Poza kilkoma pomnikami przyrody w postaci drzew, przyrodzie miasta nie poświęcilismy czasu, pomysłów ani funduszy. Jedynym wyjątkiem jest zrealizowana w 2000 roku przez ówczesnych włodarzy miasta inicjatywa, dzięki której powstała książka pod tytułem Przyroda Mysłowic. Jej autorzy Andrzej Czylok, Bogdan Gądek i Andrzej Tyc napisali wspaniały przewodnik przyrody po mieście Mysłowice. Może poza inicjatywą porządkowania miasta pod względem architektonicznym, pora zająć się jego obszarami przyrodniczymi?

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jedynym pomysłem władz zarówno "urzędowych" jak i "samorządowych" na przyrodę w Mysłowicach jest jej likwidacja. Drzewa kładą się pokłosem, deweloperzy tną co popadnie, a mieszkańcy? Przecież mają "park Chopina" , "park Moniuszki" , zakątek przyrodniczy osiedle "Ptaki" i inne cuda wianki w miejscach gdzie kiedyś była przyroda a teraz jest mega gęsta zabudowa na miarę centrum metropolii. Oczywiście nic poza tym. Jeszcze nie tak dawano mieliśmy genialny pomysł budowy kompleksu hotelowego w parku zamkowym , budowy spalarni śmieci z całego województwa jako pomysł na "ratowanie" kopalni, "rezerwat" przy Bolinie ze składowiskiem odpadów z kanalizacji etc, etc. Pomysł goni pomysł. Inne miasta budują parki, rewitalizują tereny, tworzą dla mieszkańców nowe miejsca wypoczynku, buforują zielenią osiedla od dróg a u nas tylko składowiska odpadów z inwestycji wychodzą. Nawet prostej rzeczy jak ścieżka rowerowa nie da się tak poprowadzić żeby przy okazji nie zlikwidować drzew od lat rosnących. I to wszystko dla mieszkańców!
Znam autorów. Znam też sporo ciekawych miejsc do ochrony. Niestety i moje propozycje w tej kwestii to głos wołającego a puszczy w biblijnym tego słowa znaczeniu. Dla nie znających tematu na on czas puszcza to była pustynia, pustka.
Niestety do prawda. Pewnie znowu trzeba będzie złożyć jakąś petycję dopóki szefem rady jest Papaj, bo potem petycje będą tylko w internecie i stacjach telewizji katowickich czy regionalnych. A tym już na pewno nie przejmą się ludzie Króla, którzy sprzedali się Wójtowiczowi za zasilenie fundacji bocian, interesy poselskie i stanowiska w miejskich firmach swoich małżonków. A mogli wyprowadzić miasto na prostą. Dramat
Papaj był od zawsze. Wcześniej był zapleczem Lasoka. Jeśli chodzi o zagospodarowanie przestrzenne to ludzie papajowi-lasoki dalej rządzą i ta część urzędu pozostała jego. Wystarczy poszukać zdjęć z kampanii prezydenckiej Papaja. Na spotkaniach siedzieli urzędnicy właśnie z tych wydziałów robiąc za tło i teraz jak coś trzeba przepchać przez radę miasta co z tych wydziałów wychodzi to papaj się mocno udziela. Ta cała wojenka wójtowicz-papaj papaj-wójtowicz to teatrzyk na pokaz.
Jedynym pomysłem władz zarówno "urzędowych" jak i "samorządowych" na przyrodę w Mysłowicach jest jej likwidacja. Drzewa kładą się pokłosem, deweloperzy tną co popadnie, a mieszkańcy? Przecież mają "park Chopina" , "park Moniuszki" , zakątek przyrodniczy osiedle "Ptaki" i inne cuda wianki w miejscach gdzie kiedyś była przyroda a teraz jest mega gęsta zabudowa na miarę centrum metropolii. Oczywiście nic poza tym. Jeszcze nie tak dawano mieliśmy genialny pomysł budowy kompleksu hotelowego w parku zamkowym , budowy spalarni śmieci z całego województwa jako pomysł na "ratowanie" kopalni, "rezerwat" przy Bolinie ze składowiskiem odpadów z kanalizacji etc, etc. Pomysł goni pomysł. Inne miasta budują parki, rewitalizują tereny, tworzą dla mieszkańców nowe miejsca wypoczynku, buforują zielenią osiedla od dróg a u nas tylko składowiska odpadów z inwestycji wychodzą. Nawet prostej rzeczy jak ścieżka rowerowa nie da się tak poprowadzić żeby przy okazji nie zlikwidować drzew od lat rosnących. I to wszystko dla mieszkańców!
Znam autorów. Znam też sporo ciekawych miejsc do ochrony. Niestety i moje propozycje w tej kwestii to głos wołającego a puszczy w biblijnym tego słowa znaczeniu. Dla nie znających tematu na on czas puszcza to była pustynia, pustka.
Niestety do prawda. Pewnie znowu trzeba będzie złożyć jakąś petycję dopóki szefem rady jest Papaj, bo potem petycje będą tylko w internecie i stacjach telewizji katowickich czy regionalnych. A tym już na pewno nie przejmą się ludzie Króla, którzy sprzedali się Wójtowiczowi za zasilenie fundacji bocian, interesy poselskie i stanowiska w miejskich firmach swoich małżonków. A mogli wyprowadzić miasto na prostą. Dramat