Reklama

Ważny temat, a może najważniejszy

22/11/2021 08:58

Dom — w szerszym znaczeniu — to nie tylko rodzinne mieszkanko. To poczucie bezpieczeństwa oraz wzajemna miłość rodziców i dzieci. Nasz dom to również miasto, dzielnica, osiedle czy też blok, w którym mieszkamy. W każdym mieście są też innego rodzaju domy. Na przykład dom dziecka, w którym dzieci pozbawione — dobrowolnie czy przymusowo — opieki rodziców, usiłujemy na koszt gminy wychować na porządnych obywateli. Od kilku miesięcy bacznie przyglądam się zatem poczynaniom prezydenta w zakresie organizacji i nadzorowania tego jakże ważnego domu.

Ostatnie zdarzenie zaniepokoiło opinię publiczną w całej Polsce. Z mysłowickiego Domu dziecka uciekła 14-letnia dziewczynka. Ok. godz. 22. wymknęła się oknem. Wprawdzie wróciła na drugi dzień ok.19.00, ale sprawy nie dało się zamieść pod przysłowiowy dywan, bo informacja trafiła do internetowych mediów, zajmujących się poszukiwaniem zaginionych osób. To pierwsza taka ucieczka z mysłowickiej placówki.

Co się podziało, że wcześniej wzorowy Dom Dziecka zjechał na przysłowiowe psy? Moim zdaniem to nadmiar swobody i tzw. partnerskiego prowadzenia domu pod nowym kierownictwem, pochopnie powołanym przez obecnego prezydenta. Po 21 latach prezydent zwolnił kompetentną dyrektorkę placówki i pracującą w niej psycholog, uznając, że obie pracownice niewłaściwie zajmowały się podopiecznymi. Były rzekomo zbyt surowe, bo za przewinienia karały zakazem dostępu do komputera czy zabraniem telefonu komórkowego. Prezydent uwierzył czy raczej chciał uwierzyć jednemu z wychowanków, który był rzekomo molestowany przez dyrektorkę placówki i to stało się przyczyną jej zwolnienia. Sprawę nagłośnił w mediach, zanim jeszcze dał komukolwiek szansę na zweryfikowanie tego pomówienia. Według mnie usiłował się przy tej okazji kreować na obrońcę krzywdzonych dzieci.

Reklama

Prowadzenie placówki powierzył nowej osobie, która wychowankom dała więcej luzu. Kilkunastoletnie dzieci dostały prawo wychodzenia z domu na kilka godzin bez żadnej kontroli. Do tzw. wyjściówek miała też prawo uciekinierka. Podczas wakacji korzystała z 8-godzinnych wyjść, które spędzała w jednej z mysłowickich knajp, dorabiając na drobne wydatki. Dopiero donos jednego z wychowanków zakończył ten proceder.

Inklinacje Wójtowicza do partnerskiego zachowania wobec wychowanków Domu były znane już wcześniej, kiedy to Wójtowicz jako radny zapraszał kilkunastoletnie podopieczne na rolki. Zgoda na eskapady została cofnięta, kiedy powroty stały się coraz późniejsze.

Reklama

Warto zastanowić się, ile swobody mają w placówce kilkunastolatkowie. Oglądając zdjęcia Weroniki, zamieszczone na stronie internetowej, przez którą poszukuje się zaginionych ludzi, jeden z internautów tak skomentował: - Ostry makijaż to raczej nietypowy element wizerunku 14-letnich dziewczynek.

Od byłej już dyrektorki usłyszałam taką opinię: - Weronka zawsze wymagała większej uwagi niż inne dzieci, ale przecież trzeba być na takie dzieci przygotowanym, bo one zwykle niemało przeszły w życiu. Trzeba pokazywać im inne życie, niż widziały i starać się, by nie musiały się wstydzić, że są z domu dziecka.

Reklama

Pomocą dla takiej filozofii prowadzenia Domu było Stowarzyszenie Ojca Pio, które wspomagane przez sponsorów dawało szansę na markową odzież dla kilkunastolatków i finansowanie zagranicznych wycieczek. To z ich funduszy wyposażone zostało mieszkanie przy ul. Krakowskiej 8, które dziś służy za drugą placówkę dla dzieci. To sponsorzy dbali o pomoce szkolne dla dzieci i przynosili je w takiej ilości, że można było nimi obdarowywać inne potrzebujące placówki. Tuż po zmianie dyrektorki stowarzyszenie zostało zlikwidowane.

Teraz – jak nigdy – w placówce funduszy brakuje na wakacje czy pomoce szkolne. Na uzupełnienie szkolnych braków ogłoszona została zbiórka publiczna. Radni już podejmowali temat dofinansowania placówki na uzupełnienie wynagrodzeń i inne wydatki.

Reklama

W zamian za finansowe braki wychowankowie zyskali pewność, że na wiele mogą sobie pozwolić, bo im się należy swoboda, którą dostali od nowej dyrekcji, a wychowawcy i pracownicy powinni im służyć. Coraz częściej do przestrzeni publicznej docierają informacje, że starsi wychowankowie pozwalają sobie na wyzwiska wobec wychowawców, bo dotychczasowa dyscyplina została prawie zniesiona. No a zwracanie się przez wychowanków do prezydenta miasta po imieniu w mediach społecznościowych, też daje dużo do myślenia. Jeśli dodać, że wprawdzie wychowankowie mają luz, to wychowawców traktuje się nader rygorystycznie. Dwa miesiące temu zwolniona została wychowawczyni placówki, bo nie zareagowała na wizytę chłopaka z zewnątrz, który odwiedził w budynku jedną z wychowanek. Czemu nie reagowała? Bo „gość” umknął jej uwadze, skoro za „nowych czasów” przestał działać monitoring, za pomocą którego można było obserwować korytarze budynku.

Kto więc i w jaki sposób odpowie teraz za brak nadzoru nad 14-latką, która uciekając z placówki, przez niemal dobę nie dawała znaku życia?

Reklama

To sygnał do poważnych decyzji nie tylko w zakresie prowadzenia placówki w celu zapewnienia podopiecznym bezpieczeństwa. To już najwyższy czas do przywrócenia w placówce zasad, które pozwolą dzieciakom zbudować dobrą jakościowo przyszłość. Inną niż ta, z jaką do tej pory mieli do czynienia w rodzinnych domach.

Co daję pod rozwagę.

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Sylwia - niezalogowany 2021-11-22 13:28:45

    Co rusz, to ciekawsze wiadomości, można pogratulować szybkości w zniszczeniu wielu lat tej placówki, do czego jeszcze ma dojść by ktoś zrobił tam porządek, bo teraz NALEZY to zrobić...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Grzegorz - niezalogowany 2021-11-22 16:37:25

    Dojdzie do tragedii a wina jak zawsze spadnie na wychowawce

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    rodzic - niezalogowany 2021-11-26 16:45:31

    Cała ta sprawa od początku budziła ostry sprzeciw. Wychowanie obejmuje system nagród, ale i kar. Tak wychowije sie dzieci w odpowiedzialnym domu, bo uczy sie je odpowiedzialności za własne postępowanie, stwarza poczucie bezpieczeństwa, bo stwarza się jasne reguły. Rozluźnienie tych reguł nie przygotowuje dzieci do realnego zycia, tylko kształtuje postawy roszczeniowe. Szkoda dorobku tej placowki!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości