Powiecie, co ty kobieto znowu marudzisz? Ano marudzę, bo tak naprawdę jeszcze nie skonsumowaliśmy przednich darowanych pieniędzy na zadania inwestycyjne. Czemu? Bo nie mamy na tyle wkładu własnego, żeby uruchomić darowane środki, ani nie mamy też ludzi, którzy przypilnowaliby przetargów i samego wykonawstwa. Więc nie ma co liczyć na sprawne skonsumowanie ostatniego prezentu — świeżej puli 31 mln z Polskiego Ładu, a już za pasem II edycja dotacji z tego samego źródła.
Można by rzec, że pierwszy…, o przepraszam, drugi w kraju poseł na Sejm Mateusz Morawiecki nie zapomina o swoim elektoracie, osobiście bowiem pofatygował się do Mysłowic, aby spotkać się z aktywistami i radnymi PiS-u i pogadać o prezencie Polskiego Ładu. Tylko co my z tym bogactwem pieniędzy na inwestycje zrobimy?
I nie pytam o to prezydenta Wójtowicza, bo to nie on, jak się okazuje, jest sprawcą zdobycia kasy na hipotetyczny inwestycyjny boom w Mysłowicach. To sprawka jego zastępcy i działaczy mysłowickiego PiS-u. Wójtowicz pewnie jest zły, że nie ma okazji do kolejnych transmisji na Facebooku i wypinaniem piersi do orderów, pozując na jedynego zbawcę miasta. To przecież podczas jego nieobecności i pewnie bez jego zgody i wiedzy, przewodniczący rady Tomasz Papaj wraz z zastępcą prezydenta Mateuszem Targosiem, przyjmowali z całym mysłowickim PiS-em premiera, więc niech teraz oni zachodzą w głowę wraz z sześcioma radnymi klubu PiS-u, jak ogłosić przetargi i skąd wziąć na wkład własny do inwestycji. Z ubiegłorocznej dotacji bowiem — w ramach środków z rządowego Programu Inwestycji Lokalnych — zostało nam jeszcze do wydania ponad jedna trzecia kasy, tj. ok. 30 mln. A tu już mamy kolejną pulę z Polskiego Ładu, a czeka nas II edycja dotacji. I o tej II edycji rozmawiali radni PiS-u z premierem, by dostać pieniądze na szkołę na Laryszu czy remont ul Długiej, która też nie ma szczęścia do koniecznej przebudowy. Myślę, że ten drugi etap nie będzie tak wypasiony, jak pierwszy, ale to zawsze konkretna kasa dla miasta.
Najbardziej mi żal, że nie dostajemy od rządu na to, na co naprawdę potrzebujemy, bo zadanie do realizacji wybiera premierowska komisja. A skąd wziąć pieniądze na przebudowę ul. Plebiscytowej i Kościelniaka, gdzie ludzi zalewa każda — nawet krótkotrwała ulewa. Na to premier nam już nie dał, bo pewnie było za drogo.
A tak naprawdę brakuje nam na wydatki określane jako bieżące. To z powodu braków w tym obszarze nie wystarcza nam nie tylko na samodzielne inwestowanie, ale i na wkład własny do uruchomienia darowanych pieniędzy na inwestycje.
Sama edukacja rok w rok nie spina się na ponad 20 mln. Podobną kwotę potrzebujemy na transport publiczny. Zaczyna nam brakować na wydatki z zakresu pomocy społecznej, a i szpital za chwilę padnie bez gminnej pomocy. Wszystko przejadamy, finansując gminną administrację i podobne jej obszary, które niczego nie wnoszą do funkcjonowania gminy na wyższym poziomie.
Aha, bym zapomniała. Ostatnio dostaliśmy z rządu 19 mln subwencji ogólnej na uzupełnienie braków w gminnych finansach. Za zgodą RIO pieniądze mogą sfinansować wydatki bieżące gminy. Rozeszły się nam jak ciepłe bułeczki i — co gorsza — niczego nas to nie nauczyło. I jeszcze jedno! Zwlekanie z wykorzystaniem darowanej kasy na inwestycje, stworzy kolejną finansową dziurę, bo dramatycznie rosną koszty robót i materiałów budowlanych.
Może zatem radni mysłowickiego koła PiS-u znajdą sposób na przekonanie premiera, że trzeba dołożyć w sposób dedykowany na edukację, zdrowie i te obszary, które samorządy dostały do prowadzenia od rządu w jego imieniu. Koniecznie zaś trzeba ograniczyć wydatki na administrację i zarządzanie gminą, a przy tym zakazać bezsensownego przejadania naszych podatków, niezależnie od tego, czy są to podatki lokalne, czy też ponadlokalne. Myślę, że w ten sposób możliwości inwestycyjne gminy się zwiększą. Oczywiście na tyle, na ile włodarze Mysłowic się sprężą.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Obawiam się, że wydatki na gminna administrację nie zmaleją, a wzrosną, ponieważ ciągle ogłasza się nabór na wolne (?) stanowiska urzednicze. Nie optymalizuje się zatrudnienia, tylko zwiększa. W końcu nas pożrą!!
Pani Grażyno, oby jak najwięcej PIS dał nam dla Mysłowic. Potrzebujemy szkoły, dróg, przedszkoli, żłobków. Potrzebujemy wszystkiego bo jesteśmy na samym końcu w rankingu miast. Więc po co to utyskiwanie??? Zamiast się cieszyć, to Pani jątrzy. Po co???????
Nie jątrzę tylko szkoda mi że nie potrafimy tego wykorzystać
Obawiam się, że wydatki na gminna administrację nie zmaleją, a wzrosną, ponieważ ciągle ogłasza się nabór na wolne (?) stanowiska urzednicze. Nie optymalizuje się zatrudnienia, tylko zwiększa. W końcu nas pożrą!!
Pani Grażyno, oby jak najwięcej PIS dał nam dla Mysłowic. Potrzebujemy szkoły, dróg, przedszkoli, żłobków. Potrzebujemy wszystkiego bo jesteśmy na samym końcu w rankingu miast. Więc po co to utyskiwanie??? Zamiast się cieszyć, to Pani jątrzy. Po co???????
Nie jątrzę tylko szkoda mi że nie potrafimy tego wykorzystać