Reklama

Z założonymi rękami

27/03/2024 15:54

Kampania wyborcza zwykle dostarcza wielu emocji ale i ciekawych doznań estetycznych. Mowa oczywiście o inwencji grafików i samych kandydatów w prezentowaniu swoich kandydatur.

Kreatywność narodu polskiego jak wiadomo jest wielka. Jeden z kandydatów, właściciel budki z kebabami oferował swoim potencjalnym wyborcom średnie rolki, jeżeli uzyska mandat. To czy okazał się radnym lekko czy ciężkostrawnym - wyjdzie na jaw oczywiście, jak to w przypadku kebabów bywa, dopiero później.

Hitom kampanii są strony w social mediach. Nie będę przytaczał konkretnych przykładów, ale oczywistym jest, że najbardziej zabawne to te, gdy jedno nieśmieszne nazwisko, umieszczone obok drugiego nieśmiesznego nazwiska, tworzy całkiem śmieszną zbitkę.

Reklama

Ja osobiście odebrałem przynajmniej kilkaset wiadomości od znajomych, którzy - poczytuję to jako dowód sympatii - przesyłali mi plakat wyborczy człowieka noszącego to samo nazwisko co ja proszącego wyborców, by „wpuścili Bąka do powiatu”.

W Mysłowicach takich kwiatków nie widziałem, ale do rangi symbolu obrazowego tej kampanii urasta mi zdjęcie urzędującego prezydenta epatujące nas z wielu wielkoformatowych reklam, którymi obwieszono miejskie i nie tylko miejskie kamienice.

Te założone ręce Wójtowicza są bowiem najlepszym podsumowaniem jego pięcioletniej, wydłużonej ponad miarę kampanii. Nie ma lepszej metafory na to, co w Mysłowicach się stało, niż stanie z założonymi rękami. No więc Dariusz stał i patrzył z założonymi rękoma, jak zwiększa się zadłużenie miasta, do czego w sposób oczywisty on jako jedyny się przyczynił.

Reklama

No więc Dariusz stał z założonymi rękami i patrzył, jak przelewy za autobusy i tramwaje nie trafiały na konto metropolii, czym zadłużenie miasta zwiększył.

Stał z założonymi rękami i patrzył również wtedy, gdy rosły zobowiązania i zadłużenie Szpitala nr 2. Dziś to ponad 20 mln zł. Od trzech lat nie pokryto strat wygenerowanych przez tę jednostkę zarządzaną przez sympatycznego mieszkańca Bytomia. Wyobraźcie sobie Państwo, że zalegacie przez trzy lata ze spłatą kredytu. Sytuacje praktycznie nierealna, bo dzień po braku wpłaty bank zablokowałby odpowiednią kwotę na koncie. Tydzień albo dwa później wystosował jakieś pisemne wezwanie. Jedno, drugie, a góra po trzech miesiącach mielibyście wypowiedziany kredyt i – w trybie nakazowym – lada chwila wyrok o zapłatę.

Reklama

Samorządowa rzeczywistość to jednak jest nieco inny świat. W nim prezydent może z założonymi rękami stać i patrzeć.

Tak jak na Promenadę i Park Zamkowy, którym się chwali, nie pamiętając, kto projekt zrobił i kto pieniądze załatwił. Załatwił nie po znajomości z kolegami, ale dzięki odpowiednio przygotowanemu wnioskowi o dofinansowanie. Gdy wydawało się, że wystarczy nic nie spieprzyć, to koniec końców, po kadencji Wójtowicza, Park Zamkowy nie ma małego baseniku i nie ma muszli koncertowej, zaś Promenada jest regularnie zalewana. Kolejna Lasokowa inwestycja – ścieżki rowerowe i bike&bike przy dworcu, pierwotnie planowana jako bardzo kolorowe miejsce na mapie miasta, jest szare i smutne, jak tło na plakatach wyborczych Wójtowicza.

Reklama

Prezydent z założonymi rękami stał i patrzył, jak inne miasta z terenami pokopalnianymi, składały wnioski o dotacje z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, wśród szczęśliwców jest mała Czeladź i podobne do nas Siemianowice. Są większy Bytom, Dąbrowa Górnicza i Ruda Śląska. Mysłowic w tym gronie nie ma, bo w rozrastającym się urzędzie nie znalazło się biurko dla urzędnika umiejącego przygotować projekt o dofinansowanie. Nie było urzędnika, nie było projektu, nie ma pieniędzy.

Z pieniędzmi to też śmieszna sprawa, bo w kampanii wyborczej okazuje się, że kwoty wyżebrane u Morawieckiego żebrały przynajmniej trzy osoby. Wójtowicz mówi, że pozyskał. Honorowo ustępujący Targoś zapewnia, że to wszystko on sam przywiózł w teczce, a jeszcze podpina się kandydat PiS na prezydenta – Wielkopolan, który również – jak mi relacjonowano – w prywatnych rozmowach zapewnia, że to tylko i wyłącznie jego zasługa.

Reklama

Myślę sobie, że każdemu z nich, jeżeli coś się udało, to zupełnie co innego. Jeden załatwił sobie super robotę w państwowej spółce, a i jego żona również nie mogła narzekać. Drugi załatwił sobie fajną robotę w Mysłowicach i radę nadzorczą MPWiK. Trzeci, jak wiemy z raportu CBA, załatwił zupełnie co innego.

Może nawet wtedy chłopaki stali z rękami niezałożonymi, może robili wtedy również, jakieś selfiaki, bo wszyscy – jak jeden mąż - lubią taką formę wizualnej sztuki, może nic nie robili, zakładając ręka za rękę.

Reklama

Taka postawa, to zdaniem psychologów, postawa dystansu, odcinania się. To może tłumaczyć, dlaczego przy wejściu do prezydenckiego sekretariatu zamontowano domofon. By zdystansować się od mieszkańców.

Krzysztof Bąk

mysłowiczanin, były dziennikarz śląskich i ogólnopolskich mediów

wieloletni reporter Polsat News i śląski korespondent Wydarzeń

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/03/2024 20:08
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Grzegorz - niezalogowany 2024-03-27 20:19:59

    Brawo idealnie w punkt. Dodać z tym dziadostwami i bylejakością. Nierób zawsze zostanie nierobem. To jego DNA. Te bilbordy z założonymi rękami doskonale definiują jego kadencje.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek Burczymucha - niezalogowany 2024-03-28 05:19:47

    A mnie zastanawia jedno co trzeba nawiwijac żeby z ogólnopolskich mediów przejść do tej śmiesznej gazetki na płatne artykuliki dotyczące promowaniu własnego startu na radnego ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Ela - niezalogowany 2024-04-03 07:23:50

    Sam się chyba nie zwolnił .....

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości