Reklama

Stać z boku? Nie da rady

Piszę ten felieton w szczególnym dla mnie dniu. Właśnie skończyłam 73 lata i pozwólcie, że tym razem będzie coś o mnie. W pomysłach na życie nie myślałam, że kiedyś będę walczyła o prawdę i toczyła batalie o załatwienie ważnych spraw dla mieszkańców Mysłowic.

Bo stać obok i udawać, że wiele spraw mnie nie dotyczy, to dla mnie raczej niemożliwe. Wszak jestem mieszkanką Mysłowic. Traktuję je jak sprawy mojego życia i bardzo chciałabym, żeby wszystko w moim mieście było dobrze poukładane. Żeby miasto rozwijało się jak wiele miast wokół, bym mogła być z niego dumna. Nie chcę ciągle zastanawiać się, jaka jest prawda o moim mieście, a co jest zwykłą manipulacją i często muszę przypominać o trudnej, ale jednak prawdzie.

Co mnie wkurza? Nie chcę i nie mogę milcząco oglądać kolejnego projektu budżetu miasta, który pokazuje nadwyżkę dochodów nad wydatkami, wiedząc, że pieniędzy wystarczy zaledwie na pokrycie wydatków przez pół roku. No, w porywach może do września.

Reklama

Nie chcę bez słowa przechodzić do porządku nad ulubionym ostatnio przez panią skarbnik miasta tłumaczeniem, że w innych miastach też tak robią. Inaczej mówiąc, że tam też oszukują siebie i wszystkich, planując budżet na kilka miesięcy kolejnego roku zamiast na dwanaście.

Nie mogę słuchać naszego włodarza, że niby mamy wspaniałych, światłych urzędników, którzy dbają o miasto i z dnia na dzień zmieniają jego wizerunek z zaniedbanego na wspaniały. Nawet jeśli udało się wyremontować kilka ulic w mieście, to ciągle straszy 16 hektarów terenu w środku miasta po zlikwidowanej kopalni. I ciągle straszy niszczejący rynek z „ruraparkiem” i historyczne opuszczone od kilku lat kamienice — także te po pożarze — albo zabytkowe budynki zabezpieczone siatką przed odpadającymi cegłami z elewacji.

Reklama

Nie chciałabym już słuchać podczas sesji lokatorów, których „wyrzucają” ze swoich mieszkań, by wcisnąć ich gdzie bądź. Muszą więc opuścić swoje domostwa albo marznąć, bo — jak w przypadku ul. Powstańców — odpowiedzialni urzędnicy nie zadbali o naprawę kominów. Kominów, które od lat rozpadały się, aż ich używanie stało się niebezpieczne.

A wszystko w tak wzorowo — zdaniem prezydenta — zagospodarowanym zasobie komunalnym. Który podobno został odnowiony i unowocześniony. Mało tego, który ma się wzbogacić o nowe 150 mieszkań wybudowanych za dotacje z BGK, z których inne miasta czerpią już od kilku lat. My dopiero zamierzamy, więc może za kilka lat będą efekty. Może?

Reklama

Tymczasem, jak się okazuje, mimo publicznie składanych obietnic dla „przesiedleńców” z ul. Powstańców, od miesiąca udostępniono zaledwie 6 mieszkań z potrzebnych 16 — tu dla zagrożonych brakiem ogrzewania rodzin. Pozostałe mieszkania to zaledwie obiecane lokale, które trzeba wyremontować i nie wiadomo kiedy zostaną udostępnione do zagospodarowania.

Dlaczego? Bo w tym rzekomo wspaniale zadbanym zasobie komunalnym w szybszym tempie rosną ilości tzw. pustostanów, na których remonty nie ma w mieście pieniędzy, niż bezpiecznych wyremontowanych kamienic. A przecież zapewnienie mieszkań komunalnych słabo sytuowanym rodzinom, to obowiązek gminy. Także u nas. Czy wobec takich faktów da się stać milcząco?

Reklama

Nie chcę też udawać, że wierzę w kolejne prezydenckie obietnice bez pokrycia, bo takich pod władzą obecnego włodarza słyszałam szczególnie dużo. Zatem dopóki nie zobaczę konkretnych działań i zabezpieczonych pieniędzy na ostanie lajfowe obietnice prezydenta, będę przy każdej okazji przypominać Wam o „bajkowych opowieściach” naszego włodarza.

Zwłaszcza że zamiast oczekiwanych dotacji na kolejne projekty, miasto czekają milionowe zwroty nieprawidłowo wykorzystanych dotacji, otrzymanych z funduszy środowiskowych. Jak choćby te związane z kwestionowanym zagospodarowaniem niebezpiecznych odpadów z Brzezinki czy nieprawidłowo przeprowadzonym przetargiem na remont budynku przy ul. Robotniczej 21. Decyzja w tej sprawie już jest.

Reklama

Tymczasem najnowsze lajfowe obiecanki były o tym, jak to wspaniale będzie wyglądał Trójkąt Trzech Cesarzy, jak powstanie wspaniały ciąg historyczny miasta od Parku Zamkowego po Promenadę i wyremontowaną Przewiązkę z budynkiem dworca kolejowego. A wszystko po to, by uzasadnić pomysł na przejęcie dworcowego budynku na stan miasta!?

Podobnych bajek, mrzonek, półprawd i mijania się z prawdą jest więcej. Pewnie wielu z was ma tego świadomość. I mając już tyle lat, myślę tak sobie. Mogę zrozumieć szefową odpowiadającą za mieszkaniowy zasób komunalny. Wszak to nie jej miasto, nie mieszka tu i zwyczajnie nie czuje tego, co robi. Eksperymentuje na papierze i przekonuje prezydenta do tych nietrafionych wizji, po których dla mieszkańców pozostaje coraz mniej mieszkań, a coraz więcej ich niszczeje.

Reklama

Ciągle jednak nie potrafię zrozumieć obecnego prezydenta, który nie tylko się tu urodził i wychował. Od lat sprawował funkcję radnego i to nie za przysłowiową czapkę śliwek. Przez ponad 20 lat opowiadał mieszkańcom, jak to miasto trzeba stawiać na nogi.

I kiedy dostał szansę i może to robić, to zwyczajnie ściemnia, bo tylko to skutecznie potrafi robić. Czy zatem czeka mnie daleka droga, kiedy to ujrzę miasto moich marzeń?

Co daję pod rozwagę.

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/12/2024 10:40
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości