Nareszcie przyszedł ten czas, kiedy mogę na spokojnie, z wielką satysfakcją powiedzieć – mamy to! Nowa linia autobusowa 977 pojedzie ulicami Białobrzeską i Adama Dzióbka, dowożąc nas aż do szkoły w Kosztowach. Realny termin uruchomienia tej wyczekiwanej linii to 1 września 2026 roku. To wszystko stało się możliwe wyłącznie dzięki ogromnemu zaangażowaniu mieszkańców tych ulic, do których sam przecież należę, oraz wielkiej determinacji radnego Antoniego Zazakownego. Bardzo się z tego cieszę, bo to jedna z tych konkretnych spraw, które namacalnie i natychmiastowo zwiększają codzienną wygodę oraz bezpieczeństwo nas wszystkich.
To jednak nie stało się z dnia na dzień. Po miesiącach regularnych spotkań radnego Zazakownego z mieszkańcami, po wielu trudnych rozmowach w ZTM i z władzami miasta, miesiąc temu odbył się wreszcie przejazd techniczny po planowanej trasie. Ten swoisty test w warunkach bojowych wykazał między innymi, w jaki sposób należy przygotować drogi na przyjęcie przyszłych autobusów. Z kolei w miniony poniedziałek miałem przyjemność gościć na posiedzeniu Komisji Gospodarki Miejskiej, Ochrony Środowiska i Rolnictwa. W obecności przedstawicieli ZTM, Naczelnika Wydziału Infrastruktury Urzędu Miasta i oczywiście radnego Zazakownego, dowiedzieliśmy się kluczowej rzeczy: uruchomienie nowej linii od 1 września jest jak najbardziej możliwe. Co więcej, prace nad przygotowaniem odpowiedniej infrastruktury rozpoczną się już w drugim kwartale 2026 roku. To dla mnie osobiście niezwykła radość – móc czuć tę sprawczość i do samego końca pilnować tak ważnego dla naszej społeczności tematu.
Warto przypomnieć, jak to wyglądało na samym początku. Pierwotnie miasto twardo deklarowało brak możliwości powstania nowej linii autobusowej w tym rejonie, zasłaniając się rzekomym, gigantycznym kosztem przedsięwzięcia, wyliczonym na milion trzysta tysięcy złotych rocznie. Brzmiało to jak wyrok dla tej inicjatywy. Tym bardziej jestem dziś szczęśliwy, że dzięki rzetelnemu doświadczeniu radnego Zazakownego, udało się znaleźć rozwiązanie ograniczające ten koszt niemal dziesięciokrotnie! To właśnie te konkretne liczby i racjonalne argumenty ostatecznie przekonały władze miasta.
W Mysłowicach nie ma jednak tygodnia bez mniejszego lub większego zawodu. Ten spotkał mnie kilka dni temu, kiedy wreszcie otrzymałem oficjalną odpowiedź na mój wniosek o zabranie głosu podczas majowej sesji rady miasta. Temat był niezwykle ważny: stan debaty publicznej w naszym mieście. Chciałem stanąć przed radnymi i powiedzieć nakręcanemu hejtowi jasne i stanowcze STOP. Niestety, Przewodniczący rady Mariusz Wielkopolan nie zgodził się na moje wystąpienie na otwartym forum sesji, odgórnie kierując je do jednej z komisji. To przykre, że gdy chcemy głośno walczyć o wyższe standardy debaty, napotykamy na urzędowy mur i próbę wyciszenia problemu.
Mimo tego zgrzytu, bilans minionych dni jest dla nas zdecydowanie dodatni. Wspólnie pokazaliśmy, że mówienie o tym, iż zależy nam na Mysłowicach, to nie są w naszym wykonaniu puste słowa. To realne, uparte działanie, które ma jeden nadrzędny cel – polepszenie komfortu życia i bezpieczeństwa mieszkańców. Na koniec chciałbym również podziękować za zaangażowanie urzędnikom miasta, bez których również by się to nie udało. To nasz wspólny sukces! Oby takich więcej, dla Mysłowic!
Zawsze z myślą o naszym mieście. Mateusz Partyka - dla Mysłowic
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Można tak bez cienia zażenowania i wstydu? Można. Reszta to kwestia smaku.
Można tak bez cienia zażenowania i wstydu? Można. Reszta to kwestia smaku.