I tu nie chodzi o reprezentowany poziom czy kulturę. Mówimy o kpinie z nas, mieszkańców. Przypomnijmy, że radni Rady Miasta wybierani są przez mieszkańców, by ich reprezentować. By np. pieniądze samorządowe pochodzące z ich kieszeni, wydawane były zgodnie z ich wolą. Tak zapowiadany szumie porządek, który miał być zrobiony, był tylko przetarciem kurzu pod nowe bibeloty na półce. Przykładem jest ostatnia informacja o stanowiskach dyrektorskich w dwóch placówkach oświatowych. O kryteria wyboru, gdzie ma być konkurs, a gdzie powierzenie, zapytał wiceprezydenta Wojciecha Chmiela przewodniczący RM Tomasz Papaj podczas minionej sesji. Oto, jak został potraktowany:
To oczywiście nie pierwsza sytuacja, kiedy podczas sesji Rady Miasta zamiast konkretnej odpowiedzi na zadane pytania, radni słyszą, że otrzymają ją na piśmie. Jaki efekt? Poznają ją już tylko radni, a nie mieszkańcy, którym zdarza się posłuchać sesji.