Reklama

Słuchać ludzi

06/10/2024 11:11

Demokracja polega na tym, że wybieramy przedstawicieli, którzy będą reprezentować nas przy podejmowaniu kluczowych decyzji, czy to w Sejmie, czy w samorządzie. Czy tą odpowiedzialność rozumieją mysłowiccy radni?

Nie dla ozdoby

Nie głosujemy na radnych, czy na prezydenta, po to, aby ładnie wyglądali, czy błyszczeli w mediach społecznościowych. Wybieramy tych ludzi, aby dbali o nasze miasto oraz o interes nas, czyli wyborców, którzy postawili krzyżyki przy ich nazwiskach.

Jeśli podejmowane są decyzje, które mają wpływ na nasze codzienne życie, to warto, aby nas mieszkańców pytano o zdanie, a nie głosowano w skrytości, bez konsultacji. Cukierkowymi zdjęciami z psami, z dziećmi, z oficjalnych uroczystości, z imprez charytatywnych, niektórzy próbują przysłonić realne problemy. Czy radny jest od dawania ogłoszeń o zgubionych kluczach, plecakach i okularach, czy od rozważnego podejmowania decyzji o interesie mieszkańców? Czy członek rady miasta powinien tylko potulnie wykonywać polecenia prezydenta? Rolą radnego jest stanie po stronie mieszkańców, nawet jeśli wymaga to czasem stanięcia w opozycji do szefa magistratu. Kropka.

Reklama

Błyszczeć

Gdy przyszło do wyborów kandydaci wieszali banery, roznosili ulotki, gazetki, reklamowali się na Facebooku, pukali od drzwi do drzwi. Nie sposób się było od nich opędzić. Byli tacy jak Grzegorz Sałata, który już pół roku przed głosowaniem w każdej z dzielnic swojego okręgu „zapraszał na spotkania rady dzielnicy”. Tylko której rady? Grzegorz Sałata zresztą wytrwale roznosił kalendarzyki, składał życzenia, a jego twarz widniała wszędzie. Radny Adrian Panasiuk także dwoił się i troił opisując akcje strażaków i policjantów, zwiększał skutecznie zasięgi na Facebooku. Pani Katarzyna Polok-Marcol organizowała działania charytatywne, głównie na rzecz najmłodszych ze swoją fundacją „Bajtel”.

Poprowadzili dobrze swoje akcje marketingowe i mieszkańcy Brzęczkowic tym trzem osobom zaufali. Cała trójka błyszczała niczym najjaśniejsze gwiazdy i zyskała rozpoznawalność, która pomogła uzyskać mandat radnego.

Reklama

Oddali głos i do widzenia

Jednak po wyborach wydaje się, że radni Sałata, Panasiuk i Polok-Marcol o wyborcach zapomnieli. Gdy przyszło do głosowania nad przeznaczeniem do sprzedaży lasu, który graniczy z Górką Słupecką, Kątem Trzech Cesarzy, cmentarzem i Przemszą wcisnęli na pulpicie guzik z napisem „TAK”. Ich głosy przeważyły o tym, że brzęczkowicki teren zielony wkrótce może trafić pod młotek.

Niestety brzęczkowiccy radni nie zapytali mieszkańców o to, czy chcą zabetonować jedną z niewielu zielonych enklaw na Osiedlu Powstańców Śląskich. Mysłowiczanie oddali głos, a potem ich zdanie przestało się liczyć.

Reklama

Przykra to sytuacja i niezrozumiała. Radni WdM i PiS karnie zagłosowali jak prezydent nakazał bez oglądania się na ludzi.

Odpowiedzialność za głos

Warto jednak, aby wszyscy radni zdawali sobie sprawę z odpowiedzialności za decyzje jakie podejmują. Teren zielony raz zabetonowany, będzie już niemożliwy do otworzenia. To wartość jakiej nie sposób odtworzyć za jakiekolwiek pieniądze, tym bardziej, że w Mysłowicach te pieniądze często idą na zmarnowanie. Zabudowanie terenu, obok Trójkąta Trzech Cesarzy może pogrzebać opcję wypromowania Mysłowic historią, z której powinna nas znać cała Polska.

Reklama

Odpowiedzialność polega także na tym, że wyborcy mogą wyrażać swoje niezadowolenie z decyzji podejmowanych w głosowaniu przez radnych, rozliczać z nich. Dobrze, aby radni i prezydent miasta pamiętali o mysłowiczanach nie tylko w czasie wyborów, ale także później, gdy podejmują decyzje. A ludzie są przecież najważniejsi. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.

Marcin Stroński


 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/10/2024 11:11
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości