To już więcej niż nieprzyzwoite, usłyszałam do jednej z osób - członków komitetu Obywatelskiej Inicjatywy uchwałodawczej. Jak można przypisywać sobie działania innych, tylko po to by przypisać sobie sukces, wyjaśniła zbulwersowana członkini komitetu.
Chodzi o podjętą przez mieszkańców inicjatywę uruchomienia nowej krótkiej linii autobusowej łączącej Starą Wesołą z Centrum miasta.
Autobus podobno jednak ma ruszyć od połowy października, mimo iż od lat Wójtowicz ignorował tę potrzebę mieszkańców dzielnicy. Mało tego odrzucił już w tym roku propozycję ZTM na uruchomienie linii nie podając nawet powodów swojej decyzji.
Teraz okazuje się, że obywatelska inicjatywa ma przepaść, bo będzie nieaktualna. Wójtowicz wysłuchał próśb innych mieszkańców związanych m.in. z Konfederacją, którzy z podjętą inicjatywą nie mają i nie mieli nic wspólnego i deklaruje załatwienie sprawy.
A, prawda, wśród tej „skutecznej” grupy jest długoletni działacz, który choć mieszka na Starej Wesołej nie jest zameldowany i potwierdzając zgodę członkostwa w komitecie inicjatywy poświadczył nieprawdę, bardziej jej szkodząc niż pomagając, bo zgłoszenie komitetu trzeba było powtarzać.
Takich kłód rzucanych pod nogi komitetu jest więcej, stąd autobusowej uchwały przygotowanej przez Inicjatywę nie ma w porządku obrad najbliższej sesji.
Tymczasem trudno powiedzieć czy ZTM już wie, że Wójtowicz zmienił zdanie. O uruchomieniu autobusu wie za to prezydencki portal i już o tej wspaniałej wiadomości doniósł na swoich łamach.
Podobnych inicjatyw, które teraz - jako swoje – zgłaszają prezydenccy radni, jest zdecydowanie więcej. Przypomnę choćby sprawę przygotowania harmonogramu naprawy dróg w mieście w oparciu o ustalone kryteria. Temat zgłoszony prze Wiesława Tomanka co najmniej 2 lata temu, leży w zamrażarce prezydenckiej do dziś. Teraz to „odkrywcza” inicjatywa prezydenckich radnych, którzy uznali że harmonogram warto przygotować.
Kolejny przypisywany sukces, to wybetonowanie placu przeładunkowego przy ul. Piastów Śląskich. Temat skutecznie załatwiła radna Joanna Myszka przy wsparciu mysłowickiego posła i plac jest wykładany betonowymi płytami. Tymczasem zabiegi o przypięcie sobie orderu za zasługi załatwienia sprawy czynił jeden z radnych PiS, który nieskutecznie próbował sprawę załatwić od lat.
Nie inaczej miała się sytuacja z opłatami za żłobek. Jak już radne KO przekonały prezydenta, że trzeba skorzystać z dopłaty rządowej dla rodziców i maksymalnie ją podnieść, to przy głosowaniu uchwały, pierś do orderu wystawił sam przewodniczący rady miasta. Jak z niedowierzaniem usłyszeli radni KO, zapowiedział, że klub PiS zagłosuje za uchwałą i zaproponował, by wszyscy ją poparli
Takich „ukradzionych” pomysłów jest więcej.
No cóż, chyba powinno mi być żal prezydenta Wójtowicza, że nie dość, że nie ma w mieście pieniędzy już na nic – nawet na ZUS, to jeszcze brakuje mu i jego radnym pomysłów. Tych jest jednak mnóstwo, trzeba tylko obejrzeć się dookoła i wsłuchać się w potrzeby mieszkańców. Albo też nauczyć się respektować ich inicjatywy. Realizować je bez zbędnego szemrania i zbędnego kombinowania. A że mysłowiczanie szukają tu wsparcia u opozycyjnych radnych? To tylko oznacza, że wielu z nich zawiodło się na dzisiejszych włodarzach.
Zatem może jednak czas panie prezydencie, by skupić się na wsłuchiwaniu w potrzeby mieszkańców, zabrać się do realizacji zgłaszanych przez nich potrzeb, bez oglądania się na to kto ich wspiera i kto przypisze sobie sukces. I to niezależnie czy zmieni pan opcję wspierania z PiS na wsparcie Konfederacji.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze