Kto śledził sesje mysłowickiej rady miasta za czasów Edwarda Lasoka, doskonale wie, że jednym z najaktywniejszych, najostrzejszych radnych, co i rusz punktującym prezydenta był Dariusz Wójtowicz. A jak dziś zachowywałby się ówczesny radny Wójtowicz, gdy prezydentem jest Dariusz Wójtowicz?
W czasach poprzednika nie było przebacz. Każdy błąd, pomyłka, potknięcie, decyzja kiepska, albo uderzająca w mieszkańców, dawały powód do ataku. We wszystkich tych sprawach wypowiadał się na sesjach ostro radny Wójtowicz, a później zazwyczaj pojawiał się nie przebierający w słowach artykuł na stronie z końcówką „net”. Zdarzało się również, że Dariusz Wójtowicz aktywnie działał w terenie, szedł do mieszkańców, organizował zbiórkę podpisów w sprawie cofnięcia podwyżek, budowy basenu, schroniska, angażował się w akcje ratowania zielonych terenów na Bończyku. Tam, gdzie pojawiał się problem, lotem błyskawicy zjawiał się Dariusz Wójtowicz i robił larum, często słuszne. Działał bezwzględnie, nie interesowały go tłumaczenia ówczesnych szefów urzędu miasta.
Gdy jednak Dariusz Wójtowicz przesiadł się z krzesła radnego na wygodny fotel prezydenta miasta, to sytuacja diametralnie się zmieniła. Oto długi, które obecny prezydent zaciągnął, wielokrotnie wyższe od zadłużenia poprzedników, wycinka kolejnych drzew, a nawet likwidacja całych terenów zielonych dzieją się na naszych oczach. Ówczesny radny Wójtowicz miałby używanie. Nie zostawiłby na tak działającym prezydencie suchej nitki.
Podwyżki opłat? Niedoróbki? Dziury w drodze? Niedziałające schody? Ciągnący się latami remont? Niszczejący rynek z wciąż obecnym Ruraparkiem? Dariusz Wójtowicz nie odpuściłby. Wygłaszałby na sesjach płomienne mowy, na swojej stronie pisałby dramatyczne artykuły.
Aż boję się sobie wyobrażać, co zrobiłby Dariusz Wójtowicz, gdyby nauczyciele nie dostali nagród, personel szkolny dostałby zmniejszenie poziomu etatów, a pracownicy urzędu nie mieliby płaconych składek ZUS.
Czy już mielibyśmy w Mysłowicach wniosek o referendum w sprawie odwołania władz miasta? Czy radny Wójtowicz już zbierałby podpisy mieszkańców pod namiotem przeciw prezydentowi Wójtowiczowi?
Tymczasem obecnie pan prezydent bierze każdą, najbardziej uzasadnioną krytykę do siebie, określa ją jako „polityczną”, „niegrzeczną”, „hejterską”. Zwracający uwagę na błędy prezydenta - na sesjach, na prezydenckich portalach, w gazetkach, w programie itvm.pl „Kontro-wersje” - są odsądzani od czci i wiary. Los taki wiele razy spotkał radnego Krzysztofa Bąka, Dorotę Konieczny-Simelę, także o sobie czytałem różne histeryczne wpisy, choć wszyscy byliśmy merytoryczni i o wiele mniej agresywni niż Dariusz Wójtowicz w roli radnego.
Co pisałby obecny prezydent Wójtowicz o krytycznym wobec niego radnym Wójtowiczu? Jestem przekonany, że nie byłyby to przesadnie pochlebne komentarze. Zastanawiam się tylko, kto uderzałby mocniej. Prezydent w radnego? Czy radny w prezydenta?
Nie sądziłem, że kiedykolwiek to napiszę, jednak myślę, że przydałby się obecnie radny Dariusz Wójtowicz, który mógłby wytykać prezydentowi Dariuszowi Wójtowiczowi jego błędy. Zastanawiam się tylko, czy Wójtowicz słuchałby Wójtowicza. Myślę, że nie. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
no w punkt! prawda i tylko prawda
Świetny felieton. Nic dodać, nic ująć. Tak było kiedyś, tak jest teraz. Nasuwa się jednak refleksja, że dawna aktywność, te płomienne mowy, krytyka miały wyłącznie doprowadzić do celu- obecnego stanowiska.
mały łysy krasnal uważa że jest krasnalem wielkoludem i wszystko mu wolno ----ale do czasu CBŚ czuwa i rankiem o godz 6 zacznie dzialać
no w punkt! prawda i tylko prawda
Świetny felieton. Nic dodać, nic ująć. Tak było kiedyś, tak jest teraz. Nasuwa się jednak refleksja, że dawna aktywność, te płomienne mowy, krytyka miały wyłącznie doprowadzić do celu- obecnego stanowiska.
mały łysy krasnal uważa że jest krasnalem wielkoludem i wszystko mu wolno ----ale do czasu CBŚ czuwa i rankiem o godz 6 zacznie dzialać