Nie będzie sprzedaży mieszkań na chybił trafił, nie będzie pójścia na łatwiznę przy sprzedaży pokaźnej działki. Mało tego, jest nadzieja na skuteczną pomoc mieszkańcom, którzy nie chcą w swojej okolicy 4-piętrowych budynków, które zasłonią im cały świat i zaburzą niełatwy już dziś ruch samochodów. Dawno już nie widziałam w komisji gospodarki komunalnej takiej solidarnej troski radnych o mieszkańców oraz o ich potrzeby.
Ale może po kolei. Na początek bulwersujący pomysł dyrektor MZGK i prezydenta miasta na sprzedaż mieszkań komunalnych z bonifikatą. Burzliwa dyskusja podczas posiedzenia komisji dowiodła, że temat nie jest należycie przygotowany. Nie ma jasno określonego celu działania i taktyki, która miałby do niego prowadzić. Nie ma też jasno określonych korzyści, jakie miasto miałoby osiągnąć podejmując taką sprzedaż. Takie wątpliwości zgłosił zarówno Tomasz Papaj, jak i Zbigniew Augustyn. Myślę, że podnoszony przez radnego Augustyna argument, że mienie komunalne to mienie wspólne wszystkich mieszkańców, a nie garstki najemców, którzy mieliby się na nim uwłaszczyć za symboliczną kwotę, to jeden z fundamentów sprawy. Pomysł ostatecznie został odrzucony przez zdecydowaną większość członków komisji. Wszak po podobnych działaniach byłego prezydenta Osyry długo wychodziliśmy z dołka, w jaki komunalka została wówczas wepchnięta.
Nie mniej bulwersującą sprawą jest temat starań o wydanie pozwolenia na budowę dwóch bloków mieszkalnych w okolicach Osiedla Transportowców i Orzeszkowej. Znany w mieście deweloper, budowniczy kłopotliwego dla mieszkańców osiedla Na Słonecznym Wzgórzu, stara się tam – od co najmniej 5 lat – o pozwolenie na budowę dwóch czteropiętrowych budynków dla 160 rodzin. Mieszkańcy okolicy tłumaczą urzędnikom, że to bardzo nietrafiony pomysł. Twierdzą, że budynki spowodują zacienienie ich domów, a krótka 200-metrowa uliczka Piotra Korusa nie pomieści dodatkowych 160 samochodów nowych mieszkańców osiedla. Póki co urzędnicy odmówili wydania pozwolenia. Niestety jednak, nie z powodu obaw, jakie zgłaszają mieszkańcy, ale z powodu… brakujących kilku papierków do kompletu, których deweloper nie dostarczył.
O tym, jak trzeba zabrać się za sprawę i co jest tu ważne, przypomnieli mieszkańcy, proponując urzędnikom, by ci podjęli uchwałę o przystąpieniu na tym terenie do uchwalenia planu przestrzennego zagospodarowania tego obszaru. I choć urzędnicy odnoszą się do pomysłu mieszkańców sceptycznie – bo procedury, bo czas, bo… jeszcze kilka przeszkód – to radni uznali, że są po to, by mieszkańców wspierać i jednogłośnie przyjęli wniosek o podjęciu takiego działania. To jedyny na dziś sposób, by pozbyć się z tego terenu znanego w Mysłowicach dewelopera, stwarzającego problemy, oraz by zdecydować o bardziej właściwym zagospodarowania tego terenu.
I kolejna sprawa z zakresu mieszkaniowego. Radni na wniosek mieszkańców Larysza odrzucili prezydencki pomysł sprzedaży 4-hektarowej działki kolejnemu deweloperowi na terenie osiedla domów jednorodzinnych w Laryszu. Mieszkańcy chcą, by działkę miasto podzieliło na mniejsze i sprzedało pod zabudowę jednorodzinną – taką, jak większość w tej okolicy. To jednak dla urzędników kłopot – i jak twierdzą – zbędne koszty i robota przy uporządkowaniu działki. Sprzedaż placu z rozpadającym się budynkiem po byłej pieczarkarni to przysłowiowa krótka piłka. A że pomysł takiej sprzedaży jest raczej chybiony, dostrzegli w miniony wtorek nie tylko mieszkańcy, ale i radni komisji. Teraz projekt uchwały bez zgody radnych komisji gospodarki czeka na opinię radnych komisji finansów i ostateczne na głosowanie podczas najbliższej sesji. Dokładnie tak jak dwa pozostałe urzędnicze pomysły. Czy wtorkowe – niemal jednolite – zachowanie radnych to już standard, w kontekście dbałości o interesy miasta i jego mieszkańców? Oby. Wszak to radni podejmują decyzje w naszym – mieszkańców – interesie. Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Radni, w przewadze PO w Radzie, pilnują za to abyśmy kark skręcili na dziurach na Plebiscytowej i Koscielniaka. Wybory niebawem.
