W Mysłowicach narodziła się nowa szkoła zarządzania publicznego. Charakteryzuje ją „prostota”: instytucja jednocześnie istnieje i nie istnieje, jest ratowana i wygaszana, ma przyszłość i już jej nie ma — dopóki mieszkaniec nie otworzy pudełka. A kiedy je otworzy, znajdzie komisję w Jaworznie.
Nic tak nie uspokaja mieszkańców miasta jak wiadomość, że w sprawie ich Szpitala radni będą obradować… w innym mieście, wspólnie z radnymi tamtego miasta. Oficjalnie po to, by „wypracować rozwiązania wspierające funkcjonowanie” mysłowickiej placówki. Brzmiałoby to prawie jak folder promujący partnerstwo samorządowe, gdyby nie było zwyczajnie naiwne.
Gdy trzeba kogoś uspokoić, to zaczyna się od jasnej informacji, a nie od geograficznej zagadki pod tytułem - Dlaczego Mysłowice ratują własny szpital akurat w Jaworznie?
Najpierw w przestrzeni publicznej pojawiają się sygnały, że los Szpitala nr 2 może być przesądzony. Potem związki zawodowe i pracownicy pytają wprost: czy decyzja już zapadła, kto ją podjął, jakie są plany wobec załogi, dlaczego wybór pada na Jaworzno, czy ktoś policzył skutki dla mieszkańców. Radni nie wiedzą co się dzieje, prezydent zaprzecza, że zwołuje posiedzenie komisji w Jaworznie, bo robią to radni… z jego klubu.
Ludzie pytają, a zamiast strategii dostają mgliste ściemy, które pan prezydent i jego zastępca już nieraz zapodawali mieszkańcom.
W wersji oficjalno-optymistycznej trwa dynamiczne poszukiwanie rozwiązań - samorząd pracuje, rozmawia, konsultuje, analizuje. Tylko z kim rozmawia prezydent, skoro sam dyrektor mysłowickiej Dwójki przyznaje, że w czasie spotkań o przyszłości placówki wyprasza się go za drzwi?
A może trwa oswajanie mieszkańców z tym, że „zabezpieczenie potrzeb zdrowotnych” nie musi już oznaczać szpitala na miejscu, tylko dostęp do świadczeń gdzieś obok, co zresztą pośrednio przyznaje fotogeniczny zastępca prezydenta w rozmowie internetowej miejskiej telewizji.
Jakby tego było mało, swój plan „ratowania” szpitala proponuje przewodniczący Rady Miasta Mysłowice Mariusz Wielkopolan, który wchodzi w buty władzy wykonawczej.
Jeśli naprawdę chodzi o ratowanie szpitala, to dlaczego tyle tu tajemnic i zwrotów akcji? Tydzień wcześniej temat nie wybrzmiewa jak priorytet. Potem nagle mamy pilne działania, nadzwyczajne tempo, symboliczne spotkanie w Jaworznie i sugestię, że oto ważą się losy miasta.
Mamy też jeszcze jeden zgrzyt. Dyrektor szpitala wskazuje, że placówka ma konkretny punkt zaczepienia: budowę Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego, której termin został przez Ministerstwo Zdrowia przedłużony. To inwestycja, która może dać szpitalowi dochody jeszcze w tym roku.
Do tego budżet Mysłowic na 2026 rok nadal przewiduje plan finansowy dla szpitala.... Można oczywiście mieć szpital w budżecie i jednocześnie rozmontowywać jego znaczenie, tylko po co? Mieszkańcy mają prawo oczekiwać prostej odpowiedzi: czy celem jest naprawa, przeprofilowanie, okrojenie czy elegancko opakowane wygaszenie Szpitala.
Czy więc prezydent chce zlikwidować szpital? Uczciwa odpowiedź brzmi: nie da się tego udowodnić wprost, ale wszystko wygląda tak, jakby władza testowała wariant, w którym Mysłowice zachowają słowo „opieka”, a utracą znaczną część „szpitala”.
A ponieważ w polityce lokalnej najrzadziej likwiduje się coś od razu, dużo częściej robi się to „dla dobra mieszkańców” i oczywiście „po wypracowaniu rozwiązań”, mieszkańcy powinni patrzeć na różne zapewnienia z ostrożnością. Zwłaszcza, że Dariusz Wójtowicz słynie ze ściemy.
Mysłowice nie potrzebują spektaklu, lecz czytelnej mapy działań. Dziś wygląda to tak, jakby zamiast ratować szpital, najpierw wyprowadzano debatę z miasta, a potem oburzano się, że mieszkańcy zaczynają podejrzewać, iż razem z debatą wyprowadzany jest także ich szpital. Gdy na pytania radnych i dziennikarzy odpowiada się obrzucaniem błotem, rośnie tylko podejrzliwość. Więcej otwartości, panowie, a mniej będzie podejrzeń o decyzje podejmowane pod stołem. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
PIS likwiduje szpital bo KO zbudowało klimat do masowej likwidacji opieki zdrowotnej. Sorry, taki mamy plaformiany klimat.
PIS likwiduje szpital bo KO zbudowało klimat do masowej likwidacji opieki zdrowotnej. Sorry, taki mamy plaformiany klimat.