. dzięki któremu miasto pięknieje i nie stacza się w ogóle.
Prawda jest taka, że to Tramwaje Śląskie wyłożyło trzy czwarte (75 proc.) potrzebnych pieniędzy – mniej więcej 38 mln zł brutto. Prawda jest taka, że do tego z miejskiego budżetu Mysłowice dorzuciły brakującą jedną czwartą – mniej więcej 11 mln zł. Brutto.
Prawda jest więc taka, że trzy czwarte naszej wdzięczności winniśmy rządzącym Tramwajami Śląskimi, a tylko jedną czwartą włodarzom Mysłowic. Nowe rondo, na tę okoliczność, moglibyśmy nazwać, z wdzięczności, mianem: tramwajarzy albo Tramwajów Śląskich.
Smutna prawda jest też taka, że nasi włodarze mieli wystarczająco dużo czasu, by wykazać się przy tej inwestycji inicjatywą, strategicznym planowaniem i patrzeniem w przyszłość. Była to okazja, tradycyjnie przespana, na etapie planowania przebudowy torów. Czasu było dużo, bo – nie wiem czy zwrócili Państwo uwagę – ale to jedna z ostatnich inwestycji Tramwajów Śląskich z gigantycznej puli unijnych pieniędzy, którą ta transportowa spółka pozyskała lata temu. Mysłowice, ze względu na swe finansowe ograniczenia, ze względu na nieudolność tej i poprzedniej władzy, odsuwały tę inwestycję na później. Dzięki Bogu nie na nigdy.
Czas płynie szybciej niż się wydaje. Czasu dużo zmarnowano w planowaniu i myśleniu o remoncie strategicznego dla kursowania przez Mysłowice pojazdów szynowych – wiaduktu przy ul. Świerczyny. Mówiłem o tym przed wyborami: tramwaj do Mysłowic nie wjedzie, bo wiadukt jest zbyt słaby, nie wyremontowany, nikt w magistracie o nim nie pamiętał.
Wtedy obrzucano mnie różnymi epitetami, w skrócie: że bajki opowiadam. Po wyborach złożyłem w tej sprawie interpelację i na jednej z sesji, już pod koniec, już pod wieczór, wiceprezydent Mysłowic przyznał, że tramwaj istotnie nie wjedzie, a remont – od projektu, przetargu, po zakończenie – potrwa dwa lata. Lekko licząc gdzieś do 2026 roku. Już po tym, władze Mysłowic wspaniałomyślnie wpisały wiadukt w plan remontów ulic na Piasku, w pieniądze pozyskane z tzw. Polskiego Ładu.
Ten przykład pokazuje, jak wiele energii władze Mysłowic, ich poplecznicy, współpracownicy i sympatycy wkładają – nie w debatę i rzeczową odpowiedź, ale próbę zdyskredytowania osoby ujawniającej niewygodną informację, lub prezentujący inny pogląd niż pan prezydent.
Pierwszym odruchem mysłowickich prezydentów na ostatniej sesji, gdy rodzice dzieci ze szkoły specjalnej w Brzęczkowicach, bardzo spokojnie i merytorycznie wypunktowali ich kombinacje w sprawie budowy hali (zadaszonego boiska) dla szkoły, była próba ubrania ich apelu w barwy działalności politycznej, spisku niemal.
Prezydencka propaganda rozhulała się ostatnio pochylając swe tajemnicze, poukrywane oblicza nad pięknym, zadrzewionym i lubianym przez mieszkańców terenem w Brzęczkowicach.
Otóż działka, jak Państwo pewno wiecie, trafiła do sprzedaży. Głosowałem przeciwko tej decyzji. Moje klubowe koleżanki i koledzy również. Dlaczego? Dlatego, że część mieszkańców Brzęczkowic już wcześniej wyartykułowała swoje zastrzeżenia.
Działka trafi do sprzedaży dzięki palcom dwunastu radnych Wójtowicza, Targosia i Wielkopolana. Przewodniczący rady miasta Wielkopolan użył nawet takiego argumentu, że w planie zagospodarowania przestrzennego ów działka przeznaczona jest pod zabudowę mieszkaniową. Co ciekawe, on sam, łatwo to sprawdzić i obejrzeć nawet na portalu prezydenckiej tuby propagandowej, zwanej czasem miejską telewizją ITVM, jest zapis tej sesji, on sam (Wielkopolan) ręka w rękę z prezydentem (Wójtowiczem) głosowali przeciwko zapisom tego planu. A więc głosowali i przeciwko przeznaczeniu tego terenu pod zabudowę mieszkaniową.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, wiadomo. Gdy przychodzi płacić rachunki za 6 lat nieudolnego zarządzania finansami miasta w wykonaniu Wójtowicza, optyka rządzącej koalicji jest taka, by sprzedać wiele i szybko. Również to, na co mieszkańcy mają inny pomysł.
To nie pierwszy przypadek w tej kadencji. Najpierw było Partyzantów. Tam od lat mieszkańcy chcieli skweru. Tę sprzedaż udało się zablokować. Pewno dlatego, że przyszli na sesję, by wyrazić swoje zdanie. Druga – Fabryczna, kawał zieleni oddzielający domy jednorodzinne od strefy przemysłowej, trafił do sprzedaży, bo mieszkańcy choć apelowali o inną decyzję w czasie komisji, na sesji się nie pojawili.
Pojawili się brzęczkowiczanie. Zaczęli zbierać nawet podpisy, by treść uchwały zmienić. I jak zareagowano w magistracie? Najpierw do skrzynek trafiła ulotka. Okej – fajnie. Ale dlaczego tam napisano, że radni się zgodzili. Formalnie tak, bo 12 wójtowiczanów to więcej niż 10 opozycjonistów, ale dlaczego nie napisano, że to prezydent chciał tej sprzedaży i o nią wnioskował? Bo to temat kontrowersyjny, budzący w pewnych grupach społecznych sprzeciw i opór – czego dowodem jest akcja zbierania podpisów.
Ale to nie koniec. Portal, którego naczelnym przez wiele lat był sam Dariusz W., zaatakował inicjatora tej akcji – mojego felietonowego sąsiada z tej szpalty – Marcina Strońskiego. Raz i drugi, pewno nie ostatni, bo rolą szczujni jest szczuć, polaryzować i skłócać, hejtować.
Moje kilkumiesięczne doświadczenie jako radnego Mysłowic prowadzi mnie do wniosku, że im bardziej niewygodna dla Wójtowicza i spółki informacja, inicjatywa, tym wścieklejszy atak z myslowice.net.
Słusznie zauważono w komentarzach, że tę złą energię poświęca się na atak, by powstrzymać, osłabić i zniechęcić mieszkańców do inicjatywy. Bardzo jak w Rosji, bardzo jak w czasach propagandy tzw. mediów publicznych w czasach PiS.
No więc, panie Marcinie... dajesz. Skoro plują i gryzą, to znaczy, że postrzegają waszą, mieszkańców, inicjatywę jako poważne zagrożenie. Dajecie, zbieracie, na mój podpis i mój głos możecie liczyć.
Krzysztof Bąk
radny Mysłowic. Były dziennikarz Co Tydzień, Dziennika Zachodniego, TVS, TVP i Polsatu News oraz Wydarzeń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pan redaktor ma podobny konstrukt umysłowy i moralny jak Dariusz, z którym rzekomo polemizuje. Jakim cudem można być wdzięcznym władzy za to , że wydała pieniądze podatników na cele publicznie użyteczne? Pan redaktor, kiedy wypłaca własne pieniądze z bankomatu jest wdzięczny bankowi? A może ma takie ambicje bo już jest bliżej władzy?
Jak ma być dobra energia skoro w mieście można się poczuć jak w domu nałogowego alkoholika. Wyprzedaje dobytek, byle nie brakło kasy, zwala winę na wszystkich wokół, unika konfrontacji, a jak ktoś powie publicznie prawdę to jest do eliminacji. To jest patologia, w której chcąc nie chcąc bierzemy udział.
To miasto to sen wariata! Tutaj wszystko dzieje się na opak- prezydent zamiast skutecznie zarządzać miastem, jeździ na rolkach, fotografuje się z kotami, opowiada bajki na swoich lajfach, ale kierowane tylko do grzecznych dzieci, pracownicy oczyszczania miasta zamiast sprzątać ulice i chodniki, sadzą kwiatki i wycinają drzewa, żeby było taniej, buduje się torowiska, po których nie mogą jeździć tramwaje, bo nie mieszczą się pod wiaduktem, w poprzedniej kadencji w modzie były łąki kwietne zakładane w wielu miejscach, żeby po latach zaniedbania kosić je do gleby, wywala się ogromne pieniądze na remont tunelu i przystanku obok, niszcząc porządną zabudowę nad nim, żeby postawić małą popierdółkę , która nie daje ochrony ani latem, ani zimą, a schody po krótkiej eksploatacji nadal nie jeźdżą, czyli mamy stan wyjściowy, parking przed dworcem został tak wyprofilowany, żeby woda po betonowym podłożu miała ułatwiony dostęp do zalewania tunelu, itd, itp...
Pan redaktor ma podobny konstrukt umysłowy i moralny jak Dariusz, z którym rzekomo polemizuje. Jakim cudem można być wdzięcznym władzy za to , że wydała pieniądze podatników na cele publicznie użyteczne? Pan redaktor, kiedy wypłaca własne pieniądze z bankomatu jest wdzięczny bankowi? A może ma takie ambicje bo już jest bliżej władzy?
Jak ma być dobra energia skoro w mieście można się poczuć jak w domu nałogowego alkoholika. Wyprzedaje dobytek, byle nie brakło kasy, zwala winę na wszystkich wokół, unika konfrontacji, a jak ktoś powie publicznie prawdę to jest do eliminacji. To jest patologia, w której chcąc nie chcąc bierzemy udział.
To miasto to sen wariata! Tutaj wszystko dzieje się na opak- prezydent zamiast skutecznie zarządzać miastem, jeździ na rolkach, fotografuje się z kotami, opowiada bajki na swoich lajfach, ale kierowane tylko do grzecznych dzieci, pracownicy oczyszczania miasta zamiast sprzątać ulice i chodniki, sadzą kwiatki i wycinają drzewa, żeby było taniej, buduje się torowiska, po których nie mogą jeździć tramwaje, bo nie mieszczą się pod wiaduktem, w poprzedniej kadencji w modzie były łąki kwietne zakładane w wielu miejscach, żeby po latach zaniedbania kosić je do gleby, wywala się ogromne pieniądze na remont tunelu i przystanku obok, niszcząc porządną zabudowę nad nim, żeby postawić małą popierdółkę , która nie daje ochrony ani latem, ani zimą, a schody po krótkiej eksploatacji nadal nie jeźdżą, czyli mamy stan wyjściowy, parking przed dworcem został tak wyprofilowany, żeby woda po betonowym podłożu miała ułatwiony dostęp do zalewania tunelu, itd, itp...