te dziury na tych ulicach to zrobili ci co budowali tam domy, a teraz mają pretensje że nikt za nich tego nie naprawił
Tak, nazwiska radnych znamy i będziemy pamiętać.
@Jadzia Czy Twoim zdaniem (i Miasta) użytkownicy dróg, w trosce o stan tych dróg, powinni zaniechać ich użytkowania? Czy podatki dalej powinni płacić i nie mieć żadnych oczekiwań od władz? Świat jak spod Uralu a i władza syta i zadowolona.
Zapomniano wspomnieć o pomysłach na Karola Miarki, niech Pani Dyrektor postawi sobie nowoczesne kontenery na miejscu MZGK.
... fakt ... co ona ma z tymi kontenerami??? :-) :-) Teraz na Miarki, w zeszłym roku na Laryszu - może jednak Pani Dyrektor zabierze sobie te kontenery (skoro takie dobre) do swojego miasta :-)
.....fakt... czego można oczekiwać po dwóch namaszczonych na zarządców przestrzeni. Można w sumie zostać tak oślepionym jasnością odbitych promieni słonecznych że istotnie w drzwi nie sposób trafić po wizycie. Bo parę konkretnych pytań i pierwszy raz można usłyszeć zwycięstwo echa nad głosem bo wiedzy brak niestety.
To taka ustawka którą radni z dużą praktyką od lat odgrywają. Zawodowcy, wiedzą jak ludzi rozegrać. Przyszli ludzie oburzeni to nagle niby radni są przeciw, ale minie trochę czasu u bocznymi drzwiami przegłosują. Pewnie wpłynie to przypadkiem na sesję po ogłoszeniu planu sesji żeby ludzie nie wiedzieli i radni zgodnie to przegłosują. Już nie raz takie numery szły. Pamiętam jak przy planach zagospodarowania przyszli ludzie oburzenie na komisję i sesję to wszyscy radni byli przeciw a nawet prezydent był przeciw i twierdził, że zgłosił plan po to żeby radni go odrzucili. Ale za chwilę ten sam plan bocznymi drzwiami na sesję wszedł i sprawnie został przegłosowany. Sprawdzona taktyka. Prezydenci się zmieniają ale w radzie beton ten sam sprawnie co trzeba zawsze przepcha. Nie cieszcie się ludzie, że coś wywalczyliście bo to teatrzyk.
Dlatego pamiętajcie te wszystkie nazwiska - przy urnie powiedzmy im PRECZ!
przy urnie powiedzmy WÓJTOWICZ WON Z MYSŁOWIC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
4 hektary to 40 000m2, działka na Laryszu ma trochę ponad 4 000m2, a więc 0,4 ha. Po raz kolejny portal popełnia błąd pisząc o sprzedaży tej działki.
Rymera to Rymera tam władze nie wygrają z mieszkańcami już nauczyli się co ta władza jest warta. Może w innym miejscu by coś przeforsowali ale nie tutaj. Słowo Rymerian cenniejsze od pieniędzy drzewa pozostaną a żadnego demonstratora nie będzie co najwyżej demonstracja... Pozdrawiamy
Radni, w przewadze PO w Radzie, pilnują za to abyśmy kark skręcili na dziurach na Plebiscytowej i Koscielniaka. Wybory niebawem.
te dziury na tych ulicach to zrobili ci co budowali tam domy, a teraz mają pretensje że nikt za nich tego nie naprawił
Tak, nazwiska radnych znamy i będziemy pamiętać.