Nie będzie na razie kolejnego szeregowca na Słonecznym Wzgórzu. Mieszkańcy dzięki swojej determinacji i pomocy zainteresowanych radnych oraz upublicznieniu sprawy zabudowy osiedla, zostali skutecznie wysłuchani. Prezydent odmówił wydania pozwolenia na budowę deweloperowi, który od lat „woził” się na braku solidności urzędników i zainteresowania prezydentów. Wprawdzie nie mam wiedzy, jakie argumenty zaważyły na takiej decyzji, ale pewnie są solidne. I nie ma to dziś znaczenia, ile zamieszania było po drodze tej głośnej sprawy. Liczy się efekt. A ten jest budujący.
Problem zabudowy osiedla ma już ponad 15 lat. Informowała o nim nie tylko nasza gazeta, do której zgłaszali się mieszkańcy ze swoim problemem. 12 lat temu z mieszkańcami w tej sprawie spotkał się także ówczesny radny Dariusz Wójtowicz wraz z kolegami ze swojego klubu, o czym informowały jego media społecznościowe Mysłowice.net. No cóż, lepiej późno niż wcale.
Nareszcie się udało. Zgody na budowę nie ma. Mieszkańcy są szczęśliwi, ale ciągle z tyłu głowy mają obawę, że ten sprytny deweloper, posługujący się kilkoma spółkami w swoich interesach, znajdzie sposób, by dopiąć swego.
Znajdzie, by zabudować każdy kawałek przestrzeni osiedlowej bez względu na to, kto komu i jak często będzie zaglądał do okien ani też czy samochody kolejnych mieszkańców znajdą miejsce na osiedlowych, sanitarnych drogach czy dostępie do drogi publicznej.
Już wiemy, że z początkiem października złożył kolejne wnioski o wydanie pozwolenia na kolejne budynki. Tym razem to zespół 10 budynków jednorodzinnych w zabudowie bliźniaczej oraz budowa dwóch budynków mieszkalnych jednorodzinnych, jednolokalowych też w zabudowie bliźniaczej. Wnioski na te pozwolenia złożyła spółka Apartamenty Villowe, najbardziej znana z powiązanych ze sobą spółek znanego dewelopera.
I to jednak nie wszystkie pomysły tej spółki. Tym razem kolejne protesty przeciw zabudowie złożyli mieszkańcy ul. Spokojnej. Piszą też do nas, by wesprzeć ich protest. Nie chcą, by wśród ich tradycyjnej zabudowy jednorodzinnej powstał szeregowiec. W planach dewelopera jest budowa 16 domów w szeregowcu i 10 garaży. Czy tym razem miasto także popatrzy na developerskie pomysły oczami mieszkańców? Wszak w czerwcu 2023 roku sprzedało ponad 4 hektary terenu ze zrujnowaną pieczarkarnią właśnie naszemu aktywnemu developerowi. Czemu? Bo nie miało pieniędzy na jej wyburzenie i na podział terenu na działki, by zachować charakter zabudowy na tym miejscu.
Łatwo nie będzie. Tak sobie jednak myślę, może warto bardziej wnikliwie przyjrzeć się temu aktywnemu deweloperowi i popatrzeć na wykonywane przez niego zabudowy. A w mieście ich niemało. Mieszkańcy jego osiedli mają wiele argumentów i konkretnych przykładów zaniedbań i niedoróbek, które powinny zmobilizować, a co najmniej zainteresować miejskie władze do zastanowienia się, czy aby na pewno chcą być tymi — poza mieszkańcami — którym deweloper zwyczajnie gra na nosie. Myślę, że na wiele zaniechań developera wobec mieszkańców i ewentualnych naruszeń przepisów prawa znajdzie się sposób do zdyscyplinowania go. Wszak nic nie działa tak skutecznie, jak egzekucja odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Nawet jeśli taki developer przysparza nam sporo podatków do miejskiej kasy.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze